Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Chińskie auta to zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa? „Samochód to zintegrowany system IT”

Albert Gryszczuk ostrzega, że nowoczesny samochód to system IT zbierający dane. Wskazuje ryzyko zdalnego sterowania i brak przejrzystości u części dostawców z Chin.
Chińskie auta to zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa? „Samochód to zintegrowany system IT”

Jakie dane zbierają chińskie samochody? fot. Gemni

Posłuchaj całej rozmowy:

Albert Gryszczuk z Adaptive Motors Poland, związany z elektromobilnością, tłumaczy, że dyskusja o chińskich autach nie dotyczy wyłącznie konkurencji cenowej czy jakości wykonania, ale przede wszystkim bezpieczeństwa – rozumianego bardzo dosłownie.

Chodzi o bezpieczeństwo i to rozumiane w taki sposób bezpośredni. Dzisiaj samochód, nieważne czy elektryczny, czy spalinowy, to zintegrowany system IT. Dotyczy to również autobusów, ciężarówek, tramwajów, wszystkiego, co jeździ. To nie jest już mechanika jak kiedyś – mamy kamery, lidary, skanowanie otoczenia, a także kwestię możliwości zdalnego sterowania takimi pojazdami

– mówi Albert Gryszczuk.

W rozmowie przywołuje przykład z Izraela, gdzie – jak relacjonuje – wycofano z użytkowania chińskie samochody służbowe ze względu na ryzyka cyberbezpieczeństwa.

Była słynna sprawa w Izraelu, gdzie ponad 700 samochodów kupionych od chińskich producentów, używanych przez wysokiej rangi oficerów, zostało wycofanych całkowicie ze względu na ryzyko cyberbezpieczeństwa

– zaznacza.

„Kierowca naciska hamulec, a pojazd nie hamuje”. Ryzyko zdalnego wpływu na działanie auta

Gryszczuk podkreśla, że nowoczesne systemy w pojazdach coraz częściej działają „po kablu elektronicznym”, a nie mechanicznym, co – jego zdaniem – otwiera potencjalne wektory ataku.

Jeżeli uruchomimy wyobraźnię, to możemy sobie wyobrazić sytuację, kiedy kierowca naciska hamulec, a pojazd nie hamuje. Albo kierowca zdejmuje nogę z gazu, a pojazd przyspiesza. To wynika z tego, że większość systemów w nowoczesnych pojazdach jest sterowana elektronicznie, nie ma fizycznych połączeń

– tłumaczy.

Jednocześnie zaznacza, że sama elektronizacja dotyczy całego rynku – problemem staje się więc pytanie o zaufanie i kontrolę nad systemami.

To jest kwestia innowacji i postępu technologicznego. Jeżeli jest elektronicznie, to istnieje ryzyko, że ktoś z zewnątrz może sterować. Ale rozmowa o cyberbezpieczeństwie sprowadza się do zaufania: czy ufamy producentowi

– podkreśla.

Dane jak ze smartfona: mikrofony, kamery i pytanie „kto to kontroluje”

Wątek „kliknięcia” i sabotażu to – jak mówi gość – jedna warstwa. Druga dotyczy danych: pojazdy zbierają informacje podobnie jak telefony.

Druga warstwa to kwestia danych. Pojazdy są jak smartfony: zbierają dane. Wyposażone w mikrofony, kamery, gromadzą informacje. I jest pytanie, kto te dane kontroluje i co się z nimi dzieje

– mówi.

Wskazuje też praktyczny problem, który – jego zdaniem – pojawia się u części dostawców: możliwość pobierania danych bez wiedzy użytkownika, zapisana w dokumentacji.

W kartach technicznych bywa zapisane, że dostawca technologii może pobierać dane bez wiedzy użytkownika. Wyobraźmy sobie kamerę kupowaną do samochodu – jeśli dostawca zastrzega sobie takie uprawnienie, to rodzi ryzyko

zaznacza.

„Nie możemy wam sprzedać, jeśli nie nadawał”. Presja w łańcuchu dostaw

Gryszczuk relacjonuje też własne doświadczenia z rozmów z dostawcami. Jak mówi, słyszał warunek, że produkt nie zostanie sprzedany, jeśli odbiorca nie zgodzi się na „nadawanie”.

Uczestniczyłem w rozmowach z dostawcami z Chin, którzy mówili: nie możemy wam sprzedać tego produktu, jeżeli nie zgadzacie się na to, żeby on nadawał. To nie my producenci – nam kazano to urządzenie zainstalować. I to jest ryzyko

– podkreśla.

„Kupując tańszy samochód, generuje pani ryzyko dla kraju”

W rozmowie pada też spór o perspektywę konsumenta: tańsze, nowoczesne auta mogą kusić, ale – zdaniem gościa – wybór ma wymiar szerszy niż prywatny.

Pani jako konsument zgadza się kupić tańszy samochód, a ja jako ekspert mówię, że kupując ten tańszy samochód, generuje pani pewne ryzyko dla bezpieczeństwa naszego kraju. To jest kwestia świadomości konsumenta

– mówi.

Zwraca uwagę, że temat nie jest przez chińskich producentów wprost podejmowany i postuluje większą przejrzystość.

Chińscy producenci nie odnoszą się do tego tematu. Powinniśmy wymóc, żeby to była jasna sprawa. Tym bardziej, że firmy eksperckie mówią, że wygląda na to, iż w rdzeniu – w „korze” – tych pojazdów jest ten sam kod u różnych producentów 

– zaznacza.

„Albo bezpieczeństwo, albo…”. O granicach wolnego rynku i „patriotyzmie gospodarczym”

Na koniec Gryszczuk stawia sprawę wprost: w sytuacji zagrożeń geopolitycznych i technologicznych priorytety mogą się zmieniać.

Chyba nie mamy wyjścia: albo bezpieczeństwo, albo… I tu patriotyzm gospodarczy jest tym hasłem, które my jako konsumenci powinniśmy spróbować zrozumieć

– podkreśla.

/ad

Przeczytaj więcej

Atak w Lublinie wywołał debatę o migracji. Gursztyn: „Jesteśmy na drodze, która prowadzi nas do problemów Zachodu”
Atak w Lublinie wywołał debatę o migracji. Gursztyn: „Jesteśmy na drodze, która prowadzi nas do problemów Zachodu”
PiS wyłoniło kandydata na prezydenta Krakowa. Michał Drewnicki obiecuje rewolucję w SCT
PiS wyłoniło kandydata na prezydenta Krakowa. Michał Drewnicki obiecuje rewolucję w SCT
Wojna w PO ułatwi grę prawicy? PiS stawia na Drewnickiego: „Zjednoczy całe środowisko”
Wojna w PO ułatwi grę prawicy? PiS stawia na Drewnickiego: „Zjednoczy całe środowisko”