Rosja tak naprawdę nie uznała wyników wyborów, uważając, że wybory zostały sfałszowane. Po pierwsze, a po drugie, że migracja, diaspora mołdawska, która głosuje zazwyczaj właśnie w zdecydowanej większości za opcję prozachodnią, że to właściwie się nie liczy. Te głosy, bo ci ludzie nie mieszkają w Republice Mołdawii i właściwie nie powinny być brane pod uwagę. To jest dosyć karkołomnym tłumaczeniem, ale takie właśnie tłumaczenie padło ze strony rosyjskiej
mówi prof. Adam Burakowski w rozmowie z Jaśminą Nowak. Jak zwraca uwagę, prezydent Mołdawii Maia Sandu stała się obiektem rosyjskich ataków propagandowych nawet w większym stopniu niż prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
/awk
Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!




