Jakub Maciejewski, autor książki „Wojna. Reportaż z Ukrainy”: na linię frontu trafiłem przez przypadek

Featured Video Play Icon

Fot. Paweł Bobołowicz

Ta wojna szybko zaczęła przerażać i wciągać. Zaczęła zobowiązywać świadków mówić, jak to się dzieje naprawdę – mówi dziennikarz portalu wPolityce i tygodnika „Sieci”.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Jakub Maciejewski:

Przez lata jednak pisze się o Rosji, czyta się o Rosji i ostrzega się przed Rosją. I nagle oto Rosja atakuje naszego sąsiada w brutalny sposób, rodem z czasów hitlerowskich i metodami stalinowskimi.

Tłumaczy własną motywację do spisania relacji ze swoich przeżyć na linii frontu:

Przez pewną niefrasobliwość nie zaktualizowałem, gdzie zaszli Rosjanie i chciałem odwiedzić starych znajomych. Okazało się, że oni już nie są 20 kilometrów od frontu, tylko są już przy samym froncie. Więc faktycznie modliłem się tej nocy, gdy naprawdę każde 5 minut słychać było eksplozje. Modliłem się. że jak to przeżyję, to trzeba będzie  to opisać.

Jak tego nie udowodnię, to nikt potem nie uwierzy. Świat o tym zapomni: o tych morderstwach, o tym jak Rosjanie śpią na trupach własnych ofiar, jak żyją, jedzą i załatwiają się w tym samym pomieszczeniu, jak wierzą, że to jest jakaś boska misja zbawienia Ukrainy – dodaje rozmówca Łukasza Jankowskiego.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk o intensyfikacji działań na froncie w Ukrainie

Komentarze