Gen. Waldemar Skrzypczak: Dzisiejszy dzień będzie decydujący. Rosjanom będzie trudno uzyskać przewagę operacyjną

Gen. Waldemar Skrzypczak podczas uroczystości pod pomnikiem I Dywizji Pancernej w Warszawie 19 października 2013/Foto. Grzegorz Gołębiowski/CC BY-SA 3.0

Były dowódca Wojsk Lądowych o toczonych na Ukrainie walkach: kierunkach natarcia, ukraińskiej obronie, rosyjskich błędach i swych przewidywaniach.

Gen. Waldemar Skrzypczak wskazuje, że kierunki natarcia były do przewidzenia.

Z każdym dniem będzie im coraz łatwiej się bronić. Piątek jest dniem decydującym o losy Ukrainy. Walki w miastach będą dla Rosjan niezwykle trudne.

Ukraińcy dobrze się do rosyjskiego ataku przygotowali. Najważniejszy jest odcinek północny- kijowski.

Wszyscy wiążą zdobycie Kijowa z upadkiem Ukrainy. Moim zdaniem jest to wojskowo nieuzasadnione.

Gen. Skrzypczak ocenia, że na kierunku południowym Ukraińcy chcą wykorzystać głębię operacyjną opierając linię obrony o Dniepr.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego jest zaskoczony brakiem koordynacji działań Rosji. Desant na kijowskie lotnisko wojskowe nastąpił, zanim rosyjskie wojska zdążyły tam dojść drogą lądową. W rezultacie atak się nie udał. Stało się tak mimo, że to

  Były dowódca Wojsk Lądowych Rosjanie będą musieli się przygotować na mordercze walki próbując zdobyć Kijów, czy Charków. Stwierdza, że z wojskowego punktu widzenia łatwiej zdobyć zbombardowane ruiny niż szturmować miasto. Rozwiązanie takie oznacza straty w ludności cywilnej.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

  • Avatar

    Zajmijmy się pomocą Ukrainie i niech Politycy zaczną zmieniać ten kraj zaczjnimy coś robić zamiast PR w Polsce inaczej będziemy jak zachód byle ciepła woda w kranie i tak ufundujemy własnym dzieciom biedę i sobie już niedługo. Myślę, że właśnie teraz powinniśmy sobie zdać sprawę iż UE w ciągu ostatnich dwóch lata nie działa, powtórzę nie działa nigdy gdy trzeba realnie coś zrobić tak było i 2 lata temu jak pojawiła się pandemia tak jest i teraz. I mogę zrozumieć Włochów, Francuzów oni puki co mają kilka tysięcy km do wschodniej granicy Polski. I właśnie dlatego nie mamy już najważniejszego wspólnego celu. Nie mogę się godzić na ciepłą wodę w kranie Niemca kosztem tego że za 5 lat jakiś jakiś Rosjanin zacznie strzelać do mojej rodziny w Polsce. Bać się nie mam zamiaru, więcej teraz siły i motywacji do pracy niż przez ostatnie kilka lat a lat przybyło, jestem gotów na wyrzeczenia a politycy czy tylko aby do wyborów czy wreszcie spojrzą jak Chińczycy na 100 lat do przodu. Nikt nie zapłacze po nas w UE, i nikt nie zapłacze jak będą strzelać do naszych dzieci. Żadnej polityki klimatycznej ale dbanie o środowisko, żadnej polityki UE ale polityki dla ludzi, I każdy coś da z siebie ale musi widzieć w tym sens. A puki co nadal pokazujemy się w TV i lansujemy. Pomoc potrzebującym tak – rozdawnictwo nie.

Komentarze