Wpadło mi to to głowy oglądając ostatni mecz ligowy Liverpoolu przeciwko Leicester City. Przed meczem mogliśmy dowiedzieć się o prawdziwej stracie, jaką było odejście Roya Clemence’a, legendarnego bramkarza ,,The Reds’’ w latach 70’, które uznawane są za najlepsze w historii tego utytułowanego klubu.
Przed meczem zespół trenerów i bramkarzy LFC, złożył wieniec za bramką, której tak długo i skutecznie przed napastnikami przeciwników bronił Roy.
Mistrz Anglii do tego meczu wyszedł na boisko bez sześciu podstawowych zawodników i kilku ważnych rezerwowych. Wydawało się, że jest to idealna szansa dla ,,Lisów’’ do zakończenia niesamowitej serii jaką notuje ostatnio drużyna z Merseyside. Ta seria to 63 mecze bez porażki na własnym stadionie w meczach ligowych.



