Krzysztof Strykier: Obecnie w rajdach są samochody, których koszt przygotowania wynosi ponad milion euro - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Krzysztof Strykier: Obecnie w rajdach są samochody, których koszt przygotowania wynosi ponad milion euro

NSU-TT Hillclimb/ Foto. Julian_Hamburg/ Pixabay

Krzysztof Strykier o swojej karierze rajdowca- początkach, tym, czego musiał się nauczyć i wyścigach w Jugosławii, a także o tym, co się w rajdach zmieniło od jego czasów.

Krzysztof Strykier wyjaśnia, że przeniósł się na Mazury w poszukiwaniu spokoju. W Warszawie jest za dużo samochodów i za mało miejsc do jeżdżenia i do parkowania. Wspomina jak został kierowcą rajdowym. Pod koniec lat 60. kupił nowego Volkswagena Garbusa. Robert Mucha namówił go przy tej okazji do wzięcia udziału w rajdzie. Nasz gość nie jechał wówczas jako kierowcą, tylko jako pilot Muchy, który zajął trzecie lub czwarte miejsce. Po rajdzie brał udzial w konkursach jazdy samochodem, które „przygotowywały do zręcznościówek, dobrego opanowania jazdy tyłem”. Po serii „KJS-ów” otrzymał licencję.

Zacząłem myśleć o tym, żeby wystartować w normalnym rajdzie- tam, gdzie będą nie zręcznościówki, ale próby szybkościowe.

Rajdowiec poznał wówczas ludzi takich jak Sobiesław Zasada, który stanowił guru dla ówczesnych. Wskazuje, że przed wojną dla ludzi wyścigi samochodowe były traktowane głównie jako hobby. Wyścigi organizowano głównie we Lwowie, a po wojnie w Warszawie oraz na Dolnym Śląsku i Mazurach. Nasz gość mówi, że jeździł wówczas Fiatami- najpierw 580, a potem 125.

Powstały grupy ludzi, którzy trochę zaczadzieli na punkcie rajdów. Do nich należeli mechanicy.

Obok mechaników  byli piloci, którzy szkolili się, by zapis był jak najlepszy. Strykier odnosił sukcesy w rajdach jugosłowiańskich. Wspomina, że „piękna Jugosławia była”. Teren był górzysty, a więc było to wyzwanie. Przy okazji rajdu, jak wspomina, spotkała go niecodzienna przygoda:

Zderzyłem się ze złodziejami, którzy uciekali przed policją.

Rozmówca Jerzego Głuszyka podkreśla, że sport wyczynowy wymaga przygotowania. Człowiek, który czasem ma jedynie trzy minuty, by odpocząć, musi nauczyć się  błyskawicznie zasypiać. Właściwe wypoczywanie jest konieczne, gdyż

Nie ma nic gorszego niż zasnąć za kierownicą.

Strykier wyjaśnia jak się prowadzi mały samochód. Wydaje się, że nie ma prawa się on utrzymać na śliskiej nawierzchni. Faktycznie jednak jego przyczepność jest większa niż normalnego auta. Obecnie w rajdach biorą udział samochody, których wartość przygotowania wynosi ponad milion euro.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook