17 dni do wyborów. Trump nie bierze jeńców! - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

17 dni do wyborów. Trump nie bierze jeńców!

Donald Trump / Fot. Joyce N. Boghosian, Flickr

Pierwszy wiec odbył się w niezwykle ważnym stanie, Muskegon, Michigan. Ważnym, bo opanowanym praktycznie całkowicie przez Demokratów. Różnił się od poprzednich i był wypełniony nowym przesłaniem.

Trump podjął jeden z najważniejszych, najbardziej żywotnych tematów kampanii: działań radykalnej lewicy chcącej zakwestionować amerykańską historię, zanegować amerykańskie wartości i zniszczyć amerykański styl życia. Niestety udało im się przejąć kontrolę nad Joe Bidenem, osobnikiem psychicznie całkowicie niezdolnym do bycia przywódcą USA. Prezydent stwierdził, że nie wolno do tego dopuścić, a te wybory zadecydują czy „uda się uratować to wspaniałe dziedzictwo, czy pozwolimy radykalnym skrajnym lewakom je zniszczyć ”. Stwierdził, że Biden pozwolił, w zamian za nominację, na przejęcie swej partii za bezcen przez radykalne bojówki lewackie. Zapytał, czy ludzie chcą przywódcy popieranego przez radykalnych bojówkarzy, czy tak jak on przez bohaterów walczących z przestępczością (Trump uzyskał poparcie chyba wszystkich związków i organizacji policyjnych).

Partia Demokratyczna, taka, jaka była w przeszłości, już nie istnieje. Dzisiaj jest to partia socjalistów, marksistów i skrajnych lewicowych radykałów. Gdyby Biden zwyciężył, anarchia, która panuje dziś w stanach i miastach rządzonych przez Demokratów rozlałaby się na cały kraj.

Rząd oferuje swoją pomoc w opanowaniu rozruchów wszędzie tam gdzie występują, ale demokratyczni politycy odrzucają tę pomoc. W Minneapolis, w którym rozruchy rozpoczęły się po śmierci Floyda, żeby ogarnąć wiele innych rządzonych przez Demokratów miejsc i trwały kilka miesięcy, wystarczyło 30 minut, żeby po uzyskaniu zgody na interwencję, siły federalne opanowały sytuację! Dzięki temu, dzięki takim Demokratom jak „Ill hand” Omar (częsta u Trumpa gra słów: Ilhan Omar – „Ill hand” Omar/zabójcza/zabójczoręka Omar) wygrają w Minnesocie pierwszy raz od pół wieku. Wygrają, ponieważ realizują obietnice, które złożyli. Zwycięstwo Trumpa będzie o wiele większe niż w 2016.

Poruszył bardzo istotną dla tego stanu kwestię przemysłu motoryzacyjnego (Detroit było niegdyś stolicą amerykańskiego, a więc wtedy także światowego, przemysłu motoryzacyjnego, żeby w 2013 roku, za rządów duetu Obama/Biden ogłosić spektakularne bankructwo: prawie połowa miasta nie miała oświetlenia, nie działał transport publiczny i oświata!). Przez 40 lat nie powstał żaden nowy zakład. Teraz powstaje pięć nowych a kilka się rozbudowuje. Budują je Japończycy po interwencji Trumpa u premiera Abe, któremu powiedział, że nie może być tak, że sprzedają japońskie samochody w USA a nie płacą z tego tytułu podatków. Po tej zawoalowanej groźbie sankcji Japończycy zdecydowali się przenieść część produkcji do USA.

Trzeba zmusić rząd stanowy do otwarcia szkół i przemysłu (zamknięte w większości stanów i miast rządzonych przez Demokratów, czy, jak nazywa ich część prawicy „Demoniczne szczury” (Democrats – Demonrats). W tym momencie tłum zaczyna skandować: „Lock her up! Lock her up!” („Zamknąć ją! Zamknąć ją!” – w domyśle demokratyczną gubernator Michigan – Gretchen Whitmer; spowodowało to zresztą bardzo szybką reakcję ze strony Whitmer, która stwierdziła, że „należy powstrzymać tę retorykę narażającą życie jej, jej rodziny i jej urzędników”).

Poruszył także uderzające w jego kampanię, obostrzenie zakazujące (głównie w miejscach rządzonych przez Demokratów) zgromadzeń powyżej 30 osób. Bidenowi to praktycznie nie przeszkadza, ponieważ rzadko zbiera się więcej osób, które chciałyby go oglądać.

Jedynym wyjątkiem, którego to nie obejmuje są protesty. Można „protestować”, niszczyć miasta, zastraszać i bić ludzi, ale jeżeli „protestujesz” wszystko jest OK! Wezwał wszystkich, którym się to nie podoba, którzy chcą żyć w spokojnym i praworządnym państwie, nawet jeżeli są Demokratami do przyłączenia się do Republikanów!

Przypomniał też, że wypowiedział kilka międzynarodowych porozumień/traktatów wyjątkowo niekorzystnych dla US i gospodarki amerykańskiej takich jak TPP (umowa likwidująca bariery celne pomiędzy krajami Ameryki Płn., czyli USA, Kanadą i Meksykiem i Europą, faktycznie dająca Chinom nieograniczone możliwości wejścia na rynek USA przez inne kraje czy tzw. klimatyczny Szczyt Paryski, którego ustalenia dotyczące emisji CO2 praktycznie zdławiłyby amerykański przemysł!).

Biden jest za tamte ustalenia i działania na szkodę USA współodpowiedzialny. A gdyby wygrał teraz, byłoby jeszcze gorzej. Podniósłby podatki czterokrotnie, zafundowałby USA największą w historii recesję, gorszą nawet od tej w 1929, cofnąłby wszystkie ulgi, które wprowadziliśmy, wprowadziłby stare i nowe kosztowne regulacje (koszt New Green Deal to może być nawet kilkaset bilionów, czyli amerykańskich trylionów $) doprowadzając do tego, że firmy, które wróciły do US, uciekłyby znów.

Biden chce opóźnić produkcję szczepionki, zamknąć kraj, przedłużyć pandemię. To pozwoliłoby lewicy zapanować nad narodem. Po raz kolejny powtórzył, co jest już tradycją na wiecach, że Biden chce wykończyć kraj, podczas kiedy on chce wykończyć wirusa (Crush the Country v. Crush the Virus). Zaapelował o głosowanie na niego i Republikanów, żeby przejąć stan i znieść lockdown.

Z Michigan Trump poleciał do Janesville w sąsiadującym i borykającym się z podobnymi problemami (m.in. lockdown wprowadzony przez rządzących tam też Demokratów) Wisconsin.
Rozpoczął mocnym akcentem: „Musimy wygrać tę elekcję i przejąć Wisconsin! Jak myślicie, dlaczego do cholery jestem tutaj w ten piekielnie mroźny wieczór? Przecież nie dla swojego zdrowia! Robię to dla was!”.
Stwierdził, że to trochę obciach, że rywalizuje z najgorszym kandydatem w historii, kandydatem, którego nie wspiera nawet Obama, jego poprzedni szef. Byłoby strasznym wstydem, gdyby to przegrał. Tak naprawdę jego przeciwnikiem nie jest Biden. To radykalna ideologia, której Biden jest zakładnikiem. „Musimy wygrać, musimy uczynić Amerykę większą niż kiedykolwiek!/ „Make America Greater that Never Before!”.

Podkreślił, że wbrew medialnej propagandzie, zrobił dla czarnej społeczności więcej niż jakikolwiek prezydent od czasów Abrahama Lincolna, podczas gdy prezydent Obama nie zrobił tak naprawdę nic!
Podkreślił wagę bezpieczeństwa, które zapewnić ma budowany na granicy z Meksykiem mur (ma już prawie 400 mil długości i szybko ma być ukończony) i patrolujące granice drony.

Głos na niego i Republikanów to głos na bezpieczne społeczności, miejsca pracy i niczym nieograniczoną przyszłość dla wszystkich Amerykanów, także LEGALNYCH imigrantów. To głos na amerykańskie marzenie/sen (American Dream), który jest zawsze żywy i ma się dobrze. „Musimy odzyskać nasz kraj z rąk polityków z powrotem dla Narodu!”.

W niedzielę Trump odwiedził Carson City w Nevadzie. Wyraźnie różnicuje swoje wystąpienia adresując je do konkretnych społeczności.

W Nevadzie głównym tematem były podatki i możliwość, a nawet pewność ich znacznego podniesienia przez Demokratów w przypadku zwycięstwa Bidena.

Jako przykład fatalnego zarządzania przez Demokratów podał Kalifornię, od lat najbardziej lewicowy stan, kiedyś kwitnący i jeden z najlepszych do życia, teraz gnębiony ubóstwem, z rekordową ilością bezdomnych, najwyższymi podatkami, największym deficytem/zadłużeniem w US, nieustannymi pożarami powodowanymi złą gospodarką leśną i brakiem/przydziałami wody!

Wezwał Nancy Pelosi, jedną z najważniejszych polityków demokratycznych do powrotu z Waszyngtonu do San Francisco i zajęcia się prawdziwymi problemami.

Podkreślił, że waszyngtońskie bagno nigdy nie było tak głębokie, jak teraz i stąd jedno z głównych haseł jego kampanii to: „Osuszyć to bagno!” (Drain the Swamp!) a on nie prowadzi kampanii by być prezydentem tylko walczy przeciw lewicowym mediom, gigantom Big Tech i skorumpowanej klasie politycznej, skorumpowanym Demokratom, żeby oddać władzę znów Narodowi.

Zaapelował o zafundowanie Demokratom 3 listopada naprawdę druzgocącej porażki mimo ich prób oszustw wyborczych, których kilka przykładów podał.

Adam Becker

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook