Chińskie aplikacje z siedzibą w Singapurze. Likee i Bigo jako alternatywa dla TikToka czy koń trojański dla Zachodu? - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Chińskie aplikacje z siedzibą w Singapurze. Likee i Bigo jako alternatywa dla TikToka czy koń trojański dla Zachodu?

TikTok/ Foto. Max Pixel/CC0 1.0

Aplikacja Bigo działająca w Singapurze, należąca do chińskiej firmy Joyy, przenosi centra danych z Hong Kongu i przekonuje o swojej niezależności, by nie zostać wykluczona z amerykańskiego rynku.

Chińska aplikacja Likee, naśladująca popularnego TikToka zgromadziła w czerwcu 2020 roku, aż 150 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie. W odróżnieniu od swojego większego konkurenta, Likee oferuje możliwość zarabiania najbardziej popularnym użytkownikom aplikacji poprzez otrzymywanie od swoich fanów wirtualnych prezentów. Odbiorcy mogą podarować swoim idolom np. wirtualne „kwiaty”, które następnie można zamienić na gotówkę.

W okresie od lipca do sierpnia 2020 roku aplikację Likee pobrano w USA ponad 7 mln razy. Na całym świecie liczba użytkowników korzystających z aplikacji, sięgnęła 70 mln osób miesięcznie.

Współwłaścicielem i dyrektorem generalnym, wiodącej chińskiej platformy mediów społecznościowych Joyy (YY Inc), do której należą bliźniacze aplikacje Likee i Bigo, jest chiński miliarder Li Xeulinga. Z aplikacji firmy Joyy, miesięcznie korzysta około 457 milionów użytkowników, z czego aż 91% pochodzi z rynków poza Chinami.

W 2014 roku współzałożyciel Joyy, Li Xueling stworzył aplikacje Bigo (Before I Get Old) w Singapurze, która funkcjonuje na analogicznej zasadzie tzn. transmisji video on-line i możliwości spieniężenia wirtualnych prezentów. Firma zatrudnia 5000 osób na całym świecie, a największe centrum danych Bigo znajduje się w Singapurze, gdzie powstała ona jako oddzielna spółka w 2014 roku, by 5 lat później zostać kupiona przez Joyy za 2,1 mld dolarów.

Niedawno Bigo Technology poinformowało, że przeniesie swoje serwery z Hong Kongu do Singapuru, ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa danym. Indie, które zablokowały kilkadziesiąt chińskich aplikacji, nie pominęły jednak Likee i Bigo, pomimo że firmy te odcinają się od współpracy z chińskim rządem, a główne centra danych posiadają w Singapurze. Firma Joyy, do której należą wspomniane aplikacje, chciałaby także uniknąć amerykańskich restrykcji, które mogą doprowadzić do wyrugowania podejrzanych chińskich aplikacji z tamtejszego rynku.

Europa i Ameryka Północna to najszybciej rozwijające się rynki dla popularnych aplikacji jak Bigo czy Likee, jednakże narastający spór z Chińską Republiką Ludową i oskarżenia o kradzież danych użytkowników, rodzą szereg pytań. Na przykład, czy firma z siedzibą w Singapurze posiadająca część swoich serwerów w Chinach, powinna zostać zablokowana ze względów bezpieczeństwa? Czy przeniesienie baz danych z Państwa Środka do innego kraju likwiduje zagrożenie, czy nadal kwalifikuje przedsiębiorstwo do wykluczenia z rynku? Czy decydującym kryterium przy takich decyzjach powinna być struktura własnościowa, czy lokalizacja firmy? Czy firmy przejęte przez kapitał chiński pozostają faktycznie niezależne, jeżeli świadczą swoje usługi tylko poza chinami?

Źródła: techcrunch/reuters/yy.com

Autor: Marcin Krzeszowiec

M.K.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook