Piotr Trudnowski komentuje wprowadzenie przez Prawo i Sprawiedliwość poprawek dotyczących Kodeksu wyborczego. Podkreśla, że wprowadzone zmiany są wątpliwe konstytucyjnie. Nakreśla trzy scenariusze, które wyjaśniają kontrowersyjny ruch partii rządzącej. Pierwszy oznacza, że „prezes Kaczyński za niemal wszelką cenę chce przeprowadzić wybory 10 maja”. Według drugiego chodzi po prostu o „podłożenie nogi ” opozycji, która będzie musiała zgłosić poprawki do tarczy antykryzysowej w Senacie, opóźniając tym samym jej wejście w życie. Trzecia teoria, najbardziej spiskowa, zakłada, że
Prawo i Sprawiedliwość świadomie decyduje się na wprowadzenie niekonstytucyjnych przepisów wyborczych, po to, żeby po ewentualnej zmianie nastrojów społecznych, móc samemu dążyć do unieważnienia wyborów.
Prezes Klubu Jagiellońskiego tłumaczy, iż zgodnie z Konstytucją RP nie można dokonywać istotnych zmian w kodeksie wyborczym później niż sześć miesięcy przed ogłoszeniem wyborów. Problemem jest, jakie zmiany uznać należy za istotne. Przywołuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 28 października 2009 r., który rozpatrywał na wniosek prezydenta Lecha Kaczyńskiego zgodność z Konstytucją wprowadzenia dwudniowego głosowania do Parlamentu Europejskiego, na trzy miesiące przed wyborami. Wówczas Trybunał zgodził się z reprezentowanym przez swego ministra, Andrzeja Dudę, prezydentem, że proponowane zmiany są niekonstytucyjne.




