W obliczu zarazy pytanie do każdego chrześcijanina: czy wierzysz w życie wieczne?/ Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego - WNET.fm
Top bar
Reklama
Advertisement
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

W obliczu zarazy pytanie do każdego chrześcijanina: czy wierzysz w życie wieczne?/ Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego

Fot. CC0, Pexels.com

Rząd ma za zadanie dbać o nasze życie doczesne. Na razie aktualny rząd polski wzorowo wywiązuje się ze swojego zadania. I mam nadzieję, że nie przekroczy swoich kompetencji, wkraczając w sferę sacrum.

Wpadłem parę dni temu na pomysł, żeby spotkać się ze znajomymi mieszkającymi w Warszawie. Uściskać ich – zamiast trącania łokciem – zanim wojsko otoczy stolicę kordonem sanitarnym. Żeby nie zarażała reszty kraju, a najbardziej Beskidu Niskiego. Zobaczyć, może ostatni raz. Niestety, spotkanie nasze nie doszło do skutku. Bo jeden z kolegów mieszka z rodzicami. Staruszkowie liczą sobie już po 90 lat z plusem i należą do grupy ryzyka w kategorii Covid-19. A on, dobry syn, postanowił ich nie narażać. Własnym uszom nie wierzyłem, bo ta wiadomość wyszła od osoby demonstracyjnie wierzącej w naszego chrześcijańskiego Boga.

A potem taka naszła mnie refleksja: no dobrze, ale czy z wiary w Pana Boga wynika również wiara w życie wieczne?

We wspaniałości, jakich nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, jak nas zapewnia Syn Boży, Jezus Chrystus? Przecież wierząc i mając lat 90, powinniśmy chcieć jak najszybciej umrzeć, żeby zaznać tych wspaniałości. A syn 90- latków powinien modlić się o dobrą i świadomą śmierć dla rodziców, i o życie wieczne dla nich. I o to, żeby nie zgłupieli na starość, bo szatan walczy o duszę człowieka do samego końca jego życia doczesnego.

Odgradzać się od świata w wieku lat 90, żeby przeżyć jeszcze rok, dwa lata lub trzy – to jest dopiero szalone! I świadczy jedynie o braku prawdziwej wiary. Ale świadczy też, niestety, o gremialnym upadku wiary w naszych czasach. O prywatnym i społecznym upadku wiary w słowa naszego Zbawiciela. O prywatnym i społecznym upadku wiary osób świeckich i tych w sutannach, którzy udają naszych pasterzy, a zamykają przed nami kościoły – zagrody dla swoich owieczek. Prawdziwy pasterz nie porzuca swojego stada. A jeśli je porzuca, to nie jest prawdziwym pasterzem. Nawet choćby po przejściu zagrożenia uczonymi słowy wzywał rozproszone owce. Módlmy się, żeby nie zabrakło nam pasterzy prawdziwych, oprócz tych na pasterskich etatach.

Może jest to dla mnie śmieszne dlatego, że mając lat 40 przeżyłem nawrócenie. I od tego czasu nie mam już lęku przed śmiercią jako taką. Boję się czasem, że umrę nie w pełni pogodzony z Bogiem, a On nie obdarzy mnie swoją łaską. Modlę się, żeby tak się nie stało. Nie zazdrośćcie mi jednak i nie myślcie, że nawrócenie wszystko załatwia. Łaska, która mnie spotkała, i ogromna pomoc boża, o którą się modliłem i której bardzo potrzebowałem, uzmysłowiła mi tylko to, jak słabym, głupim i grzesznym jestem człowiekiem. Otwarła mi oczy na to, czego wcześniej udawało mi się nie zauważać.

Rząd nie jest od tego, żeby dbać o nasze życie wieczne. Ma za zadanie dbać jedynie o nasze życie doczesne. Dlatego proponuje nam doczesne wskazówki odnośnie do higieny życia. Na razie aktualny rząd polski wzorowo wywiązuje się ze swojego zadania. I mam nadzieję, że nie przekroczy swoich kompetencji wkraczając w sferę sacrum.

Polscy księża, poza paroma wyjątkami na etacie, również zachowują się stosownie do naszej Wiary. Nie zamykają kościołów i modlą się do Pana Boga o jak najszybsze wygaśnięcie epidemii. A od zawsze przecież modlą się o nawrócenie grzeszników przed ich śmiercią. Zatem nie mamy się czym przejmować.

Poza własnym życiem duchowym, rzecz jasna. Bo tu nigdy nie jest różowo, a już najmniej, gdy tak myślimy.

Na koniec pochwalę się Wam docześnie. Zgromadziłem 20 kilogramów ziemniaków (chłop mi przywiózł dwa m-ce temu), 2 kg cebuli, po 2 kg ryżu, kaszy gryczanej i jaglanej, 2 laski salami i kilogram kiełbasy podsuszanej. Ze starych zapasów mam jeszcze trochę suszonych prawdziwków, kilka słoików miodu, 1 kg soli i mnóstwo przypraw. Dlatego nie martwcie się o mnie, przeżyję.

O ile nie zginę wcześniej tragicznie w wypadku samochodowym (3 500 osób ginie co roku na polskich drogach), jadąc na narty w poniedziałek rano. Zatem… do następnego felietonu 😊

Jan A. Kowalski

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook