Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Czy można zbudować państwo bez mieszania Boga do spraw państwowych i społecznych? / Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego

Fot. domena publiczna, Wikipedia

Historyczne przykłady dowodzą, że bez odwołania do Boga nie zbudujemy żadnego państwa świeckiego, ale piekło. Na miarę piekieł XX wieku stworzonych dla człowieka przez wielkich, bezbożnych idealistów.

Oczywiście, że możemy, odpowiadam wszystkim materialistom, darwinistom i seksualistom, i całej społeczności LGBTIQ również. Takie państwa udało się przecież zbudować rosyjskim bolszewikom, niemieckim faszystom, kambodżańskim polpotowcom, kubańskim, chińskim i koreańskim komunistom. Cały wiek XX to dowód na to, że można zbudować państwo bez Boga. Że można odwołać się do jakiejkolwiek innej idei wymyślonej przez człowieka, ludzkiej, a nie bożej idei, i takie państwo zbudować. Bez Boga, ale czy bardziej ludzkie?

Myślę, że na takie właśnie pytanie powinien sobie odpowiedzieć mój fejsbukowy polemista sprzed tygodnia, Michał Czajkowski. Ale po kolei. Zarzucił mi on debilne i idiotyczne mieszanie wiary do spraw państwowych i społecznych. I zaproponował stworzenie państwa mechanicznego, odwołującego się do prokreacji i wkładu w utrzymanie państwa jako obiektywnego pomiaru wartości obywatela. I odrzucenie idiotycznych wstecznych wartościowań. Panie Michale, przepraszam, jeżeli czegoś z Pana błyskotliwej teorii nie zrozumiałem.

Potrzebujemy zatem teraz jedynie inteligentnego i charyzmatycznego przywódcy, który tę nową ideę automatyzmu mechanicznego podejmie jako swoją i zaczaruje nią spragniony nowości lud. Kogoś na miarę Lenina/Stalina, Hitlera, Pol-Pota, Castro, Mao Zedonga lub Kim Ir Sena. A może Pan, Panie Michale, spróbuje?

Swada w piśmie i mowie, nie wspominając o talencie do niszczenia politycznych oponentów, to przecież niemało. Każdy z wymienionych wyżej wielkich przywódców ludzkości taką umiejętność posiadał. I oni również nie tępili ówczesnych LGBT za odstępstwo od bożych przykazań, ale za aspołeczność. Za brak przydatności państwowej. Zatem dokładnie według Pańskiej argumentacji.

Jedyny słaby punkt w tej nowatorskiej teorii to odpowiedź na pytanie: kto nam takie państwo narzuci (liczą się kadry) i droga dojścia do tej świetlanej przyszłości. Do zdobycia władzy przez awangardę nowej idei. I jeszcze jedno niewinne: ilu chrześcijańskich głąbów trzeba będzie w tym długim marszu wyeliminować? Ale przecież tym ostatnim żaden automatyczny mechanista nie może się przejmować, skoro wiadomo, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

Żadnej z wymienionych na wstępie idei ludzkich, jakie zawładnęły XX wiekiem, nie udało się jednak odnieść sukcesu materialnego. To znaczy udało się przywódcom tych idei odebrać bogactwo materialne wstecznym warstwom społecznym. Po to, by potem społeczeństwa te idealne państwa zamieszkujące doprowadzić do materialnej nędzy. I za cenę porzucenia wielkich idei w ostateczności uwłaszczyć się na majątkach zarządzanych przez siebie państw. Na otarcie łez i dla przezwyciężenia traumy bankructwa wielkich ludzkich idei.

I tu, co pewnie Michała Czajkowskiego zaciekawi, dla utrzymania zreformowanych państw, ich rozwoju materialnego (a nie żadnego duchowego) oraz utrzymania i wzrostu zamożności własnej, zreformowani przywódcy odwołali się do kogo? Do Boga oczywiście. Wystarczy spojrzeć na Rosję, Chiny i Kubę. (Tego, że ktoś chce odwoływać się do innego niż nasz boga, nie chcę w tym miejscu roztrząsać.)

A zatem, na koniec już poważnie. Nie pisałem ubiegłotygodniowego tekstu o ustroju państwowym i o państwie. I w żaden też sposób nie zamierzałem dyskutować z aktywistami LGBTIQ. Pisałem do błądzących w swoich ocenach chrześcijan. To dopiero argumentacja Michała Czajkowskiego – Panie Michale, dziękuję! – kazała mi popatrzeć na problem również od tej strony. Mam nadzieję, że ten przytoczony przeze mnie zalążek nowej ludzkiej idei państwa, idei automatyzmu mechanicznego, idei kolejnego totalnego zniewolenia człowieka-dziecka bożego, coś nam, chrześcijanom wszelkich porządków, uzmysłowi. Uzmysłowi, że bez odwołania do Boga nie zbudujemy żadnego państwa świeckiego, ale piekło. Na miarę piekieł XX wieku stworzonych dla człowieka przez wielkich, bezbożnych idealistów.

A przypadkowemu czytelnikowi z grupy LGBT uzmysłowi, że jedynie w państwie urządzonym według Dekalogu może zachować własną wolność do błądzenia aż do śmierci. Bo ma takie prawo dane przez samego Boga.

Jan A. Kowalski

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook