Marcin Natorski w tę majówkę włożył buty turystyczne i wraz z rodziną wybrał się do Szwecji. Skandynawia przysporzyła mu nie tylko relaksu, ale również sardonicznego uśmiechu na twarzy. Albowiem podczas Święta Pracy szwedzcy socjaliści w liczbie groteskowej manifestowali w sercu kraju, czyli Sztokholmie, głosząc przy tym komunistyczne hasła. „Ta formuła się po prostu wyczerpała!”.
Ponadto gość Poranka WNET mówi o świętowaniu Polonii w dniu flagi oraz o znaczeniu Irlandii dla Polski:
Jesteśmy między innymi kulturowo do Zielonej Wyspy zbliżeni, ale ten potencjał niestety nie zostaje wykorzystany przez nasz kraj.
– oznajmia i dziwi się, dlaczego w Dublinie nie ma polskiego… ambasadora (sic!):



