Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Trump podpisał porozumienie z demokratami i ustawę zapewniającą finansowanie rządu federalnego. Ale muru nie odpuszcza

Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)

Najdłuższy w historii USA „shutdown” zakończył się, ale jeżeli Biały Dom nie dostanie pieniędzy na budowę muru na granicy z Meksykiem, częściowe zawieszenie rządu może wrócić po 15 lutego.

W piątek Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych podpisał ustawę, która umożliwia funkcjonowanie rządu federalnego. Stało się tak po negocjacjach Białego Domu z Kongresem. Ustawę jednogłośnie przegłosowały Senat i Izba Reprezentantów w USA.

„Shutdown” – najdłuższy w historii USA – trwał 35 dni i wynikał z braku porozumienia między Donaldem Trumpem a demokratami, którzy nie chcą zgodzić się na to, aby w budżecie centralnym znalazły się pieniądze na budowę muru na granicy między USA a Meksykiem. Obecne porozumienie jest podpisane do 15 lutego. Jeżeli do tego czasu Trump i obie izby parlamentu nie dogadają się w sprawie muru, działalność rządu federalnego znów zostanie zawieszona.

Trump domaga się od Kongresu 5,7 mld dolarów na realizację tego projektu. Był w końcu sztandarową obietnicą prezydenta w kampanii wyborczej w 2016 roku.

– Jestem bardzo dumny, że ogłaszam dziś, iż osiągnęliśmy porozumienie, by zakończyć shutdown i wznowić działania rządu federalnego – ogłosił prezydent w Białym Domu. Dodał, że z muru nie zrezygnuje, nawet jeżeli będzie musiał w tej sprawie wprowadzić stan wyjątkowy w kraju.

Budowa spornego muru jest – jak informuje Donald Trump – częścią ostatecznego planu bezpieczeństwa. Jego celem będzie trzymanie narkotyków i przestępców z dala od USA.

W związku z „shutdownem” funduszy na bieżącą działalność nie otrzymywało 9 z 15 departamentów reprezentowanych w gabinecie, m.in. Departament Stanu, rolnictwa, bezpieczeństwa wewnętrznego, transportu i sprawiedliwości.

800 tys. amerykańskich urzędników zostało wysłanych na urlopy, lub musiało pracować bez wynagrodzenia.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook