Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Paweł Bobołowicz: Lwy stoją dalej zasłonięte. Ukraińcy powołują się na porozumienie zawarte z Polską

Cmentarz Orląt Lwowskich przy Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Fot. Lestat (Jan Mehlich) (CC BY-SA 3.0), Wikipedia

Strona ukraińska powołuje się na uzgodnienia zawarte ze stroną polska w protokole z dnia 6 czerwca 2005 roku, które jednoznacznienie stwierdza, że na cmentarzu lwy nie zostaną ustanowione.

100 lat temu o przynależności Lwowa musiała rozstrzygnąć polsko-ukraińska wojna

We Lwowie w 1918 r. przebywało 1500 żołnierzy ukraińskich, i zaledwie kilkuset polskich wojskowych. Polacy zlekceważyli wcześniejsze informacje wywiadowcze i pogłoski o możliwej próbie przejęcia władzy w mieście przez Ukraińców. Nie potrafiono się porozumieć i wyłonić jednolitego dowództwa ani przeprowadzić akcji uprzedzającej.

W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 r. Ukraińcy zajęli we Lwowie wszystkie ważne obiekty i rozpoczęły się regularne walki w mieście.

Pierwszy etap konfliktu zakończył się w nocy z 22 na 23 listopada 1918 roku, gdy oddziały ukraińskiej  Armii Halickiej wycofały się ze Lwowa, rozpoczynając równocześnie jego oblężenie. Ostatecznie wojska ukraińskie zakończyły oblężenie Lwowa i wycofały się 22 maja 1919.

Szczególnie w polskiej pamięci zapadli najmłodsi obrońcy Lwowa. Dyplomata, były wiceambasador RP na Ukrainie Jacek Żur przypomniał nazwiska Antosia i Jurka – najmłodszych z lwowskich Orląt:

Dziś, sto lat po ofiarnej – aż do końca – obronie Lwowa przez Antosia Petrykiewicza, Jurka Bitschana i innych bohaterach tamtych dni, gdy myślę o pochowanych w tej samej, lwowskiej ziemi Polakach i Ukraińcach, którzy stanęli naprzeciw siebie do zaciętej, acz toczonej często niezwykle honorowo, walki o Lwów, nasuwają mi się słowa Adama Mickiewicza:
„Tam i ci, co bronili i ci, co się wdarli,
Pierwszy raz pokój szczery i wieczny zawarli.”

1 listopada stal się dla Ukraińskiego Instytutu Narodowej Pamięci okazją do zorganizowania wystawy „100 lat sąsiedztwa. Ukraina i Polska.”

W centrum Kijowa 20 dużych banerów opisujących według twórców kluczowe etapy stosunków ukraińsko-polskich począwszy od I wojny światowej, aż do czasów współczesnych. Autorzy wystawy starali się wskazać na działania, procesy, formacje według nich podobne w historii Polski i Ukrainy. W ten sposób porównani są m.in ukraińscy Siczowi Strzelcy z polskimi Legionami, OUN z działalnością PPS do pierwszej wojny, Armia Hallera z pierwszą ukraińską kozacką dywizją, a Wanda Krahelska z Stepanem Banderą. Wydarzeniom drugiej wojny światowej, w tym kwestii zbrodni na Wołyniu poświęcone są dwie plansze zatytułowane: „Wojna 1942 – 1947” i „Zbrodnie”.

Na wystawie znalazły się też plansze pod hasłem „Jedna rodzina – dwa narody”. Przestawiają one losy rodziny Szeptyckich i Anny Walentynowicz. Plansze opisane jako „Sojusznicy” przedstawiają współpracę Petluru i Piłsudskiego w 1920 roku i współpracę formacji antykomunistycznych w latach 1945 – 1946. Pod nazwą „Architekci Porozumienia” UINP przypomina działalność Bohdana Osadczuka i Jerzego Giedroycia. Ostatnia plansza zawiera m.in. krytykę obecnej polskiej polityki historycznej i przypomina sprawę dr. Grzegorza Kuprianowicza.

W otwarciu wystawy brał udział były sowiecki dysydent Ołeś Szewczenko który opowiadał o współpracy antykomunistycznych działaczy Polski i Ukrainy w latach 80 ubiegłego wieku.

Wystawę otwierali min. wicepremier Ukrainy Pawło Rozenko i Szef UINP Wołodymyr Wiatrowycz. Nie było żadnych oficjalnych przedstawicieli polskich instytucji.

Krytycznie ocenił wystawę polski historyk dr Łukasz Adamski. W mediach społecznościowych stwierdził m.in: „Niektóre zestawienia są groteskowe np. Polacy-Ukraińcy: sojusznicy 1920, sojusznicy 1945-46. Albo wojna 1918-1919 / „wojna 1942-47”. Dialog hist., podkreślający na siłę podobieństwa, oparty o symetryzm i chęć przymierza przeciwko Rosji nie jest receptą na trwałe porozumienie.”

Jednocześnie zauważył, że wystawa nie ma na celu antagonizowania Ukraińców i Polaków, ale przekonywanie Ukraińców, że ich losy są podobne do polskich.‬

„Twórcy wystawy, chociaż starali się odejść od nacjonalistycznej wykładni historii Ukrainy w stylu „hard”, wyłożyli ją z punktu widzenia umiarkowanego nacjonalizmu. Doceniam postęp, ale jako historyk mógłbym napisać obszerną polemikę z wieloma tezami “tradycyjnego schematu ukraińskiej historii”.” – pisze Adamski.

Lwy na Cmentarzu Orląt

‪Pytany o to jak będzie rozwiązana sprawa obecności lwów na Cmentarzu Orląt Lwowskich wicepremier Pawło Rozenko stwierdził, że nie jest to sprawa rządu. Według niego w pewnym czasie zamiast decyzji o charakterze prawnym podejmowano decyzje o charakterze politycznym, co doprowadziło do „kolizji prawnej” i wciąż wokół tej sprawy powstają nowe polityczne deklaracje, rozwijane są polityczne spekulacje, szczególnie w czasie wyborczego zaostrzenia sytuacji. Według niego ta sprawa należy do kompetencji wyłącznie Rady Miasta Lwowa, która albo powinna zadecydować o pozostawieniu lwów, albo w inny sposób doprowadzić tę sytuację zgodnie z wymaganiem obowiązującego prawa.

25.10 Rada Obwodowa we Lwowie zażądała usunięcia posągów lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich, które uznała za „symbol polskiej okupacji Lwowa”. Rada uważa, że lwy ustawiono nielegalnie. Jednak kwestia lwów nie jest w kompetencji Rady Obwodowej. A zatem jej stanowisko ma tylko charakter polityczny.

Ukraińska strona powołuje się natomiast na uzgodnienia zawarte ze stroną polska w protokole z dnia 6 czerwca 2005 roku. Paragraf 2 punkt c tego protokołu jednoznacznienie stwierdza, że nie zostaną na cmentarzu ustanowione lwy. Protokół ze strony polskiej podpisał ówczesny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego RP Jerzy Bahr i Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.

Lwy stoją dalej zasłonięte pudłami z płyty paździerzowej.

01.11.2018 roku na Cmentarzu Orląt Lwowskich wczoraj złożył wieniec i zapalił znicze ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło.

Znicze zapłonęły też w Kijowie obok katolickiej archikatedry św. Aleksandra, pod krzyżem z napisem w „Pamięć ofiarom walki za wiarę i ojczyznę w latach 1917 – 1991”.

To akcja zorganizowana przez polskie i ukraińskie środowiska społeczne pod hasłem „Polacy i Ukraińcy razem – w imię solidarności i dla przyszłości.” Organizatorzy przypominając o 100 rocznicy wybuchu polsko-ukriańskiej wojny o Lwów i Galicję apelują żeby pamięć o tym konflikcie stała się lekcją, z której będą wyciągnięte właściwe wnioski, szczególnie stojąc w obliczu nowo powstałych zagrożeń i sporów wokół historycznej pamięci obu narodów.

Polscy i ukraińscy społecznicy zapalili znicze w miejscach pamięci o polskich i ukraińskich żołnierzach m.in. w Równym, Połtawie, Charkowie, a Polsce w Warszawie.

1 listopada z wizytą w Kijowie przebywała Angela Merkel

Na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Ukrainy niemiecka kanclerz stwierdziła, ze Niemcy opowiadają się za przedłużeniem sankcji wobec Rosji. Skrytykowała też chęć przeprowadzenia przez tzw. separatystów wyborów na podporządkowanych im terenach, twierdząc, że przeczą one procesowi mińskiemu. Tzw. separatyści zaplanowali wybory na 11 listopada tego roku.

Według niektórych komentatorów przyjazd Merkel do Kijowa, to przede wszystkimi jej wsparcie dla prezydenta Poroszenki, przed przyszłorocznymi wyborami.

Rosja wprowadziła sankcję przeciwko 322 Ukraińcom i 68 ukraińskim firmom. Jest to odpowiedź na wcześniejsze sankcję Ukrainy wobec Rosji. Na liście objętych sankcjami znaleźli się ministrowie, deputowani, sędziowie, biznesmeni i działacze społeczni. Jest na niej m.in. Arsen Awakow – minister spraw wewnętrznych Ukrainy, Julia Tymoszenko, Mustafa Dżemilew, – lider krymskich tatarów, Andrij Parubij – przewodniczący Rady Najwyższej, a nawet Oleksij Poroszenko – syn prezydenta Ukrainy.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook