Ilmi Umerow, lider Tatarów krymskich, skazany na dwa lata łagru: Na Krymie „sprzedawczycy sądzą niesprzedajnych” - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Ilmi Umerow, lider Tatarów krymskich, skazany na dwa lata łagru: Na Krymie „sprzedawczycy sądzą niesprzedajnych”

Fot. Wojciech Jankowski / Radio Wnet

Tatarzy mają odczucie, że znowu wraca rok 1944 – rok w którym wywieziono cały naród na Syberię. Umerow to kolejny Tatar wyeliminowany z życia publicznego, którego zesłano na dwa lata do koloni karnej.

Rosjanie eliminują z życia publicznego kolejną osobę z Medżlisu, samorządu Tatarów krymskich. Ilimi Umerow, zastępca przewodniczącego medżlisu Tatarów krymskich, był oskarżony o nawoływanie do naruszenia integralności terytorialnej Rosji ze względu na wywiad udzielony tatarskiej telewizji ATR.

Wyrok zapadł 27 września w Symferopolu. Poza dwuletnią karą łagru Umerow ma zakaz działalności publicznej i udzielania wywiadów mediom. Lider Tatarów przebywa w tej chwili w swoim domu w Symferopolu. Dopóki nie zostanie rozpatrzona apelacja, wyrok nie nabierze mocy prawnej.
W niedzielę 1 października w Kijowie odbył się wieczór poparcia dla Ilmiego Umerowa. Wzięli w nim udział Mustafa Dżemilew i Refat Czubarow, którzy mają zakaz wjazdu na Krym. W czasie spotkania córka Ilmiego Ajsze Umerowa powiedziała, że nie wiadomo, kiedy będzie rozpatrzona apelacja, zatem jest bardzo mało czasu na to, żeby poruszyć wszystkie możliwe mechanizmy, aby wyrok nie nabrał mocy prawnej:
– Ojciec ma 60 lat. Cierpi na kilka chorób. To dla niego zsyłka. To jest powtórka z tego, co zrobiono Tatarom w 1944 roku. To naprawdę druga deportacja, kiedy musisz mieszkać w ograniczonej przestrzeni oraz musisz się meldować.
W przemowie Umerow na rozprawie powiedział, że na Krymie panuje taka sytuacja, że „sprzedawczycy sądzą niesprzedajnych”. Słowami „do zobaczenia w Hadze” dał do zrozumienia, że nie liczy na uniewinnienie, bo proces jest sfingowany i ma charakter polityczny. Zakończył słowami hymnu Tatarów krymskich po krymskotatarsku, po czym przeczytał tłumaczenie: „Przysięgałem, dałem słowo, że za naród mój umrę”.

– Władza w Rosji w swej istocie jest terrorystyczna, ponieważ stara się zastraszyć społeczeństwo. Jedną z metod zastraszania są polityczne represje na tych, którzy otwarcie mówią, co myślą o sytuacji politycznej. To reżim terrorystyczny – powiedział, komentując wyrok w TV ATR, Alekasander Podrabinek, rosyjski dziennikarz, obrońca praw człowieka, nagrodzony Krzyżem Solidarności Walczącej. – Jego aresztowano, aby ludzie zrozumieli, że występowanie przeciw władzy jest niebezpieczne; żeby zasiać strach. Sąd w Symferopolu to imitacja praworządnego sądu. Oni demonstrują, że mogą posadzić, kogo zechcą, jakiegokolwiek lidera, w tym lidera ruchu narodowego Tatarów krymskich. Demonstrują całemu społeczeństwu, że mogą nie liczyć się z prawem, że mogą ignorować przepisy, a w sądzie ignorować dowody braku winy, fałszować dowody winy, jak to robią w procesie Umerowa. Oni to robią, żeby pokazać, że wszystko jest w ich rękach i można za nic posadzić człowieka, za cokolwiek, za to, że powiesiłeś flagę, że udzieliłeś wywiadu telewizji w innym państwie.

Ilmi Umerow po wywiadzie udzielonym 19 marca 2016 roku tatarskiej telewizji ATR został oskarżony o nawoływanie do naruszenia granic Federacji Rosyjskiej. Oskarżenia dokonano na podstawie nowego artykułu w kodeksie karnym 180.1. W wywiadzie Umerow na pytanie o pomoc, którą Zachód mógłby udzielić Ukrainie, odpowiedział, że byłoby nią zintensyfikowanie sankcji. Temat był omawiany w Radiu Wnet tutaj: http://wnet.fm/2017/09/01/ilmi-umerow-wiceprzewodniczacy-medzlisu-zagrozony-kara-5-wiezienia-wywiad-udzielony-tatarskiej-tv-atr/

Ilmi Umerow stał na czele rejonu bakczysarajskiego w okresie „referendum”. Pełni też funkcję zastępcy przewodniczącego Rady Najwyższej Krymu. Należy do pokolenia tatarskich działaczy, którzy w latach 80., wiecując w Moskwie, walczyli o powrót na Krym. Brał aktywny udział w tych protestach. Wydany wyrok jest wyższy od żądanego przez prokuratora.

Wojciech Jankowski

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook