Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Tomasz Sakiewicz: Pytanie czy chodzi o inne tempo wprowadzania zmian w wymiarze sprawiedliwości, czy o inny ich kierunek

Tomasz Sakiewicz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Wokół prezydenta są ludzie, którzy wyszli z PiS albo do PiS nie doszli. Oni myślą, że można coś zbudować pomiędzy PiS-em a PO – powiedział w Poranku WNET redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Prezydent udzielił „Dziennikowi Gazecie Prawnej” wywiadu, w którym powiedział między innymi, że Polacy chcą „dobrej zmiany”, a nie „dobrej rewolucji”. Tomasz Sakiewicz w rozmowie z Antonim Opalińskim i Łukaszem Jankowskim zapytał, czy chodzi o inne tempo wprowadzania zmian, czy też o ich inny kierunek i inną treść. Jego zdaniem prezydent nie dał na nie odpowiedzi.

Tomasz Sakiewicz zgadzał się z prezydentem, że połączenie funkcji prokuratora generalnego i osoby dokonującej wyboru sędziów SN było „niedobre, sprzeczne z tradycją i obyczajami”. Jednak nie trzeba było ustaw wetować, można było zgłosić poprawki, podobnie jak w kilku innych kwestiach.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” uważa, że gdyby prezydent szybko zaproponował projekty, które byłyby akceptowalne dla PiS, to czy zmiany nastąpią w 80 czy 60 procentach, nie miałoby znaczenia. To i tak wymusiłoby dalsze zmiany, przełom by nastąpił – sędziowie „poczuliby oddech społeczeństwa”. Nie chodzi tu o to, żeby prezydent, minister sprawiedliwości czy Jarosław Kaczyński mieli wpływ na sądy. Chodzi o to, żeby sądy liczyły się z najważniejszą władzą – z narodem. Prawo może być sprzeczne z odczuciem większości, ale nie ze zdrowym rozsądkiem i samym sobą, a już na pewno nie może służyć samym sędziom.

Gość Poranka uważa, że mimo wszystko „dobra zmiana” ma się dobrze. Bardzo dużo zmian zostało dokonanych. W wymiarze sprawiedliwości nieco mniej. Ważne, żeby awantura o zmiany w tej sferze nie była pretekstem do podziału obozu rządzącego. Nie posądza przy tym prezydenta o próbę budowy własnego obozu politycznego. Twierdzi jednak, że wokół prezydenta są ludzie, którzy wyszli z PiS albo do PiS nie doszli. Oni myślą, że można coś zbudować pomiędzy PiS-em a PO.

To są – opisuje ich Tomasz Sakiewicz – młodzi ludzie, sam prezydent jest jeszcze młody. Nie mają takiego doświadczenia jak Jarosław Kaczyński czy Antoni Macierewicz. Pośrodku w Polsce nie da się nic zbudować, bo w Polsce głosuje się na zasadzie identyfikacji – „jesteś w tym lub w tamtym obozie”.

Prezydent został demokratycznie wybrany, ma ogromny mandat i ma konstytucyjne kompetencje. Ma też prawo do błędów. Problem w tym gość Poranka widzi taki, że z tych błędów należy wyciągać konsekwencje. Takimi błędami były błędy personalne w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego i w podejściu do ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości. Trzeba się – stwierdza – dogadać, a niewłaściwych ludzi zmienić.

Według „Gazety Polskiej Codziennie” zaplecze BBN się nie zmieniło. Są tam cały czas ludzie od generała Kozieja. Kierujący BBN – zarzuca Tomasz Sakiewicz – wykazali się totalną naiwnością i brakiem doświadczenia, skoro nie przeczytali nawet teczki personalnej pułkownika Juźwika. To BBN, którego szefem jest Paweł Soloch, generował, pod wpływem oficerów pracujących jeszcze dla bloku sowieckiego, awantury z MON. Dlatego zdaniem Tomasza Sakiewicza prezydent powinien zmienić szefa BBN i oszacować straty.

Na uwagę, że wielu publicystów uważa, ze prezydent ma rację i że trzeba się otworzyć się na umiarkowany elektorat, gość Poranka odparł, że mnóstwo ludzi się już na niego otwierało i dostało w wyborach 2-3 procent. Nie ma bowiem znaczenia popularność, ale identyfikacja.

Ustawy proponowane przez prezydenta – mówi Tomasz Sakiewicz – nie do końca spełniają oczekiwania PiS, ten jednak ich nie odrzuca i traktuje jako pole do dyskusji. Każdy z punktów można poprawić. Pytanie tylko, czy potem prezydent ustawy podpisze. Jeżeli to wszystko będzie się wlokło, będzie kolejne weto, to już żadnych reform nie będzie.

Jeśli chodzi o ustawę o dekoncentracji i repolonizacji mediów, to redaktor naczelny „Gazety Polskiej” uważa, że jest to bardzo ona trudna. Na razie być może wystarczy dobre działanie Urzędu Ochrony i Konkurencji.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w części piątej Poranka WNET.

JS

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook