Po wyborach w Niemczech: Przegrane partie przyznają się do winy, ale nie podają prawdziwych powodów złych wyników - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Po wyborach w Niemczech: Przegrane partie przyznają się do winy, ale nie podają prawdziwych powodów złych wyników

Fot. PAP/EPA.

W Poranku WNET w rozmowie ze Sławomirem Ozdykiem o wynikach wyborów do Bundestagu – czy mogą one zmienić nastawienie Niemiec do Polski, a także o tym, jaka koalicja może powstać po wyborach.

Sławomir Ozdyk, doktorant z Uniwersytetu Szczecińskiego na co dzień pracujący w Berlinie, w dzisiejszym Poranku WNET skomentował wyniki niedzielnych wyborów do Bundestagu.

AfD, która zajęła trzecie miejsce w wyborach z wynikiem 12,5 procent, przy prezentacji powyborczych wyników pokazywana była na miejscu piątym. Sławomir Ozdyk wyjaśnił to tym, że obecnie, tak jak po wyborach regionalnych, w których AfD osiągnęła podobny wynik, po ogłoszeniu wstępnych rezultatów wyborów nastąpiła akcja propagandowa. Do niej zaliczyć można takie manipulacje socjotechniczne.

SPD zaliczyło najgorszą „wpadkę” od zakończenia drugiej wojny światowej, CDU/CSU drugą, a CSU w Bawarii najgorszy w historii wynik. Sławomir Ozdyk stwierdził, że w tej chwili nie jest ważne, ile głosów zdobyła AfD, gdyż nie wejdzie do koalicji rządowej i nie będzie miała wpływu na podejmowane decyzje. Ważne jest, ile procent głosów ubyło partiom do tej pory rządzącym. Ciekawe , że dobry wynik osiągnęła FDP, która przez ostatnie cztery lata nie była w parlamencie. Świadczy to o tym, że wielu wyborców, niezadowolonych z dotychczasowych rządów, nie zagłosowało na AfD (określaną we wszystkich mediach jako skrajnie prawicowa, neonazistowska, populistyczna, antyislamska itd.), ale właśnie na FDP. Teraz wszystko będzie się robić, żeby umniejszyć znaczenie AfD.

W pierwszych wypowiedziach partii przegranych dominuje przyznanie się do winy, ale bez ujawnienia właściwych powodów złych wyników. Bardzo mało mówi się bowiem o kryzysie migracyjnym.

Gość Poranka uważa, że bardzo trudne będzie teraz stworzenie koalicji. SPD, która osiągnęła wynik 20,5 procent, ustami jej przewodniczącego Martina Schulza już ogłosiła, że przechodzi do opozycji. Utrudni to działanie AfD, gdyż wtedy to SPD będzie główną partią opozycyjną, co da jej pewne przywileje w Bundestagu.

W nowej konfiguracji w parlamencie na pewno próby naprawiania polskiej rzeczywistości nie będą teraz tak intensywne, jak dotychczas. Wczoraj jednak jedna z głównych przedstawicielek Zielonych powiedziała, że Europę trzeba wzmacniać, w szczególności wzmacniać opozycję w Polsce i na Węgrzech. Prawdopodobne jest, że powstanie teraz koalicja tzw. Jamajka – CDU/CSU, FDP i Zielonych. Zieloni na pewno nie są przyjaciółmi Polski. Stosunkowo dobrze, że kanclerzem będzie Angela Merkel, gdyż jest ona bardzo pragmatycznym politykiem. Jednak – jak powiedział Sławomir Ozdyk – nie możemy być pewni, że o nas w Niemczech zapomną.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy w drugiej części Poranka WNET z Gdańska.

JS

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook