Sulejman Kadyrow posądzony o nawoływanie do naruszenia integracji FR za komentarz na Facebooku „Krym to Ukraina”

Kadyrow jest aktywistą tatarskim, u którego już dwukrotnie przeprowadzono przeszukanie. Za komentarz na portalu społecznościowym „Krym to Ukraina” grozi mu kolonia karna lub 5 lat więzienia.

[related id=35785]Sulejman Kadyrow poza tym, że jest działaczem Medżlisu został również delegatem Światowego Kongresu Tatarów Krymskich z ramienia Teodozji. Z powodu aktywności politycznej  już dwukrotnie u niego przeprowadzono przeszukanie, oficjalnie z powodu zamieszczonego komentarza na portalu społecznościowym „Krym to Ukraina”. Oskarżany jest o nawoływanie do naruszenia integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej.

Sulejman Kadyrow został wpisany na listę ekstremistów przez rosyjskie organa na Krymie. Powoduje to między innymi,  że nie może korzystać z konta bankowego, ani z karty płatniczej. Za każdym razem, gdy otrzymuje emeryturę musi iść do banku, składać podanie o wypłacenie pieniędzy. Następnie czeka na telefon z banku, po którym może wypłacić pieniądze. Aby zapłacić comiesięczną ratę za kredyt też musi pisać podania. Stara się nie opuszczać często domu i przebywać w towarzystwie innych aktywistów, ponieważ były już wypadki podrzucania broni lub narkotyków osobom krytycznie nastawionym do okupacji Krymu przez Rosję. Wszystko z powodu jednego komentarza w internecie.

-Ci fesesbesznicy nie szanują nawet swojej konstytucji – powiedział o funkcjonariuszach Federalnej Służby Bezpieczeństwa Kadyrow – To jest państwo czekistów, kagiebistów. Tam nie było nigdy demokratycznych wyborów i nigdy nie będzie. To państwo autorytarne!

Dwukrotnie przeprowadzono w jego domu rewizję. Pierwszy raz prawdopodobnie w skutek tego, że jako aktywista proukraiński często jeździł samochodem na Ukrainę kontynentalną. Pewnego dnia w ponad rok od aneksji i  powrocie z Ukrainy, gdy położył się spać na dwie godziny, do jego domu załomotały służby w celu przeprowadzenia przeszukania. Drugi raz był rok później. Załomotano do jego drzwi o 7 nad ranem. Rewizja trwała 4 godziny, chociaż w sprawozdaniu służb jest napisane, że „ogląd” mieszkania, nie rewizja, trwała 15 minut. Przez 2 i pół godziny przeglądano mu komputer.

W czasie przeszukania pod bronią trzymano jego matkę, którą sowieci w dzieciństwie deportowali do Uzbekistanu. Po wielu latach do jej domu znów przyszli uzbrojeni Rosjanie. Wszystko co najgorsze w życiu spotkało ją z rąk Rosjan, i na stare lata historia zatoczyła swego rodzaju koło. Matka Kadyrowa z utęsknieniem wspomina Ukrainę:
-Kocham Ukrainę i będę kochała do śmierci! W najgorszym momencie Ukraina nas uratowała! Niech mnie sądzą, ja już w życiu wszystkie trudy przeżyłam – mi to nie straszne, jestem na to gotowa. Kocham Ukrainę! Chwała Ukrainie! [w oryg. Sława Ukrainie!)

[related id=35592] Po przeszukaniu jego mieszkania, na profilu Facebookowym pojawiły się komentarze, których on sam nie napisał. Trudno nie odnieść wrażenia, że zostały one dopisane przez funkcjonariuszy FSB. Jego konto jest w tej chwili zablokowane.

W czasie rewizji działa wypracowany przez Tatarów krymskich system wspierania się. W momencie, gdy przychodzi informacja o przeszukaniu w domu aktywisty, inni Tatarzy momentalnie przyjeżdżają pod jego dom. Zdarzały się bowiem sytuacje, gdy Tatarzy zaginęli bez wieści, albo znajdowano tylko ich ciała.

Matka Kadyrowa trzyma w toalecie telefon na wypadek kolejnej rewizji. Jest przygotowany w specjalny sposób, aby po naciśnięciu jednego klawisza wysyłał alarmującą wiadomość tekstową do bliskich. Jeden raz niechcący nacisnęła przycisk i wszczęła alarm. Zanim Tatarzy zjechali się pod dom, sprawa została wyjaśniona.

-Składałem przysięgę, jako członek Medżlisu, narodowi tatarskiemu, jako milicjant narodowi ukraińskiemu – tłumaczy swoją postawę Kadyrow – a to jest jedna i ta sama przysięga – ochrona wszystkich narodów Ukrainy.

Sulejman Kadyrow jest jednym z wielu aktywistów na Krymie sądzonych z paragrafu o nawoływanie do naruszenia integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej na podstawie artykułu 280.1. Sędzia dał zgodę na przeszukiwanie mieszkania na podstawie podejrzeń o wspieranie batalionu tatarskiego Asker, który w 2016 roku miał doprowadzić do wyzwolenia Krymu spod rosyjskiej okupacji.

Sulejman Kadyrow krytycznie ocenia obecną sytuację na Krymie nie tylko ze względu na politykę i represje rosyjskie, ale również z uwagi na rozczarowanie Rosjan trzecim rokiem życia w Federacji Rosyjskiej:
– Kiedyś Krym był rosyjski, teraz zrobił się ukraiński. Oni zrobili wielki błąd! Lepiej było trzymać prorosyjski Krym w składzie Ukrainy.

Rewizje w domu Sulejmana Kadyrowa odbyły się 31 października 2015 roku i 5 października 2016 roku. Jego sprawą zajmuje się tatarski adwokat specjalizujący się w sprawach politycznych na Krymie, Edem Semedlajew.

Wojciech Jankowski z Ukrainy

W audycji Wojciech Jankowski opowiadał również o problemach jakie mają na granicy Ukrainy i anektowanego przez Rosję Krymu dziennikarze, które stały się również jego udziałem. Otóż przekroczenie tej „granicy administracyjnej”, jak ja nazywają Rosjanie, jest co najmniej frustrujące.

-Jadąc z Symferopola w kierunku Armiańska w stronę granicy zastanawiałem się jak będzie wyglądało to przejście granicy – powiedział Jankowski, wspominając o swoich doświadczeniach i innych korespondentów, z tego typu „przejściami granicznymi”.

-Jechałem autobusem, jeszcze w ostatniej chwili wyrywałem notatki, kasowałem zdjęcia i o godzinie 19.00 wreszcie przeszedłem przez granicę – wspomina Jankowski. Gdy pokazał polski paszport na przejściu granicznym „pani, zastanawiała się co zrobić. Zadzwoniła i dowiedziała się, że ma mnie potraktować tak jak wszystkich”.

-Niestety, w końcu znalazła  napis журналистская виза (wiza dziennikarska – przyp.red.) i wtedy zapytała, „a czym się zajmowaliście?” – kontynuuje Jankowski, który  wymijająco odpowiedział na pytanie funkcjonariuszki – czy zajmował się na Krymie polityką? – że między innymi kościołem katolickim.

-Ona popatrzyła na mnie i pouczyła”kościół to nie polityka, to kultura” – wspomina Jankowski, który zdziwiony tą klasyfikacją odetchnął z ulgą, chociaż musiał jeszcze trochę poczekać. Nasz korespondent wiedział, że tak będzie, bo zazwyczaj dziennikarze mają kilkugodzinne rozmowy z funkcjonariuszami FSB. Na szczęście FSB nie była zainteresowana piszącym o „kulturze” i zakomenderowała „пропуск”(wypuścić – przyp.red.).

-Wtedy również pomyślałem, że życie jest piękne! – powiedział Jankowski.

MoRo

 

Komentarze