IV Bieg Niezłomnych – Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Sobótce/ „Naród bez pamięci historycznej nie jest narodem”

Ci ludzie walczyli po właściwej stronie i naszym obowiązkiem jest przypominanie młodemu pokoleniu o tym, komu zawdzięczamy wolność. To kawał historii Polski, Europy i świata, przez lata wymazywany.

W Sobótce na Dolnym Śląsku 19 sierpnia br. odbył się IV Bieg Niezłomnych – Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Przed rozpoczęciem biegu z Martą Ziembikiewicz, córką Władysława Łukasiuka „Młota”, dowódcy VI Brygady Wileńskiej AK, jednego z tych, których pamięć czczą coroczne biegi, oraz z Wiesławem Drozdowskim, pomysłodawcą i twórcą imprezy, rozmawiał Wiktor Sobierajski, dziennikarz „Śląskiego Kuriera Wnet”.

Jest Pani z Biegiem Niezłomnych – Pamięci Żołnierzy Wyklętych od początku. Dziękujemy.

Rzeczywiście jestem tutaj od czterech lat i będę przyjeżdżać dalej. Czuję się zaszczycona, że mogę tu być. Bardzo mi się tu wszystko podoba, a przede wszystkim organizacja. Trwa okres wakacyjny, a uczestników jest bardzo wielu. W innych miejscach trudno byłoby tylu zebrać.

Proszę powiedzieć, kim był Pani ojciec, „Młot”?

Władysław Łukasiuk „Młot”

Był dowódcą VI Brygady Wileńskiej AK na terenie Podlasia. Szósta brygada powstała z V Brygady Wileńskiej, tej od Łupaszki. Łupaszka poszedł na Pomorze, a VI Wileńska została na Podlasiu i walczyła bardzo długo. Po moim ojcu dowództwo objął Huzar i walczył do 1952 roku. Ojciec zginął w lasach Podlasia. Został zastrzelony w czerwcu 1949 roku. Z jego brygady wszyscy albo zginęli, albo zostali aresztowani.

Ten bieg jest bodajże jedyną imprezą upamiętniającą na terenie województwa dolnośląskiego wydarzenia z okresu drugiej konspiracji. Sądzę, że bardzo mocno trafia do młodych ludzi właśnie przez sportowy charakter.

Bardzo mocno, bo bierze w nim udział także Instytut Pamięci Narodowej. Udostępnia on różne publikacje tematyczne, są również wystawy. Szczególnie cieszy mnie fakt, że w biegu bierze udział duża liczba młodzieży, dzieci – nawet małych. Rozpiętość wiekowa uczestników jest bardzo duża.

Poza tym jest to jedyny tego rodzaju bieg na tym terenie. W innych miejscach Polski odbywają się marsze, biegi szlakami żołnierzy wyklętych, np. na Podhalu, na Podlasiu, Pomorzu czy Lubelszczyźnie. Tam pozostały szlaki, którymi przemieszczali się żołnierze niezłomni. Tutaj zaś nie było tych walk, ale trwa bardzo mocna pamięć. Nie było oddziałów, ale za to na tych terenach bardzo wielu żołnierzy, ściganych za swoją postawę, szukało schronienia. Korzenie tego biegu sięgają więc różnych stron Polski.

Jest z nami dyrektor Ślężańskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Sobótce Wiesław Drozdowski, dzięki któremu bieg w ogóle istnieje.

Bieg istnieje dzięki tak wspaniałym ludziom, jak pani Marta Łukasiuk-Ziembikiewicz, córka bohatera. Mnie przyświeca to, co pani Marta powiedziała przed pierwszym biegiem. Przepraszam, ale łamie mi się głos. Powiedziała, że wreszcie przyszedł czas, kiedy możemy w sposób jawny, otwarty, jednoznaczny zmazywać wstyd, który przez wiele lat jako Polacy zgotowaliśmy naszym bohaterom okresu drugiej konspiracji.

Ogromną rolę w tym odgrywa także Światowy Związek Żołnierzy AK Okręg Dolnośląski, na czele z panem pułkownikiem Ryszardem Filipowiczem. To także kombatanci pokolenia Jaworzniaków, czyli najmłodsze pokolenie wyklętych z lat 40. i 50. To wreszcie wspaniali współorganizatorzy, jak Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych im. gen. Jakuba Jasińskiego z Wrocławia, jak wspomniany wcześniej IPN z Wrocławia.

Przypomnę, że dwukrotnie gościliśmy na biegu pana profesora Krzysztofa Szwagrzyka. Wśród zainteresowanych organizacją naszego biegu jest Fundacja „Łączka”. Pomaga nam wiele środowisk patriotycznych, np. Stowarzyszenie „Odra – Niemen”, Stowarzyszenie „Traugutt” z Pruszcza Gdańskiego, Stowarzyszenie „Inicjatywa Historyczna”. Nie chciałbym nikogo pominąć…

Dla Pana cel edukacyjny oraz udział młodych ludzi jest bardzo ważny.

Chyba najważniejszy. W tym roku w biegu uczestniczą dzieci i młodzież w wieku od czterech do 15 lat, na różnych dystansach. Odbędą się także, jako impreza towarzysząca, zawody strzeleckie w strzelaniu z łuku i z broni pneumatycznej. Będzie też pokaz grupy rekonstrukcyjnej, wystawa o Solidarności Walczącej z lat 70. i 80. W naszej imprezie bierze też udział wydawnictwo Miles z Krakowa pana Kajetana Rajskiego. Elementów biegu jest bardzo dużo.

Chcę jednak podkreślić, że po to żyjemy, po to nas Pan Bóg przy życiu trzyma, aby ta misja, którą realizujemy, przywracała pamięć o żołnierzach niezłomnych, wyklętych. Naród bez pamięci historycznej nie jest narodem.

Musimy pamiętać, komu zawdzięczamy dzisiejszą wolność. Wolność to nie tylko prawa, ale i obowiązki. Ci ludzie walczyli po właściwej stronie i uważam, że naszym obowiązkiem jest przypominanie młodemu pokoleniu o tym wspaniałym okresie. To ogromny kawał historii Polski, Europy i świata, przez lata wymazywany. O tym trzeba mówić, o tym trzeba pamiętać.

Bieg Niezłomnych – Pamięci Żołnierzy Wyklętych stał się imprezą o zasięgu światowym.

Rzeczywiście, a to za sprawą Polskich Kontyngentów Wojskowych stacjonujących poza granicami kraju. Pobiegną żołnierze w Iraku, Afganistanie, w Kuwejcie, w Rumunii, na Litwie, w Bośni i Hercegowinie. Dostaną oni takie same pakiety startowe jak uczestnicy biegu w Sobótce. W sumie żołnierzy wystartuje 945, chociaż zgłoszeń było około dwóch tysięcy.

(MZ) Pan dyrektor mówi tak skromnie. Ale cała organizacja była robiona ogromnym sercem. Chciałabym jeszcze wspomnieć, że w ubiegłym roku była w Sobótce młodzież z Wilna i z Wielkiej Brytanii. W tym roku jest z nami młodzież z Mołdawii. Tak więc bieg ten staje się ogólnoświatowy. Duża w tym rola Stowarzyszenia „Odra – Niemen”, które wynajduje kombatantów oraz młodzież. Znaleźli też nas, dzieci bohaterów tamtych lat.

Rozmawiał Wiktor Sobierajski

Nie obchodzą nas partie lub te czy owe programy. My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej. […] Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by Świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię. (Fragment ulotki wydanej przez VI Brygadę Wileńską AK kpt. „Młota”)

Pełna informacja o kpt. Władysławie Łukasiuku „Młocie”: http://www.solidarni.waw.pl/

 

 

Komentarze