Irena Śniadkowska o mieście królewskim Augustowie. Bolesne karty historii - Obława Augustowska, tzw. Mały Katyń - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Irena Śniadkowska o mieście królewskim Augustowie. Bolesne karty historii – Obława Augustowska, tzw. Mały Katyń

fot. Redakcja Wnet Irena Śniadkowska w rozmowie z Wojciechem Jankowskim

Dzień 36. z 80 / Augustów / Poranek Wnet – Wiele lat pracowaliśmy wspólnie ze wszystkimi przewodnikami PTTK nad tym, żeby o Obławie Augustowskiej usłyszał cały świat – powiedziała Irena Śniadkowska.

 

Augustów to miasto założone przez Zygmunta Augusta. Gród nad Nettą i dziewięcioma jeziorami to również najpiękniejsze zachody słońca, jakie można zobaczyć. Radio Wnet dzisiaj nadawało spod Kolumny Zygmunta, Zygmunta Augusta w mieście królewskim Augustowie.

– Miło mi państwa gościć w roku jubileuszowym, bowiem mamy 460-lecie założenia Augustowa. Dokładnie 17 maja 1557 roku król Zygmunt August założył moje piękne miasto – powiedziała pani Irena Śniadkowska, przewodnik PTTK, gość Wojciecha Jankowskiego w Poranku Wnet z Augustowa. Przypomniała, że lokowanie miasta w tym miejscu związane jest z romantyczną historią.

Legenda mówi, że właśnie tam król Zygmunt August umówił się z Barbarą Radziwiłłówną na pierwszą schadzkę. Jak zaznacza nasza przewodniczka, mit mija się z faktami, ale jak to bywa z legendami, i tam „można odnaleźć ziarenko prawdy”.

– Augustów to dawne tereny Jadźwingów, którzy urzędowali tutaj do XIII wieku, my jesteśmy ich potomkami – powiedziała goszcząca w Poranku Wnet przewodniczka PTTK, która wyjaśniła, że wiele osób mieszkających na północ od Augustowa, na terenie Suwalszczyzny czy obwodu Kaliningradzkiego, czuje się potomkami Jadźwierzy. W okresie późniejszym, jako że miasto było położone na szlaku z Wilna do Krakowa, było to typowe miasto handlowe. W okresie międzywojennym do Augustowa przyjeżdżał prezydent Mościcki, który gościł w klubie oficerskim położonym nad jeziorem Białym.

– W tym roku będziemy obchodzili 100-lecie osiedlenia się na tych terenach ułanów krechowieckich, którzy przybyli tu po wojnie polsko-bolszewickiej i przyczynili się do rozwoju tych ziem – powiedziała Śniadkowska. Przypomnijmy, że ułani krechowieccy to formacja mająca swój początek w Legionie Puławskiego, który walczył przeciw Niemcom po stronie Rosji podczas I wojny światowej. Formacja została utworzona przez Polski Komitet Narodowy, a swoją nazwę zawdzięcza bitwie pod Krechowcami, gdzie 24 lipca 1917 roku stoczyła zwycięską bitwę z oddziałami bawarskimi. W trakcie walk w wojnie polsko-bolszewickiej wielokrotnie walczyła przeciwko I Armii Konnej Budionnego.

Mały Katyń, czyli Obława Augustowska

Po II wojnie światowej w lipcu 1945 roku na terenie Puszczy Augustowskiej i jej okolic miała miejsce pacyfikacja zwana Obławą Augustowską, która do historii przeszła również pod mianem „małego Katynia”. Wymordowano wówczas około 600 osób (jak podaje IPN) – do tej pory nieznane jest miejsce ich pochówku. Możliwe, że miejsce stracenia i wiecznego spoczynku pomordowanych znajduje się w pobliżu granicy, po stronie białoruskiej. Pewne jest, że zamordowano ich przy akceptacji najwyższych sowieckich władz politycznych, to jest samego Stalina.

W trakcie obławy oddziały sowieckie przetrząsały lasy i wsie, aresztując podejrzanych o kontakty z polską partyzantką niepodległościową. Nie znamy dokładnie ani daty początkowej, ani końcowej operacji – najczęściej datuje się ją między 12 a 28 lipca. W sumie zatrzymano kilka tysięcy osób, część z nich więziono i poddawano brutalnemu śledztwu.

– Wiele lat pracowaliśmy wspólnie ze wszystkimi przewodnikami PTTK nad tym, żeby o Obławie Augustowskiej usłyszał cały świat – powiedziała Irena Śniadkowska, dla której wydarzenia sprzed ponad 70 lat są bardzo bolesne.

– Okrutnego mordu dokonali Sowieci na ludności cywilnej – mówiła. Jej zdaniem Sowieci wyciągali z domów młodych ludzi, zadając im pytanie, czy słyszeli o partyzantach, i na tej podstawie zabierano ludzi. Po kolei, dom za domem – w Augustowie, Mikaszówce i Gibach, gdzie dziś stoi memoriał poświęcony wszystkim tym, którzy zginęli w Obławie Augustowskiej.

– Wiemy, jak wyglądała obława, nieznane jest miejsce pochówku około 600 osób i czy w ogóle te osoby zostały pochowane – powiedziała Irena Śniadkowska. Przypomniała, że siedziba ówczesnej UB była na dzisiejszej ulicy 3 maja i tam przywożono ludzi na przesłuchania i wielu z nich już do domów nie powróciło. Problemy z ustaleniem, co działo się latem 1945 roku, wynikają również z tego, że „Rosja odmawia udostępnienia Polsce materiałów źródłowych o sowieckiej zbrodni z lipca 1945 roku”.

Informacje na temat Obławy Augustowskiej znajdziemy na stronie  KLUBu HISTORYCZNego IM. ARMII KRAJOWEJ W AUGUSTOWIE. Jego działaczami są państwo Danuta i Wojciech Kaszlejowie, którzy wiele zrobili, aby prawda ujrzała światło dzienne.

W artykule zamieszczonym na stronie Klubu Historycznego Danuta Kaszlej twierdzi, że ofiar było nawet ponad tysiąc. A w trakcie działań „zatrzymano i poddano brutalnemu śledztwu ponad siedem tysięcy ludzi, w tym starców, kobiety i nieletnich. (…) Wśród ofiar odrębną kategorię stanowili zabici w trakcie przeprowadzania obławy i polegli w walce z bronią w ręku”.

– W tej chwili znamy 60 miejsc pochówku, ale niestety w znacznej części znajdują się one po stronie białoruskiej, na Grodzieńszczyźnie, a Białorusini niekoniecznie chcą z nami współpracować (…), jak również na terenie Obwodu Kaliningradzkiego – powiedziała pani Śniadkowska. W latach 90. szacowano, że zaginionych w tej akcji jest około 600 ludzi, a do dziś ustalono już, że zaginionych jest ponad 1000 osób, i „ta liczba stale wzrasta”, a ponad dwa tysiące zabitych. Przypomniała, że w 2015 roku wyszła książka Teresy Kaczorowskiej pod tytułem „Obława Augustowska”.

– Augustowiacy od zawsze wiedzieli o Obławie Augustowskiej, takiej okrutnej rzezi, i ciężko nam było pogodzić się z tym – powiedział nasz gość, wspominając, że w domach się o tym mówiło szeptem i w taki sposób dowiedziała się o tym od swoich dziadków. W czasach komuny bardzo ciężko było o tym mówić, ale pamięć nie ginęła.

– W mojej rodzinie akurat nie ma ofiar Obławy Augustowskiej, ale w rodzinach moich przyjaciół są – powiedziała na zakończenie.

Zachęciła do przyjazdu do Augustowa, bo tu się człowiek „najpiękniej resetuje”, o czym najlepiej wiedział Karol Wojtyła, który o swojej nominacji kardynalskiej dowiedział się właśnie na jeziorach augustowskich. Więcej w Poranku Wnet.

MoRo

Chcesz wysłuchać poranka Wnet, kliknij tutaj

Wywiad z Ireną Śniadkowską w części pierwszej Poranka Wnet.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook