Dzień 27 z 80. / Ojciec Wojciech Gwiazda o orchowskiej Matce Bożej Pocieszenia, obrazie czczonym od 400 lat - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Dzień 27 z 80. / Ojciec Wojciech Gwiazda o orchowskiej Matce Bożej Pocieszenia, obrazie czczonym od 400 lat

fot. Konrad Tomaszewski

PORANEK WNET/ ORCHÓWEK 24.07 – Trzeba modlić się o powołania kapłańskie i zakonne (…). Potrzebujemy powołań także do świętych rodzin – apeluje proboszcz parafii Orchówek i gwardian zakonu kapucynów.

– W tym roku mija dokładnie 70 lat od czasu, kiedy tu przybyli kapucyni – powiedział o. Wojciech Gwiazda, gwardian klasztoru, proboszcz parafii i kustosz sanktuarium, który ugościł redaktorów Radia Wnet w Orchówku. Pierwsi bracia kapucyni przybyli do Orchówka na zaproszenie ówczesnego biskupa podlaskiego Ignacego Świrskiego, a wszystko zaczęło się od przypadkowej kwesty jednego z braci kapucynów we Włodawie, gdzie zbierał datki w postaci płodów rolnych dla zakonników.

– To był czas powojenny, kiedy był brak powołań w diecezji siedleckiej – powiedział ojciec gwardian. Kwestujący brat podsunął wówczas skarżącemu się na problemy z obsadzeniem parafii w Orchówku proboszczowi, żeby poprosił przez biskupa prowincjała o kapucynów, którzy objęliby parafię w Orchówku.

– Po raz pierwszy bracia kapucyni przyjechali tutaj podczas odpustu św. Antoniego 13 czerwca 1947 roku. Gdy zobaczyli wielu wiernych, ojciec prowincjał zdecydował, że bracia obejmą tę parafię – powiedział o. Wojciech Gwiazda. Warszawska Prowincja Kapucynów objęła kościół i duszpasterstwo parafialne, które dekretem z 6 sierpnia 1947 roku przekazał zakonowi bp Świrski. Objęcie nowej placówki nastąpiło 24 sierpnia 1947. Zakonnicy początkowo zamieszkali w drewnianej plebanii, a w latach 1982-83, staraniem gwardiana o. Tomasza Nitkiewicza, został zbudowany jednoskrzydłowy murowany klasztor, przylegający z lewej strony do kościoła, wzorowany na dawnym klasztorze augustianów (odbudowa starego klasztoru w dawnym miejscu była niemożliwa z powodu zmiany koryta Bugu.)

Przypomnijmy, że do Polski sprowadził kapucynów król Jan III Sobieski w 1681 roku, fundując im klasztor w Warszawie przy ulicy Miodowej,który po dziś dzień się tam znajduje i jest znany z pomocy bezdomnym i najuboższym. Świątynia to wotum wdzięczności monarchy za zwycięstwo nad Turkami pod Chocimiem.

Zakon powoli zyskiwał w Polsce nowe powołania, by w XIX wieku całkowicie się spolonizować. Kapucyni szybko zrośli się ze społeczeństwem polskim i byli obecni we wszystkich ważniejszych wydarzeniach polskich dziejów: kapelanami powstania styczniowego w 1863 roku byli ojcowie kapucyni Agrypin Konarski i Maksym Tarejwo, straceni przez wojska carskie, pierwszy na stokach Cytadeli Warszawskiej, drugi w Koninie; kapucynem w klasztorze przy Miodowej był błogosławiony Honorat Koźmiński; kapelanem Pierwszej Brygady Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego był ojciec Kosma Lenczowski; kapucyni wraz z polskimi osadnikami w 1945 roku udali się na Ziemie Zachodnie i Północne, budując tam zręby polskiego duszpasterstwa.

– Aktualnie w Orchówku pracuje pięciu braci kapucynów, czterech kapłanów i brat laik – powiedział ojciec Gwardian.

Matka Boża Pocieszenia Orchowska znalazła się w Orchówku w 1610 roku, razem z braćmi augustianami. Trudno jednak dziś ustalić, od kiedy tę ikonę miejscowa ludność zaczęła traktować jako cudowny wizerunek Maryi Pocieszycielki. W dramatycznej historii parafii, w licznych pożarach i zniszczeniach wojennych zaginęły świadectwa pisane dokumentujące uzyskane tu cuda i łaski. Najstarszą zachowaną wzmianką historyczną, z 1661 r., jest zapis, szczęśliwie zachowany w dokumentach zakonu przechowywanych w Rzymie, o. Jakuba Carhei, który był zdziwiony nie tylko ofiarnością szlachty, ale także jej pobożnością maryjną. Ordynariusz chełmski Jan Feliks Szaniawski, wizytując parafię w Orchówku 19 września 1729 r., stwierdził, że obraz Matki Bożej w głównym ołtarzu jest w opinii ogółu uważany za cudowny. Kult Matki Bożej Pocieszenia w Orchówku w pierwszej połowie XVIII w. rozwijał się intensywnie. W 1864 r.zamknięto klasztor augustiański, jako represję po powstaniu styczniowym, a w 1875 cudowny obraz został wywieziony do Lublina, a następnie do Włodawy. Miejscowa ludność unicka i katolicka cierpiała w tamtym okresie z powodu rusyfikacyjnej polityki zaborcy carskiego, który na siłę konwertował unitów na prawosławie.

 W świadomości orchowskich parafian, uwydatnionej w przekazywanej kolejnym pokoleniom tradycji niepisanej, przetrwali oni najcięższe dni swej historii pod opiekuńczym płaszczem ich Matki Bożej Pocieszenia. Taki też pogląd utrwaliły przeżycia miejscowej ludności z czasów I wojny światowej.

– Obraz jest czczony już od 400 lat. Zwłaszcza latem przybywają tu pielgrzymi z całego świata – powiedział ojciec gwardian orchowskich kapucynów.

– Tu, w Orchówku, trzeba modlić się o powołania kapłańskie i zakonne (…). Potrzebujemy powołań także do świętych rodzin, bo to z nich rodzą się powołania – powiedział proboszcz parafii orchowskiej.

Tomasz Wybranowski rozmawiał z ojcem gwardianem klasztoru w Orchówku także o kryzysie powołań na Zachodzie, pobożności przyjezdnych i wielu innych sprawach w Poranku Wnet.

TW

Chcesz wysłuchać Południa Wnet podczas, którego nasz redakcyjny kolega Wojciech Wybranowski rozmawia z ojcem Gwiazdą Kliknij tutaj

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook