Oddaliśmy pełnię władzy nad Francją prezydentowi, o którym niewiele wiadomo. Czy spełni pokładane w nim nadzieje? - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Oddaliśmy pełnię władzy nad Francją prezydentowi, o którym niewiele wiadomo. Czy spełni pokładane w nim nadzieje?

Fot. EPA/JULIEN DE ROSA / POOL MAXPPP OUT Dostawca: PAP/EPA.

Francuzi liczyli na zmianę katastrofalnej polityki. Czy 40 procent wyborców nie zawiedzie się w swych nadziejach? Kampania była rozegrana po mistrzowsku, ale niebezpieczeństw nie brakowało.

Piotr Witt w Poranku Wnet komentował ostanie wybory zarówno prezydenckie, jak i parlamentarne we Francji. Jak zwykle w dowcipny sposób przedstawił zawiłą i pełną intryg historię najnowszych dziejów politycznych kraju nad Sekwaną.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

– Francuzi upierali się przy kandydaturze Francois’a Fillona, jednego z nielicznych polityków, któremu w ciągu 46 lat kariery nie zarzucono nieuczciwości. Trzeba było go skompromitować, a kiedy to się udało, wszystko poszło jak po maśle. Debata Macrona z Le Pen była formalnością. […] Następny niebezpieczny moment przyszedł po ujawnieniu przeszłości ministrów nowego rządu, ale ledwo prasa wywlokła ich nadużycia, wznowiono śledztwo sprzed 34 lat w nigdy niewyjaśnionej sprawie o zabójstwo czteroletniego chłopca. Opinia publiczna zapomniała o ministrach i wybory ustawodawcze przeszły nad wyraz pomyślnie. Po wyborach zwolniono z aresztu, jednego po drugim, podejrzanych o zabójstwo sprzed 34 lat – mówił nasz paryski korespondent.

– Edouard Philippe miał być premierem przejściowym, ale okazało się, że pozostanie na stanowisku. Stały rząd pod jego przewodnictwem zostanie powołany dzisiaj, 21 czerwca. Jego kariera nie była krępowana lojalnością ani przekonaniami, gdyż przechodził z „prawa na lewo i z lewa na prawo”.

Piotr Witt mówił też o sytuacji w Polsce. Uczynił spostrzeżenie, że rząd dobrej zmiany po poprzedniej władzy odziedziczył nie tylko armię urzędników często mu nieprzychylnych, kolosalne afery korupcyjne i piramidalny dług publiczny, ale także władzę dawnych autorytetów. Wystarczył film, by Polacy uwierzyli w historię „Bolka”: – Autorytety, nawet martwe, nadal panują w naszych myślach i można je wyrwać tylko z wnętrznościami. To nic, jeżeli historycy wykazali fałsz podręczników i nikczemność legend – powiedział.

LK

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook