Modlitwa jest światłem dla Polaków – księża Pokrzywnicki i Matuszewski o nastrojach Polaków na obczyźnie [VIDEO]

Polacy w Wielkiej Brytanii i w Kazachstanie myślą o możliwości powrotu do Polski – ci pierwsi zamieniają zamiary w czyn, ci drudzy – chcieliby, ale obawiają się codziennych problemów z utrzymaniem.

Gośćmi Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet byli ksiądz Wacław Pokrzywnicki, duszpasterz w polskiej parafii w dzielnicy Ealing w Londynie, największej w Wielkiej Brytanii, oraz ksiądz Wojciech Matuszewski posługujący w Kazachstanie.

Jakie są nastroje w Londynie – po zamachach i w dniu wyborów parlamentarnych? – zapytał red. Skowroński.

– „Oszukałeś mnie raz – wstyd tobie, oszukałeś mnie drugi raz – wstyd mi”, mawiają Brytyjczycy – zacytował ks. Pokrzywnicki. Zgodnie z tą sentencją, skłonni są do refleksji o własnych zaniedbaniach, bo „sami dali się oszukać, zwieść”.

Na pewno więc, po ostatnich zamachach, z właściwym sobie flegmatyzmem, powoli, ale będą szukać rozwiązania, jak przywrócić spokój.

– Czy głosując, potwierdzą swe przywiązanie i dadzą mandat obecnej pani premier, czy jednak nie. Czy zmiana jest możliwa?

Zdaniem duszpasterza trudno powiedzieć, jakie jest prawdopodobieństwo zmiany.

– Obserwuje się spojrzenie w stronę Kościoła, wiary – podkreślił Krzysztof Skowroński – czy podobne spostrzeżenia ma ksiądz?

– Mieliśmy teraz odpust  i z tej okazji raz w roku przychodzi do nas cała  rada Ealingu, burmistrz, radni, tym razem przyszedł też lord, przyszli senatorowie  i posłowie. widać u nich wzajemny szacunek, widać, że chcą razem pracować  – przyszli po modlitwę, błogosławieństwo, byli na eucharystii, na spotkaniu – mówił gość Poranka.

W Polakach jest dużo spokoju, potrzeby modlitwy, ale też zastanowienia – podkreślał ks. Pokrzywnicki – wielu myśli o powrocie do ojczyzny. I rzeczywiście, podejmują coraz częściej tę decyzję, „przychodzą podziękować, pożegnać się, potem przysyłają pozdrowienia z Polski” – mówił.

W zupełnie innych realiach pełni swą posługę duszpasterską ks. Wojciech Matuszewski, który opowiadał o wioskach na stepach Kazachstanu, w których znaczną część mieszkańców stanowią Polacy, potomkowie zesłańców z 1936 roku, wywiezionych z sowieckiej Rosji.

– Moja placówka znajduje się  w centrum stepu, 40 km od cywilizacji, wokół jest sieć kilku innych polskich wsi – mówił. – Starsze pokolenie mówi o Polsce z wielkim sentymentem – podkreślał, jednak nie myśli o powrocie do kraju – odpowiedział na pytanie, czy Polacy w Kazachstanie rozważają możliwość wyjazdu do kraju. Zdarzają się natomiast przypadki wyjazdu na studia wśród młodych. Jeśli chodzi o średnie pokolenie – to być może chcieliby, ale nie wiedzą, jak poradziliby sobie z codziennymi wyzwaniami – zatrudnieniem, pracą itd.

Nasza codzienność jest inna – opowiadał – we wsi są dwa sklepy, a rytm dnia wyznaczany jest według czasu wypasu krów, więc i pora mszy jest do tego cyklu dostosowana.

Na Ealingu w pięciu niedzielnych mszach uczestniczy około pięciu tysięcy osób – na porannych przeważają młode rodziny z dziećmi, na wieczornych – single, są kolejki do spowiedzi. W kazachstańskiej mszy – około jednej trzeciej wioski, bo zazwyczaj część mieszkańców przebywa w oddalonej części stepu, gdzie wysiewa się zboża, len.

Ksiądz Pokrzywnicki opowiedział też o dwóch wydarzeniach, które miały niedawno miejsce w Londynie – jedno z nich w jego parafii. Do kościeła weszła muzułmanka w burce, która sprofanowała ołtarz używając przyniesionych przez siebie puszek z polskim piwem. Policja nie była zainteresowana incydentem, nie przyjęła zgłoszenia – wydawało się, że nie chce mieszać się w „te” spawy. Tymczasem drugie wydarzenie miało podobny wymiar –  dwóch Polaków, którzy w meczecie rzucali bekonem, otrzymało następnego dnia wyrok siedmiu lat pozbawienia wolności.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

ma

 

Obejrzyj cały wywiad na YouTube Radia Wnet!

Komentarze