Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Jan Kowalski / V Rzeczpospolita Przedsiębiorcza. Mali i średni przedsiębiorcy jako podstawa ładu społecznego

Fot. masti (CC A-S 3.0), Wikipedia

Pomyślność i podporządkowanie organizacji struktur państwa interesom przedsiębiorców powoduje nie wprost pomyślność innych grup społecznych. W ciągu kilku lat może rozładować strukturalne bezrobocie.

Jan Kowalski

V RP – Rzeczpospolita Przedsiębiorcza

Według badań przeprowadzonych kilkanaście lat temu przez Amerykanów, Polacy są drugim najbardziej przedsiębiorczym narodem świata, po Amerykanach. A wynika to wprost z indywidualnego umiłowania wolności i chęci decydowania o własnym losie nawet przy ryzyku niedostatku. Oczywiście dla obecnej warstwy rządzącej i nawet grupy do tej władzy aspirującej brzmi to jak przekleństwo. I jest wystarczającym powodem, żeby w zarodku tępić jakiekolwiek aspiracje Polaków do rządzenia państwem. To dlatego nazywam mój projekt „V Rzeczpospolitą”. W odróżnieniu od III, która jest spiskiem przeciwko narodowi polskiemu, zawiązanym przy Okrągłym Stole. W odróżnieniu od IV, która była projektem, jak zmusić Polaków do uczciwości i pracowitości bez przeprowadzenia jakichkolwiek zmian systemowych, za to pod przewodem tym razem sprawiedliwej partii.

Projekt V Rzeczpospolitej wynika wprost z charakteru Polaków, z naszego historycznego doświadczenia. Z doświadczenia I Rzeczypospolitej Szlacheckiej, z doświadczenia Wielkopolan pod pruskim zaborem, wreszcie z doświadczenia 1. Solidarności. Wynika wprost i jako sposób urządzenia państwa, i jako sposób dojścia do tego państwa.

Ale po kolei, najpierw przedstawmy model upragnionego przez nas państwa wolnych Polaków. Zacznijmy od idei. Ideą przewodnią w tym przypadku jest, rzecz jasna, charakter narodowy Polaków. Wspominałem już o tym. Jest skończoną fantasmagorią próba uczynienia z Polaków kogoś innego niż są. Nie staniemy się Niemcami, Rosjanami, Anglikami, Turkami ani Bułgarami. Żaden najbardziej nawet zdeterminowany rząd nie wyprodukuje nowego Polaka, który już nie byłby Polakiem.

Komunizm nas stłamsił, ale przecież nie przemienił w komunistów. Oczywiście zawsze było pod dostatkiem renegatów, którzy gotowi byli w imię materialnego dobra własnego służyć najgorszemu wrogowi narodu polskiego. Ale przecież najbardziej nawet dorodne ziarno oblepione jest plewą.

Charakter narodowy Polaków, objawiający się w przedsiębiorczości i indywidualizmie, historycznie rzecz biorąc, trwa przez całe stulecia. Bez wgłębiania się w temat należy powiedzieć jedno: czy się to komuś podoba, czy nie, chrześcijaństwo jest jedyną doktryną oddającą charakter narodowy Polaków i jedyną ideą spajającą naród.

Według mojej niesprawdzonej wiedzy historycznej, chrześcijaństwo podkreśliło i uwypukliło jedynie cechy wrodzone naszych przodków. Dlatego na zawsze już zlało się z Polską i polskością.

Biskup Łaski, którego już przywołałem, miałby chyba niemały problem z rozdzieleniem służby Bogu od służby Ojczyźnie. Ale tych księży służących jednocześnie Bogu i Ojczyźnie jest nieprzebrany szereg. Wspomnijmy księdza Skargę, którego modlitwa za Ojczyznę przetrwała do dziś. Jana Pawła II, który pomimo sprawowania przywództwa duchowego nad całym światem chrześcijan katolików z Rzymu, a nie z Warszawy, nawet nie pomyślał, żeby wyrzec się polskości. Na koniec wspomnijmy księdza Jerzego Popiełuszkę. Błogosławiony ksiądz Jerzy, kapelan Solidarności, został zamordowany przez sługi Zła nie dlatego, że był politykiem i walczył o władzę polityczną. Ksiądz Jerzy walczył dobrem o prawdę, o bożą prawdę.

Wielu osób ukąszonych w młodości przez bestię socjalizmu lub mających prywatne problemy z wiarą powyższy akapit pewnie nie przekona. Oni chcą, podobnie jak kiedyś Żydzi, żeby Jezus Chrystus przywrócił im ziemskie królestwo, a jak nie, to sorry. Kończąc chwilowo temat wiary, powiem jedno – w odzyskaniu Polski, w nadaniu jej kształtu państwa służącego wszystkim obywatelom nie pomogą hipokryci jakiejkolwiek maści.

Nie pomogą ci, którzy msze święte wykorzystują jedynie jako pretekst do organizowania patriotycznych demonstracji. I nawet nie pomyślą, że należałoby wejść do kościoła i się pomodlić, a nie tylko wrzeszczeć: Ojczyznę wolną racz nam wrócić (!). O co będziecie prosić Boga, gdy znowu utracimy niepodległość? Nie pomogą też ci, którzy w rozmodleniu na wszelki wypadek dłużej zostają w kościele, bo mogą zostać spałowani. Pocieszę obie grupy – hipokryzja jako jednostka chorobowa daje się leczyć… Wiarą.

Napisałem to, co powyżej, jako pewnego rodzaju ubezpieczenie przed złym zrozumieniem tego, co poniżej. Uważam bowiem, że Kościół katolicki w Polsce ma na swoim sumieniu ogromne grzechy, z największym grzechem głównym, jakim jest pycha. To pycha proboszczów i biskupów doprowadziła do swoistego przymierza tronu z ołtarzem. Suto zastawione stoły i ceremoniały oficjalnych uroczystości państwowych i gminnych, a wszędzie na pierwszym planie – były komunista, ubek i ksiądz. Jakiż przykład dla wiernych, okradanych i rujnowanych przez państwo Okrągłego Stołu! I jeszcze uwikłanie w rozgrywki władzy, które nie pozwoli nazwać zła po imieniu. I hipokryzja byłego biskupa krakowskiego, apelującego ze wzgórza wawelskiego do polityków, żeby wreszcie podali sobie ręce na zgodę i porzucili swary. W sytuacji, gdy jeden kopie i poniża, a drugi jest kopany i poniżany. Nie tego zostałem nauczony przez mojego proboszcza.

Sojusz tronu z ołtarzem nigdy nie był korzystny dla wiernych. I ten również nie będzie. Co więcej, od Kościoła może się wielu odwrócić. Po chwilowym świeckim tryumfie w blasku kamer zrozumieją to również biskupi i proboszczowie. Ale wtedy – kto odbuduje utracony autorytet?

Rok ’89 zawrócił chwilowo w głowie wielu ludziom, nie tylko księżom. Jednak wina księży jest o tyle niepokojąca, że nie jest tylko winą ludzką (chociaż ksiądz to też człowiek). W wymiarze tym nie-ludzkim ksiądz jest Sługą Bożym i depozytariuszem Wiary. Komuniści i libertyni doskonale wiedzą, jak wykorzystywać wszelkie ludzkie słabości księży, żeby ich potem ośmieszyć w oczach wiernych, tych wszystkich maluczkich, za których zgorszenie księża ponoszą odpowiedzialność.

Sojusz z nową władzą był jednym z takich zgorszeń. Ale dużo poważniejszym przestępstwem była utrata autorytetu wśród młodzieży. Zamiast tworzyć własne szkoły, od parafialnych poczynając, Kościół dał się zwieść iluzji łatwego przejęcia całości szkolnictwa. I jeszcze miał mieć za to płacone. W efekcie, wchodząc do świeckich szkół, utracił sacrum, a religia stała się jedynie kolejnym przedmiotem.

Piszę w tak gorzki sposób z jednego powodu. Bez czynnego udziału Kościoła, czy też, ściślej mówiąc, zaangażowania wielu patriotycznych księży, nie jest możliwe odbudowanie naszej ojczyzny. Mam na myśli nie tylko ich indywidualny, duchowy i fizyczny wkład, ale również, jak było to w latach 80., pomoc instytucjonalną. Zwłaszcza, że budując naszą V Rzeczpospolitą, oprzemy się na wierze w Boga, jaki nam się objawił w Jezusie Chrystusie i społecznej nauce Kościoła.

Wiele nieporozumień narosło wokół nauki społecznej Kościoła. Na tyle wiele, że przypomnijmy jej trzy filary, żeby nie zostać źle zrozumianym. Te trzy filary to umiłowanie Ojczyzny, solidarność i pomocniczość.

Umiłowanie Ojczyzny jest tożsame z patriotyzmem. Oznacza przywiązanie do ziemi ojców, do pracy dla dobra ojczyzny i gotowość do poświęcenia własnego życia w jej obronie. Bo w rozumieniu chrześcijańskim Ojczyzna jest przestrzenią, w której spotykają się minione i przyszłe pokolenia ludzi związanych wspólną krwią i kulturą. Jest rodziną rodzin.

Solidarność w rozumieniu chrześcijańskim jest gotowością do niesienia pomocy i opieki nad wdowami, sierotami i kalekami – tymi wszystkimi, którym w ramach naszego narodu nie wiedzie się najlepiej. Obejmuje swym pojęciem wszystkich i nie wyklucza nikogo. Taka właśnie była Pierwsza Solidarność. Upominała się nie o najmądrzejszych i najbardziej utalentowanych, ale o tych najsłabszych.

I wreszcie pomocniczość. Z naszego punktu widzenia – filar najważniejszy. Bo to on determinuje sposób zorganizowania i funkcjonowania naszej V RP. W pomocniczości w zasadzie zawiera się wszystko. A zatem po kolei.

  1. Od dołu do góry.
  2.  Finanse państwa.
  3. Podatki.
  4. System wyborczy.
  5. Parlament.
  6. Rząd.
  7. Wojsko.
  8. Policja.
  9.  Skarb państwa.
  10. Konstytucja.
  11. Sądownictwo.
  12. Partie polityczne.

1.      Od dołu do góry. Każda inicjatywa służąca lokalnej społeczności powinna być realizowana środkami lokalnymi. Bez udziału jakiekolwiek „góry”, tak jeśli chodzi o środki finansowe, jak i władztwo decyzyjne. Wszelkie inicjatywy mieszczące się w obrębie danej gminy muszą być realizowane i finansowane jej środkami własnymi. Jeżeli projekt dotyczy kilku sąsiadujących gmin, to tylko te gminy dogadują się co do realizacji wspólnego projektu – z ich własnych pieniędzy.

2.      Finanse państwa. Wynikają wprost z oddolnej organizacji życia społecznego. Ciężar podejmowania decyzji jest przeniesiony jak najbliżej zainteresowanych. I oznacza zlikwidowanie osławionej Centrali. Kończymy ze zbiórką pieniędzy dla Centrali tylko po to, żeby później w niej żebrać. Na własnym terenie sami zbieramy pieniądze na realizację wspólnych celów. Zatem po kolei: najpierw liczy się kasa gminy, potem kasa samorządnego (nie mylić z obecnym) województwa, dopiero na końcu kasa państwowa, czyli skarb państwa.

3.      Podatki. Mieliśmy być już drugą Japonią, drugą Irlandią. Czas najwyższy przy okazji budowania nowej struktury finansów państwa i co za tym idzie, podatków, popatrzeć bliżej naszych granic. Popatrzmy na Szwajcarię, o której już wspominałem. Otóż najważniejsze dla Szwajcarów decyzje zapadają na poziomie samorządu gminnego i kantonu, co wielkościowo i liczebnie odpowiada polskiemu powiatowi. Dlatego też mają Szwajcarzy taką a nie inną strukturę wydatków publicznych.

28% podatków, czyli pieniędzy publicznych, jest w dyspozycji gminy, 40% jest wydatkowanych przez kanton, a tylko 32% pieniędzy trafia do skarbu państwa. Wybory do samorządu gminnego i do kantonu są bezpośrednie. Jak zatem widać, każdy Szwajcar decyduje w 68% o swojej przyszłości. A 32% przekazywane federacji też w niemałym stopniu kontroluje, ponieważ wiele stanowisk urzędniczych szczebla ogólnokrajowego jest wybieralnych bezpośrednio. Nie ma sensu, żebyśmy próbowali zostać drugą Szwajcarią. Przy naszej organizacji państwa wybór takiego finansowania państwa jest oczywisty. Dzięki niemu wreszcie będziemy mogli stać się Polską. A wtedy niech inni starają się być drugą Polską.

4.      System wyborczy. Jest rzeczą oczywistą, że przy takim systemie finansowym państwa, zorganizowanym od dołu do góry, najważniejsze wybory obywatelskie dotyczą spraw lokalnych. To wybory do władz gminy są najważniejsze dla mieszkańców. Oczywiście znowu nie mówimy o dotychczasowych strukturach gminnych, monstrualnych jak i obecne gminne budynki. Zamiast je burzyć, wynajmiemy je lokalnym firmom albo obywatelskim inicjatywom. A obecni urzędnicy gminni, cóż – będą musieli znaleźć sobie inne zajęcie. Może nie wszyscy, ale przynajmniej 75% z nich.

Drugie nie mniej ważne wybory w państwie to będą wybory wojewódzkie, do sejmu województwa. To posłowie wojewódzcy (ziemscy) będą koordynować współpracę gmin i nadzorować zarządzanie województwem. Ale oprócz tego będą również wybierać posłów na sejm V Rzeczypospolitej. Żeby nie było kłótni w zależności od liczby mieszkańców danego województwa – od 2 do 7, tak jak to było w I Rzeczypospolitej.

5.      Parlament. Tak wybrany Sejm V Rzeczypospolitej będzie liczył około 70 posłów, delegatów poszczególnych województw. Będzie radził nad istotnymi, ważnymi dla państwa polskiego sprawami. Wszystkimi, które przerastają skalę i kompetencje gmin i poszczególnych województw. Jego pierwszym zadaniem będzie uchwalenie nowej konstytucji państwa. Tej konstytucji, którą przedstawimy w programie wyborczym naszego społecznego ruchu Konfederacji Wolnych Polaków. Ponieważ większość obowiązków razem z pieniędzmi delegowaliśmy do gmin i województw, Sejm nie będzie musiał już być Sejmem Nieustającym (naszym przodkom nawet do głowy nie przyszło, żeby stale obradować w Warszawie, dopóki ich caryca nie zmusiła). Wystarczą, jak to było kiedyś, dwie sesje: wiosenna i jesienna. W sytuacji nadzwyczajnej pomoże Internet lub sesja nadzwyczajna.

6.      Rząd. Szkoda, że nie mamy króla, mądrego króla. Nasi przodkowie z Rzeczypospolitej Szlacheckiej jako pierwsi ludzie w świecie cywilizacji łacińskiej sami wybierali króla. Bez pisemnych i przed Bogiem zobowiązań do przestrzegania ich praw i konstytucji państwa, kandydat nie mógł objąć urzędu. Teraz ten wybierany przez naród człowiek będzie się nazywał prezydentem. Jego zadaniem, po złożeniu przysięgi na konstytucję, będzie zorganizowanie ogólnej administracji państwa polskiego. Stanie zatem na czele rządu. Oczywiście zupełnie innego rządu niż ten, który oglądamy w telewizji. Jego zadaniem będzie sprawne zarządzanie państwem w sferach, które przekraczają kompetencje władz lokalnych. Takich, jak wojsko do obrony całości i niepodległości państwa, policja państwowa, zarządzanie ogólnonarodowymi sferami gospodarki istotnymi dla bezpieczeństwa państwa. Również zarządzanie ogólnonarodowymi projektami celowymi. Ale na pewno nie będzie miejsca w rządzie dla ministerstwa zdrowia, sportu, wyznań, poprawności politycznej lub urody.

7.      Wojsko. Oczywiście armia zawodowa będzie zarządzana przez ministra wojny, członka rządu. Zawodowa armia na potrzeby państwa polskiego w czasie pokoju w zupełności wystarczy. Ale nie zapominajmy o możliwym zagrożeniu (Si vis pacem para bellum) i pospolitym ruszeniu. Żeby takie pospolite ruszenie na czas wojny szybko można było uruchomić, w czasie pokoju wszyscy zdolni do noszenia broni Polacy muszą przechodzić obowiązkowe półroczne przeszkolenie wojskowe w ramach szkoły średniej. Rzecz jasna, rzeczywiste przeszkolenie wojskowe. No i oczywiście, co się z tym wiąże, każdy przeszkolony obywatel będzie mógł w szafie powiesić mundur wojskowy i karabin. Sprawna koordynacja współpracy armii zawodowej i pospolitego ruszenia (Gwardii Narodowej), zdolna uruchomić milionową armię, pozwoli obronić niepodległość Polski przed jakimkolwiek zagrożeniem zewnętrznym.

8.      Policja. Oczywiście, że na poziomie lokalnym policja musi być lokalna i zależna od mieszkańców finansowo. A co za tym idzie, przez nich wybieralna.

Lokalny szef policji, nazwijmy go szeryf, podobnie jak było to nawet w II RP, będzie reagował na każde przestępstwo i naruszenie porządku publicznego, nie zasłaniając się, jak teraz, niską szkodliwością społeczną czynu. Całe grupy przestępcze wyrastają z niskiej szkodliwości społecznej przestępstwa. I oczywiście, co rozumie się samo przez się, nie będzie gnębił obywateli=swoich wyborców wyłudzaniem ich pieniędzy, zamiast ścigać przestępców.

Policja państwowa musi istnieć dla ochrony konstytucyjnych władz państwowych i jako służba rozpracowująca zorganizowaną przestępczość kryminalną i gospodarczą. Podlegać będzie ministrowi policji. I utrzymywana będzie, podobnie jak armia zawodowa, ze skarbu państwa.

9.      Skarb państwa. Tu oczywiście szykujemy historyczną rewolucję. Historyczną, to znaczy wracamy do pierwotnego znaczenia pojęcia skarbu państwa. A zatem to obywatele, my wszyscy decydujemy o wielkości skarbu państwa. O tym, ile środków finansowych ma zostać przeznaczonych na sprawne zarządzanie państwem, tak aby nasza ojczyzna rozkwitała i wzrastała w siłę, zapewniając zewnętrzne i wewnętrzne bezpieczeństwo wszystkich obywateli, włączając w to wdowy, sieroty i ludzi kalekich.

Finansowanie władz państwowych i samego państwa będzie się odbywać w dwojaki sposób. Raz – poprzez podatki zatwierdzane przez Sejm, dwa – poprzez wykorzystanie dochodów wielkich narodowych firm zarządzanych przez kolejnego ministra rządu – ministra gospodarki.

10.  Konstytucja. Konstytucja będzie naszym programem wyborczym. Pokazaniem, jakiego państwa chcemy i za jakim państwem zagłosują nasi wyborcy. To będzie niepodlegająca dyskusji i przetargom przysięga narodowa. Przysięga obowiązująca przede wszystkim naszych kandydatów do parlamentu, który przecież będzie jeszcze wybierany według starych reguł, według reguł prawnych Okrągłego Stołu. I automatycznie każdy wybrany poseł naszego Ruchu będzie tracił mandat poselski, jeżeli okaże się uległy staremu układowi władzy. Bo nasz Ruch, czyli Konfederacja Wolnych Polaków, nie będzie kolejną partią polityczną, którą można zmanipulować i zawłaszczyć. To będzie ruch społeczny na wzór Ruchu Egzekucyjnego Praw i Dóbr, ustanawiający nowe państwo z nową konstytucją – V Rzeczypospolitą, służącą wszystkim Polakom. I na to państwo, i na tę konstytucję będą musieli przysięgać kolejni prezydenci i inni urzędnicy państwowi. A jeśli przyszłoby im do głowy Konstytucję złamać, zostaną natychmiast pozbawieni stanowiska.

11.  Sądownictwo. Wymiar (nie)sprawiedliwości, jaki zapanował w III RP dla ochrony systemu Okrągłego Stołu, stanowi najbardziej skuteczną gwarancję trwania obecnej patologii. Wyrasta wprost z komunizmu, nie przeszedł najlżejszej nawet weryfikacji i jest dowolnie używany przez system do niszczenia przeciwników i zabezpieczenia pozycji uwłaszczonych w latach 80. komunistów. Rola wymiaru sprawiedliwości w aspekcie nadzoru nad przestrzeganiem naszej konstytucji jest zbyt poważna, żeby i tu nie dokonać gruntownej przebudowy, logicznie zgodnej z nowym, terytorialnym ustrojem państwa. Oczywiście wszyscy prawnicy, od sędziów poczynając, będą musieli złożyć przysięgę na nową konstytucję. A ci, którzy obecnie łamią ułomne dotychczasowe prawo, będą musieli pożegnać się z zawodem.

12.  Partie polityczne. W zasadzie nie piszę tu o partiach politycznych, ponieważ jest na to za wcześnie. Najpierw, niezależnie od naszych doktrynalnych poglądów i wynikających stąd różnic, musimy nasze państwo w podstawowym dla nas wszystkich kształcie zbudować. Jedno jest pewne: w naszym samorządnym państwie nie będzie szerokiego pola dla politykierstwa. Podobnie jak to jest w Stanach, partie polityczne będą jedynie społecznymi komitetami wyborczymi kandydatów na prezydenta. Oczywiście administrowanie państwem razem ze swoim zwycięskim kandydatem będzie dla osób tworzących takie sztaby wystarczającą mobilizacją do aktywnego działania. A nas, czyli całego społeczeństwa, nie będzie to obciążać zbędnymi kosztami.

Rządzący (czytaj: zarządzający państwem w imieniu obywateli) są odpowiedzialni za zapewnienie obywatelom warunków do jak najlepszego rozwoju. Jeśli tego podstawowego kryterium nie wypełniają, oznacza to jedno – nie nadają się na zarządców. Nie chodzi tu o zapewnienie pomyślności jakiejś jednej, wybranej grupie społecznej – nie wiem: nauczycielom, robotnikom, urzędnikom.

Jednak pomyślność i podporządkowanie sposobu organizacji struktur państwa interesom przedsiębiorców powoduje nie wprost pomyślność dla innych grup społecznych. Przede wszystkim w bardzo krótkim czasie kilku lat może rozładować strukturalne bezrobocie, które wydaje się, że na stale zagościło w państwie Okrągłego Stołu, i to pomimo wyjazdu z kraju 2 milionów obywateli i dorywczej pracy za granicą kolejnych 2–3 mln.

Solidarność Przedsiębiorców musi być otwarta na ludzi z każdej warstwy społecznej. Tak, jak otwarta była Solidarność roku 1980. A przedsiębiorcy główną grupą są z tego samego powodu, dla którego w roku 1980 to robotnicy byli siłą zdolną przeciwstawić się ówczesnemu systemowi. Przedsiębiorcy są warstwą-gwarantem przemian w interesie wszystkich Polaków. Przedsiębiorczość nie jest stanem ani przywilejem. Nikt nie rodzi się przedsiębiorcą ani przedsiębiorczości nie dziedziczy.

Ziemski opiekun Jezusa Chrystusa, św. Józef, był cieślą, rzemieślnikiem, a zatem drobnym przedsiębiorcą. Według obecnego nazewnictwa – mikroprzedsiębiorcą. Własny warsztat i praca na swoim od początku towarzyszą nauce społecznej Kościoła. Już Leon XIII w pierwszej encyklice społecznej optował za samozatrudnieniem jako najlepszym stanem społecznym.

Odbudowa państwa polskiego jako państwa wolnych i odpowiedzialnych obywateli według zasad nauki społecznej Kościoła wprost determinuje oparcie się na małych i średnich przedsiębiorcach jako podstawie ładu społecznego. I ten nowy ład społeczny, nazywany przeze mnie V Rzeczpospolitą lub Rzeczpospolitą Przedsiębiorczą, jest nie tylko najlepszym ustrojem społecznym odpowiadającym charakterowi narodowemu Polaków, z ich umiłowaniem wolności, indywidualności i przedsiębiorczości. Jest również jedyną możliwością zbudowania silnego państwa, zdolnego obronić swoją pozycję, po pierwsze w warunkach globalizacji, po drugie – w zmieniającej się niekorzystnie sytuacji geopolitycznej.
Cały artykuł Jana Kowalskiego pt. „V RP – Rzeczpospolita Przedsiębiorcza” można przeczytać na s. 6 czerwcowego „Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jana Kowalskiego pt. „V RP – Rzeczpospolita Przedsiębiorcza” na s. 6 czerwcowego „Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook