Poranek Wnet z Bukaresztu/ Moise: Prezydent Rumunii Klaus Iohannis chce kontynuacji wprowadzania kraju do strefy euro

Wzrost cen na Litwie czy Słowacji wynikał ze wzrostu płac, a nie wprowadzenia euro — stwierdziła dyrektor wykonawcza tygodnika „Revista 22″, zapytana, czy nie boi się wzrostu cen na Rumunii.

Lidia Moise podczas Poranka Wnet przypomniała, że decyzję o wejściu Rumunii do strefy euro podjął rząd Victora Ponta. Rząd chce, aby stało się to już w 2019 roku. Datę tę obecnie przesunięto ze względu na złe opracowanie i koordynację projektu przystąpienia do strefy euro: – Ostatnio prezydent Iohannis wyraził wolę przystąpienia do strefy euro i podjęcia odpowiednich kroków w celu spełnienia warunków akcesu.

Wypowiedzi Klausa Iohannisa miały miejsce już po zwycięstwie Emanuela Macrona w wyborach na prezydenta Francji, a zatem również po deklaracjach nowego gospodarza Pałacu Elizejskiego na temat utworzenia ministerstwa finansów, które byłoby wspólne jedynie dla państw należących do strefy euro.

Zapytana, czy Rumuni są gotowi na wzrost cen, jaki nastąpił chociażby na Litwie, Słowacji, czy w Estonii, stwierdziła, że nie sądzi, aby to zdarzenie zależało od wprowadzenia euro. ” Wprowadzenie euro w tych krajach było bardzo dobrze kontrolowane i przez rok funkcjonowały podwójne ceny” – powiedziała, podkreślając, że wzrost cen jest zależny od wzrostu zarobków. Argumentowała, że w momencie, kiedy w tych krajach wzrosły zarobki, wzrosły również ceny. Jej zdaniem jest to zasada związana z inflacją, która jakby nadrabia różnice między zarobkami a cenami.

W zeszłym roku PKB Rumunii wzrósł o ponad 6 procent, co bywa tłumaczone obniżeniem stawki VAT. Jednak rozmówczyni Wojciecha Jankowskiego zwróciła uwagę, że jest to proces krótkotrwały, ponieważ zwiększona konsumpcja dotyczyła sporej ilości towarów importowanych, a to powoduje wyprowadzenie pieniędzy z kraju. Oceniła również, że cyfry nie zawsze oddają rzeczywistość.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB

Komentarze