Korea Płd.: Lider sondaży Mun Dze In zamierza jako prezydent doprowadzić do zbliżenia obu Korei po siedmiu dekadach - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Korea Płd.: Lider sondaży Mun Dze In zamierza jako prezydent doprowadzić do zbliżenia obu Korei po siedmiu dekadach

Fot. EPA/YONHAP SOUTH KOREA OUT Dostawca: PAP/EPA.

Korupcja na wszystkich szczeblach biznesu, niski przyrost naturalny, współpraca z USA, budowa systemu obronnego THAAD – to tylko część problemów, z jakimi zmierzy się nowy prezydent Korei Południowej.

Lider sondaży przedwyborczych, Mun Dzae In, podziękował wyborcom za wysoką frekwencję podczas wstępnych wyborów, które odbyły się między 4 a 5 maja, oferując na ulicy „darmowe przytulanie”. Koreańczycy z Południa będą wybierać prezydenta we wtorek.

Lokalne media informują, iż głosowanie potrwa o dwie godziny dłużej niż poprzednie, przed pięcioma laty, i zakończy się o godzinie 20. Dłuższy czas oddawania głosów ma pozytywnie wpłynąć na frekwencję. Według dotychczasowych danych we wstępnej fazie wyborów, która odbyła się między 4 i 5 maja (tzw. early voting), głosy oddało ponad 26 proc. uprawnionych, czyli 11 mln Koreańczyków. 31 mln obywateli będzie mogło głosować od godz. 6 rano we wtorek w 13 964 placówkach wyborczych na terenie kraju. Krajowa komisja wyborcza liczy na frekwencję na poziomie 80 proc.

Wstępne wyniki spodziewane są około godz. 2 w nocy z wtorku na środę czasu lokalnego, czyli pod wieczór czasu polskiego. Zostanie wówczas sprawdzonych ok. 70-80 proc. wszystkich głosów. Dziennik „Korea Times” przypomina, że zwycięstwo byłej już prezydent Park Geun Hie zostało prawidłowo zapowiedziane przed godz. 21 po zakończeniu poprzedniego głosowania.

Ze względu na większą liczbę zgłoszonych w tym roku kandydatów, karty do głosowania są niemal dwa razy dłuższe niż w 2012 r. Wówczas siedem nazwisk kandydatów umieszczono na karcie o długości 15,6 cm, obecnie lista liczy 15 nazwisk i zajmuje 28,5 cm. Spowolni to proces liczenia, ponieważ maszyny będą w stanie przyjąć 190 większych kart na minutę, podczas gdy w 2012 r. liczyły w tempie 310 kart na minutę.

Lider sondaży Mun Dzae In z Demokratycznej Partii „Razem” wyraził swoją wdzięczność za zaangażowanie podczas wstępnych wyborów, organizując „darmowe przytulanie” dla wybranej grupy 22 wyborców. Policja została postawiona w stan gotowości, ponieważ przed spotkaniem w sieci anonimowy 26-latek groził, że zabije Muna podczas przytulania się do niego. Mężczyzna sam zgłosił się na policję w piątek, tłumacząc, że zamieścił groźby w sieci jedynie dla zabawy – informuje „Korea Times”.

Ujawniony w październiku 2016 roku wielki skandal korupcyjny doprowadził do odsunięcia od władzy prezydent Park Geun Hie, sparaliżował prace rządu w Seulu oraz wyprowadził na ulice miliony ludzi, którzy domagali się odejścia prezydent.

Komentatorzy zwracają uwagę, iż nowego prezydenta czeka wiele problemów – m.in. decyzja o dalszym kształcie współpracy z USA, budowa systemu obrony THAAD mającego strzec Korei Płd. przed możliwym atakiem rakietowym ze strony Korei Płn., ewentualny powrót do negocjacji z Pjongjangiem czy rozwiązanie sprawy nieformalnych ekonomicznych sankcji wobec południowokoreańskich produktów w Chinach. Sankcje są zemstą Chin za rozpoczęcie montażu THAAD na terenie Korei Płd.

Lokalne media podkreślają, że przed nowym prezydentem staną także wyzwania dotyczące niskiego przyrostu naturalnego w kraju, braku perspektyw zawodowych dla młodych ludzi oraz wszechobecnej korupcji na wszystkich szczeblach biznesu.

Mun Dze In znalazł się na czwartkowej okładce magazynu „Time”. W rozmowie z „Time” twierdzi, że jego przeznaczeniem jest doprowadzenie do zbliżenia obu Korei po siedmiu dekadach podziałów. Podkreślił, że Północ i Południe były kiedyś jednym narodem, od 5 tysięcy lat dzielącym wspólny język i kulturę i wyraził przekonanie, że oba państwa w końcu ponownie się zjednoczą.

Lider sondaży obiecuje reformy wydatków publicznych, większą transparencję koncernów zwanych czebolami oraz lepszą dystrybucję pieniędzy w walce z nierównościami społecznymi. Podczas ostatnich dni kampanii podkreślał swoje bogate doświadczenie polityczne, a w poniedziałek 8 maja spotkał się z wyborcami na placu Gwanghwamun w centrum Seulu, gdzie tygodniami protestowano przeciwko byłej prezydent.

W czasie kampanii kandydat konserwatystów z rządzącej obecnie Partii Wolności Korei Hong Dzun Pio ostrzegał przed „przejęciem władzy przez lewicę”.

Reprezentant Partii Ludowej, centrysta An Czol Su, prywatnie przedsiębiorca, powtarzał postulaty o kluczowej roli nauki i innowacji dla nowoczesnej Korei Płd.

Ju Song Min z Partii Bareun, która powstała jako odłam partii rządzącej po skandalu z prezydent, mówił o „prowadzeniu narodu do cudownej przyszłości”.

Wreszcie – kandydatka Partii Sprawiedliwości, Sim Sang Dzung, apelowała o „nową nadzieję dla obywateli”.

Kampania wyborcza trwała 22 dni, zakończyła się w poniedziałek. Ostatnie sondaże publikowane przez dziennik „Hankyoreh” 2 maja dają poparcie oscylujące wokół 40 proc. dla Muna, 20 proc. dla Ana, 16 proc. dla Honga, 7 proc. dla Sim oraz 5 proc. dla Ju.

PAP/LK

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook