Hamas akceptuje państwo palestyńskie w granicach z 1967 roku. Nie oznacza to jednak uznania Izraela w żadnej formie - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Hamas akceptuje państwo palestyńskie w granicach z 1967 roku. Nie oznacza to jednak uznania Izraela w żadnej formie

fot. Trango

Khaled Mashal, przywódca Hamasu mieszkający od 2012 roku w Katarze (przedtem w Amanie i Damaszku) oświadczył, że Islamski Ruch Oporu nie rezygnuje z praw do istnienia Palestyny w granicach z 1948 r.

Czytaj więcej:Bojownicy Hamasu przechodzą do ISIS na Synaju. Kalifat wydawał się nieczuły na problem palestyński, ale to się zmienia

Mashal zaznaczył, że takie państwo powinno obejmować całość Zachodniego Brzegu Jordanu i wschodniej Jerozolimy (należące do 1967 do Królestwa Transjordanii) oraz Strefy Gazy (pod protektoratem Egiptu do wojny w 1967 roku). Lider Hamasu dodał, że uchodźcy palestyńscy, a więc 5-6 mln Palestyńczyków rozproszonych po całym świecie, lecz głównie żyjących w niegodnych warunkach w obozach dla uchodźców, powinni wrócić do swoich domów. Domów, które od 1948 roku zostały zamienione w izraelskie miasteczka, wsie czy pola uprawne.

Mashal dodał również, potrzeba budowy państwa palestyńskiego na 22% Mandatowej Palestyny z 1947 roku nie jest żadną formą uznania Izraela, z którym, jak zaznaczył, nie toczy się wojna religijna.

– Nie oddamy nawet skrawka naszej palestyńskiej narodowej ziemi. Nieważne, jak długo będzie trwać okupacja. Hamas odrzuca wszelkie inicjatywy oprócz tych, które doprowadzą do wyzwolenia naszej ojczyzny w całości (czyli z granic do 1948 roku; przyp. P.R.) i to nie oznacza, że uznajemy byt syjonistyczny albo rezygnujemy z jakichkolwiek palestyńskich praw – oświadczył Mashal.

– Hamas uważa, że powstanie państwa palestyńskiego, suwerennego i integralnego terytorialnie, na bazie granic z 4 czerwca 1967, z Jerozolimą jako stolicą i prawem powrotu wszystkich uchodźców na swoją ziemię, jest powszechnie zgodne z opinią wszystkich członków naszej organizacji – zaznaczył przywódca Hamasu.

Wedle komentarzy na portalu Al-Jazeera ta deklaracja Hamasu potwierdza opinię, że w ruchu są zarówno „moderniści” akceptujący rzeczywistość, jak i „twardogłowi”, lojalni wobec pierwotnych bezkompromisowych doktryn ruchu z 1988 roku. Maruwan Barghutti, dla wielu środowisk naturalny następca Jasera Arafata, odsiadujący wyrok dożywotniego więzienia za organizowanie zamachów samobójczych, powiedział Al-Jazeerze, że ta deklaracja Hamasu oznacza ich faktyczne uznanie dla koncepcji „two state solution” – dwóch państw w obrębie Mandatowej Palestyny.

Khaled Mashal był bohaterem kompromitującej wpadki Mossadu w trakcie pierwszej kadencji Beniamina Netanjahu w latach 1996-99. Mashal miał zostać otruty w Ammanie w 1997 roku, jednak izraelscy agenci zostali schwytani przez stójkowych w jordańskiej stolicy, przez co izraelski premier musiał wysłać do Jordanii antidotum ratujące życie radykała.

źródło: Al Jazeera

Czytaj więcej:W Jerozolimie palestyńscy chrześcijanie mają problemy nie tylko z islamistami, ale też z żydowskimi radykałami

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook