Macron to popierany przez wielkie media "kandydat dla każdego", a Fillon podpadł mainstreamowi swoim katolicyzmem - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Macron to popierany przez wielkie media „kandydat dla każdego”, a Fillon podpadł mainstreamowi swoim katolicyzmem

foto: Eryk Mistewicz/twitter

François Fillon wzburzył elity katolicyzmem i sympatią dla obrońców życia i rodziny. Dlatego wypromowano „kandydata dla każdego”, o którym pół roku temu mało kto słyszał – powiedział Eryk Mistewicz.

W Poranku Wnet rozmawialiśmy o pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji. Gościem był Eryk Mistewicz, komentator i konsultant polityczny, szef Instytutu Nowych Mediów.

Zdaniem naszego rozmówcy, Francuzi uniknęli najgorszego, czyli wyboru między skrajną, oenerowską prawicą i skrajną lewicą w stylu Partii Razem.

Eryk Mistewicz mówił, w jaki sposób polityczno-medialny system wypromował kandydaturę Macrona:

– Sondaże są elementem wpływania na opinię Francuzów. Przemysł polityczno-medialno-sądowy zadziałał bardzo sprawnie. Emmanuel Macron jeszcze rok, pół roku temu był przeciętnym urzędnikiem, ministrem, pracownikiem Pałacu Elizejskiego. Nagle został wypromowany przez media mainstreamowe – głównie przez telewizje, ale też okładki tygodników i dzienników, które donosiły o jego życiu prywatnym i pomysłach politycznych – od prawa do lewa, dla każdego. Trudno było znaleźć jakiś punkt, z którym przeciętny Francuz by się nie zgadzał. To jest kontynuacja polityki Hollande’a, kontynuacja polityki „ciepłej wody w kranie”.

Eryk Mistewicz wypowiedział się też na temat przebiegu kampanii wyborczej François Fillona. Jego zdaniem, większość zarzutów korupcyjnych wobec Fillona okaże się zapewne nic nie warta. Zauważył też, że  gdyby kandydatem postgaullistowskiej prawicy był inny polityk (np. Alain Juppe), to nie byłby on tak zajadle atakowany, a Macron nie stałby się kandydatem wszystkich wielkich mediów.

François Fillon wzburzył znaczną część mainstreamu swoim katolicyzmem. Powiedzmy to wprost – tym, ze chciał do przyszłego rządu wprowadzić ministrów, którzy organizowali coś w rodzaju „marszów dla życia”. To było policzkiem dla większości francuskich elit, które odżegnują się od katolicyzmu.

ax

 

 

 

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook