Mike Pence: "Jesteśmy przywiązani do sojuszu z Koreą Południową". W Seulu wiceprezydent USA rozpoczął podróż po Azji - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Mike Pence: „Jesteśmy przywiązani do sojuszu z Koreą Południową”. W Seulu wiceprezydent USA rozpoczął podróż po Azji

foto: PAP/EPA/ JEON HEON-KYUN

Podróż do zaniepokojonych sojuszników – w momencie narastania napięcia na Półwyspie Koreańskim wiceprezydent USA poleciał do Azji – odwiedzi Koreę Południową, Japonię, Indonezję i Australię.

Wiceprezydent USA Mike Pence przybył w niedzielę do Korei Południowej, rozpoczynając 10-dniową wizytę po Azji. Wcześniej Korea Północna przeprowadziła nieudaną próbę wystrzelenia pocisku balistycznego.
Jak powiedział agencji Reutera w Seulu chcący zachować anonimowość doradca wiceprezydenta Pence’a, według wstępnych informacji niedzielną próbę przeprowadzono za pomocą pocisku balistycznego średniego zasięgu. Dodał, że Stany Zjednoczone nie są zaskoczone testem. Mieliśmy dobre informacje wywiadowcze przed wystrzeleniem rakiety– powiedział rozmówca agencji. – To nie była kwestia, czy Pjongjang przeprowadzi próbę, ale kiedy. Dobra wiadomość jest taka, że po pięciu sekundach zakończyła się fiaskiem.

W Seulu wiceprezydent Pence ma omawiać ze stroną południowokoreańską pogarszającą się sytuację na Półwyspie Koreańskim i wzrastające ryzyko bezpośredniej konfrontacji zbrojnej ze Stanami Zjednoczonymi. Spędzi w Korei Południowej trzy dni, podczas których będzie rozmawiał z p.o. prezydenta Hwangiem Kio Ahnem oraz przewodniczącym  Zgromadzenia Narodowego Czungiem Sie Kiunem. Spotka się również z lokalnymi biznesmenami. Wiceprezydent spędził  Wielkanoc z amerykańskimi żołnierzami stacjonującymi na Półwyspie Koreańskim. W trakcie tego spotkania polityk nawiązał do aktualnej sytuacji geopolitycznej i podkreślił przywiązanie do sojuszu z Koreą Południową.

Agencje podkreślają, że do wizyty dochodzi w chwili, gdy napięcia w regionie są coraz większe. W niedzielę rano czasu lokalnego o próbie balistycznej przeprowadzonej przez Pjongjang poinformowały źródła wojskowe Korei Południowej. Dokonanie testu potwierdził również Pentagon. Pocisk wystrzelono z rejonu Sinpo w prowincji Hamgjong Południowy na wschodzie kraju.

Według Pentagonu pocisk eksplodował „niemal natychmiast po starcie”. Cytowane przez Reutera anonimowe źródło we władzach USA podało, że „z dużym prawdopodobieństwem” można stwierdzić, że wystrzelony w niedzielę pocisk nie był raczej międzykontynentalnym (Intercontinental Ballistic Missile; ICBM), uderzającym w cele oddalone powyżej 5500 km. W niedzielę w związku z testem oficjalny protest dyplomatyczny złożyła Japonia.

Próby dokonano nazajutrz po wielkiej paradzie wojskowej w stolicy Korei Północnej – Pjongjangu – z okazji 105. rocznicy urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena. Wcześniej światowe media spekulowały, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un może zarządzić nowy test broni nuklearnej.

Prezydent USA Donald Trump niedawno oświadczył, że „problemem Północnej Korei należy się zająć” i skierował w stronę wybrzeży tego kraju grupę okrętów wojennych z lotniskowcem USS Carl Vinson. Pjongjang już wcześniej niezwykle ostro krytykował kolejne wspólne manewry wojsk amerykańskich i południowokoreańskich, zarzucając Seulowi i Waszyngtonowi przygotowania do inwazji Północy.

Korea Północna dokonała już pierwszej próby z pociskiem balistycznym dalekiego zasięgu i przeprowadziła serię próbnych eksplozji głowic nuklearnych. Pjongjang dąży do opracowania pocisku balistycznego z głowicą nuklearną, który byłby zdolny osiągnąć terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem analityków, Kim Dzong Un, rozbudowując potencjał rakietowy i nuklearny mimo zakazów ONZ, chce, poza wywieraniem nacisku politycznego na Seul i Waszyngton, wzmocnić również swoją pozycję i wizerunek wewnątrz kraju.

Kolejnymi etapami podróży wiceprezydenta będą Japonia, Indonezja i Australia – wszystkie te kraje są sojusznikami USA w Azji Południowo-Wschodniej i wszystkie obawiają się wzrostu znaczenia Chin, jak i nieobliczalnej polityki reżimu północnokoreańskiego.

ax/pap

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook