Syria dostarczyła do ONZ dowody, że rebelianci przemycali do kraju toksyny. Czy atak chemiczny w Idlib to prowokacja? - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Syria dostarczyła do ONZ dowody, że rebelianci przemycali do kraju toksyny. Czy atak chemiczny w Idlib to prowokacja?

Fot. Freedom House (Flickr CC BY 2.0)

Syryjski szef MSZ Fajsal Mikdad stwierdził, że reżim Asada nie ma nic wspólnego z chemicznym atakiem na miasto Idlib na północy kraju. Wedle doniesień, śmierć poniosły 72 osoby, w tym dzieci.

Społeczność międzynarodowa jest oburzona ponownym użyciem broni chemicznej w czasie wojny domowej w Syrii. Zdaniem syryjskiego decydenta reżim jest w tej sprawie niewinny:

Kilka tygodni temu rząd syryjski dostarczył OPCW i ONZ informacje o tym, że islamiści z Jabat Al-Nusra przemycili do kraju substancje toksyczne. Podkreśliliśmy wtedy, że Syria jest przeciwna stosowania takiej broni. Armia syryjska nie posiada broni chemicznej i nigdy jej nie używała, nawet w najcięższych walkach. Syria wypełniła wszystkie swoje zobowiązania wobec OPCW i oni to nawet przyznają – zaznaczył Mikdad.

Syryjski Minister Spraw Zagranicznych wyjaśniał, że natężenie konfliktu w kraju ma związek z nawiązaniem nici porozumienia z opozycją, co doprowadziło do rozmów w Astanie i w Genewie. Co więcej, sukcesy armii rządowej z przełomu roku też powodują dodatkowe napięcie:

Widzimy, że ataki się powtarzały od ostatnich tygodni i miesięcy. Zwycięstwo w Aleppo i sukcesy armii syryjskiej w okolicach Damaszku i Hamy są prawdziwą przyczyną ataku w Idlib. Grupy terrorystyczne i tzw. syryjska opozycja zawiodła w wykonaniu swoich planów i celów i dlatego teraz wszczęły nową kampanię niesprawiedliwości względem Syrii – stwierdził.

Stanowczo potępiamy te ataki przeciwko naszym ludziom dokonanym przez terrorystów i ich sponsorów z Turcji i Arabii Saudyjskiej – zaznaczył syryjski polityk.

źródło/sana.sy

Czytaj więcej: Atak chemiczny w Syrii – nowy bilans osób śmiertelnych. Wśród 72 ofiar znalazło się aż 20 dzieci

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook