Król Jordanii Abdullah II na szczycie Ligi Arabskiej: nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie bez Państwa Palestyńskiego - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Król Jordanii Abdullah II na szczycie Ligi Arabskiej: nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie bez Państwa Palestyńskiego

fot.pixabay/mikaelthunberg

Król Abdullah II z bezpośrednio spokrewnionej z prorokiem Mahometem poprzez „szarifów” Mekki i Medyny dynastii Haszymidzkiej, ongiś wygnanej przez Saudów, odniósł się do projektu powstania Palestyny.

Na szczycie Ligi Arabskiej ogłoszono zalecenia deklaracji ammańskiej, która nawoływała do porozumienia państw arabskich z Izraelem, jeśli ten wycofa się do granic sprzed wojny z 1967 roku. Jest to bliźniacza inicjatywa do tej z 2002, która zakładała uznanie polityczne i podpisanie traktatu pokojowego członków Ligi Arabskiej z Izraelem, w zamian za wycofanie się z Zachodniego Brzegu Jordanu, Strefy Gazy, Wschodniej Jerozolimy i Wzgórz Golan. W 2002 roku Ariel „Arik” Szaron był zbyt zaaferowany gnieceniem czołgami palestyńskiego powstania i odrzucił, dla wielu wspaniałomyślną i konstruktywną, propozycję regulującą stosunki polityczne w całym regionie.

Deklaracja ammańska zatwierdza formułę, że „pokój jest strategicznym warunkiem” dla świata arabskiego, którego filarem będzie rozwiązanie „dwóch państw” na obszarze Mandatowej Palestyny z 1947 roku. A więc Izraela i Palestyny, przy czym Palestyna miałby obejmować 22% obszaru z czasów Mandatu.

Król Abdullah II z wielką troską odniósł się do sprawy palestyńskiej, zaznaczając, że Jordanii sprawa jest najbliższa. Nic dziwnego, ponad 80% dzierżących paszporty haszymidzkie identyfikuje się jako Palestyńczycy, najczęściej uchodźcy z wojen 1948 i 1967 roku. Jego Wysokość właśnie przypomniał, że żołnierze królewscy poświęcali swoje życie, broniąc ziemi palestyńskiej. Chociaż historycy są zgodni, że pradziad obecnego władcy, król Abdullah, miał konszachty z syjonistami i celowo podzielił się rolniczą biblijną Judea i Samarią z Żydami. Oczywiście wspomnieć też należy świetny Legion Arabski, dowodzony przez angielskiego konwertytę na islam (sic!), mjr. Gibba, który w trakcie pierwszej wojny arabsko-izraelskiej ciężko doświadczył siły zbrojne państwa żydowskiego w Jerozolimie i pod Latrun.

Monarcha z wielką troską wyrażał się o Jerozolimie i arabskich mieszkańcach świętego miasta (chrześcijanach i muzułmanach), którzy od 1967 znajdują się pod nieprzychylną izraelską administracją. Haszymidzi do dziś sprawują opiekę nad świętymi miejscami w mieście.

Liga Arabska zgodnie zaapelowała, aby nie przenoszono ambasad z Tel-Awiwu do Jerozolimy, a także, aby świat nie uznawał Jerozolimy za stolicę Izraela. Co więcej, wspólna deklaracja Ligi Arabskiej apelowała, aby Izrael zwolnił więźniów palestyńskich i uregulował kwestię uchodźców zgodnie z wytycznymi międzynarodowymi.

W sprawie Syrii, Iraku, Jemenu i Libii Liga Arabska apelowała o zakończenie wszelkich wojen i o wspólną walkę z terrorystami z ISIS.

Portal katarskiej Al-Jazeery bezwzględnie określił szczyt jako jałowy, albowiem uznał, że Liga nie zakończy żadnych konfliktów, a liderzy państw arabskich są w większości skompromitowani w oczach arabskiej ulicy.

źródło/jordantimes/arabnews/aljazeera

Czytaj więcej:Ponad 36% świeckich Żydów izraelskich chciałoby wyjechać na stałe za granicę – donosi portal dziennika „Jerusalem Post”

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook