Nawalny jest takim samym nacjonalistą jak Putin, on nie jest prawdziwą opozycją wobec obecnych rządów na Kremlu - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Nawalny jest takim samym nacjonalistą jak Putin, on nie jest prawdziwą opozycją wobec obecnych rządów na Kremlu

Aleksander Nawalny | fot. PAP/EPA

– W Moskwie mieliśmy do czynienia ze swoistą krucjatą dzieci. I jak zawsze w takich wypadkach mamy „szczurołapa”, który prowadzi te dzieci. Taką rolę odgrywa Nawalny – podkreślił Aleksander Bondariew.

W Popołudniu Wnet o protestach i reakcjach władz w Rosji oraz na Białorusi rozmawialiśmy z Aleksandrem Bondariewem, rosyjskim dziennikarzem, tłumaczem oraz dysydentem mieszkającym w Paryżu. – Władza będzie bardzo zadowolona, jeśli taki „dysydent” jak Nawalny rozkręci zbliżające się wybory prezydenckie – podkreślił gość Popołudnia Wnet. Zdaniem Aleksandra Bondariewa, działalność Aleksandra Nawalnego jest na rękę władzy, ponieważ pomaga uwiarygodnić kolejne wybory w Rosji.

Jak podkreślił rosyjski dysydent, lider niedzielnych protestów jest dla władzy wygodnym wentylem bezpieczeństwa, a nie prawdziwym zagrożeniem. – Nawalny nie jest żadnym kontrkandydatem dla władzy, bo ma w swoim programie to samo, co Putin. Nie chce oddawać Krymu, popierał Putina w czasie wojny w Gruzji i z pogardą mówił o Gruzinach. To jest opozycja wewnątrzsystemowa. On nie chce zmiany władzy, tylko chce się do tej władzy przyłączyć.

Z Aleksandrem Bondariewem rozmawialiśmy również o protestach na ulicach Mińska. – Na Białorusi przyczyną protestów były dyrektywy o tzw. darmozjadach, ale to chodziło o normalnych ludzi, którzy pracowali za granicą. Trzeba pamiętać, że Białoruś to kraj z największym odsetkiem osób posiadających wizę strefy Schengen.

Rosyjski dysydent stwierdził, że polityka odmrożenia kontaktów z Białorusią, prowadzona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, jest trafnym kierunkiem działania. – Wizyty polskich polityków w Mińsku to słuszna polityka, ponieważ Łukaszenka jest niezwykle pragmatycznym politykiem. On w oczach Europy Zachodniej nie jest już uważny za takiego dyktatora, jak wcześniej, o czym świadczy podpisanie umów właśnie w Mińsku. Przywódcy europejski wybrali właśnie Mińsk, uznali, że można się tam spotykać. Uważam polską inicjatywę o zbliżeniu z Białorusią za niewątpliwie świetną, ale obawiam się, że jest ona spóźniona – podkreślił pod koniec rozmowy z Radiem Wnet Aleksander Bondariew.

W 2016 roku z oficjalnymi wizytami w Mińsku bawili szef MSZ Witold Waszczykowki, wicepremier Mateusz Morawiecki oraz, na jesieni, Marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

ŁAJ

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook