W Holandii zaczęły się wybory parlamentarne, pierwsze z trzech w tym roku, ważnych wyborów w krajach Unii Europejskiej - WNET.fm
Top bar
Reklama
Advertisement
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

W Holandii zaczęły się wybory parlamentarne, pierwsze z trzech w tym roku, ważnych wyborów w krajach Unii Europejskiej

Party leaders Jesse Klaver (GroenLinks), Lodewijk Asscher (PvdA) , Mark Rutte (VVD) , Alexander Pechtold (D66), Sybrand Buma (CDA), Geert Wilders (Freedom Party PVV) and Emile Roemer (SP) during the last TV debate of the NOS in The Hague, The Netherlands, 14 March 2017, a day before the parliamentary elections. EPA/ROBIN VAN LONKHUIJSEN Dostawca: PAP/EPA.

Wynik jest nieprzewidywalny, bo różnica między ugrupowaniami VVD premiera Marka Ruttego i PVV Geerta Wildersa, zajmującymi czołowe miejsca w sondażach, pozostawała na poziomie błędu statystycznego.

Dzisiaj Holandii rozpoczęły się wybory parlamentarne, postrzegane jako sprawdzian nastrojów społecznych w kwestii imigracji i establishmentu. Głosowanie odbywa się w trakcie bezprecedensowego kryzysu w relacjach z Turcją oraz wśród obaw o przyszłość UE.

Lokale wyborcze zostały otwarte o godz. 7.30 i będą czynne do godz. 21.

Do udziału w głosowaniu w 17-milionowej Holandii uprawnionych jest ok. 13 mln osób, które spośród 1114 kandydatów z 28 partii politycznych wybiorą 150 deputowanych do niższej izby parlamentu. Obecnie w parlamencie reprezentowanych jest 16 ugrupowań.

Według przedwyborczych sondaży centroprawicowa Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) premiera Marka Ruttego miała niewielką przewagę nad antyunijną, antyislamską Partią na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa. Wynik wyborów jest jednak niepewny, bo różnica między kilkoma ugrupowaniami zajmującymi czołowe miejsca w sondażach pozostawała na poziomie błędu statystycznego.

Niezależnie od tego, która partia wygra wybory, będzie musiała utworzyć koalicję, aby móc sprawować rządy. Oznacza to, że sterów władzy nie obejmie Wilders, bo współpracę z nim wykluczają inne główne ugrupowania.

Kampania wyborcza, w której jednym z głównych wątków była kwestia tożsamości narodowej i stosunek do imigrantów, została od weekendu zdominowana przez kryzys dyplomatyczny między Holandią i Turcją. Konflikt wybuchł, gdy władze w Hadze zakazały przedstawicielom Ankary udziału w wiecach na terytorium Holandii. Reprezentanci tureckiego rządu chcieli agitować w tym kraju w ramach kampanii przed kwietniowym referendum konstytucyjnym w Turcji.

Środowe wybory parlamentarne w Holandii to pierwsze z trzech ważnych głosowań w tym roku w krajach UE – obok wyborów prezydenckich we Francji w kwietniu i maju oraz wrześniowych wyborów parlamentarnych w Niemczech. We wszystkich tych krajach eurosceptyczne i antyimigranckie partie liczą na dobre wyniki w związku z kryzysem migracyjnym i obawami o bezpieczeństwo.

PAP/lk

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook