Wojciech Szewko: rozmowy Trumpa z Netanjahu to znak zwrotu w polityce bliskowschodniej USA - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Wojciech Szewko: rozmowy Trumpa z Netanjahu to znak zwrotu w polityce bliskowschodniej USA

foto: PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

John Kerry mówił, że Izrael może być albo żydowski albo demokratyczny – taka była retoryka administracji Obamy. Natomiast Trump deklaruje bezwarunkowe poparcie dla Izraela. To kompletna zmiana

Nowy rozdział w relacjach USA – Izrael oraz wystąpienie sekretarza obrony Jamesa Mattisa na spotkaniu ministrów obrony NATO komentował w Radiu WNET ekspert od spraw bezpieczeństwa dr Wojciech Szewko. Zdaniem naszego gościa mamy do czynienia ze zmianą w podejściu Ameryki do konfliktu bliskowschodniego.

Pod koniec kadencji Obamy dochodziło do częstych różnic między USA i Izraelem. Natomiast Trump jeszcze przed objęciem urzędu  deklarował, że jest zwolennikiem zdecydowanego wzmocnienia Izraela.

Jednoznacznie proizraelska postawa nowej administracji będzie stawiała w trudnym położeniu państwa Unii Europejskiej, które stoją na stanowisku dwóch państw, czyli popierają stworzenie państwa palestyńskiego. Także w sprawach osadnictwa izraelskiego na zachodnim brzegu, uznanego przez ONZ za niezgodne z prawem międzynarodowym, Trump ograniczył się jedynie do dyplomatycznych sugestii.

Nasz rozmówca mówił tez jaki wpływ zmiana w bliskowschodniej polityce Izraela może mieć na relacje USA ze światem arabskim – pomimo tego, że część rządów, zwłaszcza w w krajach na półwyspie arabskim , jest uzależniona od amerykańskich dostaw broni.

Wojciech Szewko komentował również ostre słowa sekretarza obrony Jamesa Mattisa skierowane do europejskich sojuszników. Jego zdaniem wezwanie europejskich rządów do zwiększenia wydatków na obronę jest realizacją postulatów Trumpa z kampanii wyborczej. Jest też zgodne z analizami amerykańskich ośrodków analitycznych, które od dawna wskazują na słabość większości krajów europejskich, które w razie konfliktu będą skazane USA – To oczywiście nie podoba się amerykańskim podatnikom.

Niezależnie od tego, że akurat Polska spełnia wymóg przeznaczania 2% PKB na obronę, bezpieczeństwo naszego regionu jest szczególnie związane z obecnością wojsk amerykańskich w Europie

Na samą obecność w krajach bałtyckich Amerykanie muszą wydać mniej więcej tyle, ile Polska w ogóle wydaje na obronę.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook