Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Wschodnie Aleppo wygląda jak Warszawa w 1945 roku na zdjęciach. Toczyły się tu niezwykle zacięte walki o każdy dom

Fot. Wojciech Kempa

Chrześcijanie i muzułmanie żyją tam obok siebie od 1300 lat i nie zdołali się w pełni zintegrować. Nam tymczasem próbuje się wmówić, że taka integracja może się dokonać w ciągu kilku – kilkunastu lat.

Wojciech Kempa

Większość informacji, które docierają do nas w mediach, to tak naprawdę medialne wrzutki, które mają stanowić argument za tą lub inną tezą – że Baszar al-Asad jest dobry bądź zły. Chodzi wyłącznie o to, by podpowiadać, czy winniśmy myśleć o nim z sympatią, czy wręcz przeciwnie.

Często jest to przy tym wypadkową sympatii, czy raczej antypatii do wielkich tego świata, którzy w taki czy inny sposób są w ten konflikt zaangażowani. Jeśli więc ktoś nie lubi Stanów Zjednoczonych, będzie szukał argumentów, dlaczego powinniśmy lubić Baszara al-Asada, ci zaś, którzy z uwielbieniem spoglądają w stronę kraju, którym dziś rządzi Donald Trump, będą wyszukiwać argumenty przeciwne. (…)

Patrzyłem na ludzi, którzy starali się remontować swe zrujnowane domostwa, obserwowałem, jak przygotowywali posiłki, nie mając ani prądu, ani gazu, gdzie nawet zdobycie wody było ogromnym problemem. Są tak bardzo doświadczeni przez los, żyją wśród ruin, nierzadko straciwszy swych bliskich – a potrafią cieszyć się, śmiać, bawić, tańczyć…

Miałem możność uczestniczyć w odprawianym przez biskupa nabożeństwie wielkopiątkowym w katedrze w Aleppo. Wypełniony po brzegi kościół pozbawiony był dachu, jako że został on zniesiony salwą pocisków rakietowych GRAD. A wokół kościoła – morze ruin. (…)

 

Gdy rozpoczęła się rebelia w 2011 roku, momentalnie zaczęły się napady na chrześcijan. Spotkali się więc przedstawiciele społeczności chrześcijan w jednym z kościołów w tej dzielnicy (a kościołów jest tam bodaj siedem) i radzili, co zrobić. Doszli do wniosku, że muszą zorganizować oddział samoobrony i zwrócić się do władz syryjskich o wydanie im broni.

Człowiek, który w Bab Tuma dowodzi oddziałem samoobrony liczącym około 200 ludzi, jest w moim wieku, a więc już niemłody – po pięćdziesiątce. Przed wojną prowadził zakład i sklep jubilerski. Cywil pełną gębą, któremu nigdy w życiu by się nie wydawało, że przyjdzie mu kałacha brać do łapy. (…)

Przy okazji opowiedziano mi, jak przebiega rozdział pomocy charytatywnej, czym w Bab Tuma zajmują się właśnie członkowie chrześcijańskiej samoobrony. Otóż podczas zebrania, które odbyło się w jednym z kościołów, podjęto decyzję, iż cała pomoc charytatywna, która do nich trafia, będzie dzielona dokładnie po połowie – między chrześcijan i muzułmanów.

Zapewniają oni bowiem, że ich marzeniem i celem jest doprowadzenie do zakończenia wojny – by chrześcijanie i sunnici żyli ze sobą w zgodzie. Dlatego nie zamierzają szukać odwetu, ale czekają na to, aż bojownicy złożą broń, a wtedy z otwartym sercem zostaną przyjęci z powrotem. Takie przynajmniej padają z ich strony zapewnienia. (…)

Ksiądz, z którym rozmawiałem w Homs, wyraźnie podkreślił: „My tu jesteśmy ludnością autochtoniczną, byliśmy tu siedem wieków przed muzułmanami”.

Cały artykuł Wojciecha Kempy pt. „Wśród syryjskich chrześcijan” można przeczytać na s. 9 czerwcowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Wojciecha Kempy pt. „Wśród syryjskich chrześcijan” na s. 9 czerwcowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook