Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Przekonanie, że na Bliskim Wschodzie chrześcijanie są ciałem obcym, jest tak fałszywe, jak tylko można sobie wyobrazić

Etiopski Kościół Ortodoksyjny | Fot. Jean Rebiffé (CC BY 4.0, Wikipedia)

Panuje przeświadczenie, że uchodźcy chcą osiedlić się tutaj, w Europie. W Europie chcą osiedlić się imigranci, uchodźcy zaś chcą wrócić do siebie, do swoich domów. Ludzie chcą tam wracać i wracają.

Antoni Opaliński
Ryszard Legutko

Każdy kongres jest poświęcony innemu zagadnieniu. Ostatni był poświęcony temu, jak pomagać przede wszystkim tym chrześcijanom, którzy są uchodźcami i przebywają w obozach. W obozach chrześcijanie są często przedmiotem ataków, media nie bardzo chcą o tym mówić. Staramy się to nagłośnić i opisać na różne sposoby. Natomiast ten kongres będzie poświęcony powrotom. Te powroty trochę się już zaczęły, ponieważ sytuacja w Iraku i w Syrii powoli się uspokaja.

Panuje takie przeświadczenie, że uciekinierzy, uchodźcy chcą przede wszystkim osiedlić się tutaj, w Europie. W Europie chcą osiedlić się imigranci, natomiast uchodźcy chcą wrócić do siebie, do swoich domów. Ludzie chcą tam wracać i wracają. Spotykają się z oczywistymi problemami: zniszczone są domy, szkoły, świątynie. Potrzebna jest pomoc, przede wszystkim finansowa, czyli to, co wydaje się najłatwiejsze. Tylko trzeba zmobilizować rządy. Niektóre, jak polski i węgierski, już pomagają. Może się uda i pomoc się zwiększy, pieniądze zaczną płynąć szerszą strugą. I to będzie moment, w którym pomoc będzie miała realny skutek. (…)

Świat zachodni bardzo się zmobilizował w sprawie imigrantów, zostały otwarte granice, cała akcja propagandowa w instytucjach politycznych i w mediach, aktywność organizacji pozarządowych… Natomiast jeśli chodzi o chrześcijan na Bliskim Wschodzie, i nie tylko zresztą – o sytuację w wielu krajach w Afryce – w Nigerii – czy w Azji, wszystko jest ukryte.

Przede wszystkim rozpowszechniło się przekonanie, tak fałszywe jak tylko można sobie wyobrazić, że na Bliskim Wschodzie chrześcijanie stanowią obce ciało, bo to przecież kraje islamskie. Z tym poglądem też trzeba walczyć, choć każdy chrześcijanin czy człowiek elementarnie wykształcony wie, że tam chrześcijaństwo było od zawsze, że to jest ten świat, o którym możemy przeczytać w Nowym Testamencie, że to jest najstarsze chrześcijaństwo.

To nie jest tak, że toczy się jakaś wojna kulturowa, choć brutalna, przeciw obcym wpływom. Obrona chrześcijan na Bliskim Wschodzie jest obroną nie tylko tej najstarszej kultury, to jest także obrona obecności cywilizacji zachodniej. Chrześcijanie zawsze wywierali tam wpływ cywilizacyjny, wpływ o charakterze pokojowym. Zatem trzeba mieć na uwadze również względy polityczne. Chrześcijan należy bronić z punktu widzenia światowego pokoju, obecności cywilizacji zachodniej w świecie. Stąd pytanie, dlaczego ich nie bronimy ich takimi środkami, jakby należało?

Ostrzegamy przed islamofobią, lecz nie ostrzegamy przed chrystianofobią. Przyczyną jest to, że Europa Zachodnia jest bardzo niechętnie nastawiona do chrześcijaństwa w ogóle. I to się przekłada na chłodny, a właściwie obojętny stosunek do prześladowanych chrześcijan w różnych częściach świata. Ja to obserwuję.

Np. Pani Federica Mogherini, przedstawicielka Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, kiedy przychodzi jej mówić o prześladowaniu chrześcijan, czasami coś o tym powie, ale to zawsze jest utopione w szerszym kontekście, że to nie tylko chrześcijanie, że także muzułmanie, że w ogóle źle się dzieje, że wolność religii, że prawa człowieka…

Jakby nie chciało jej przejść przez usta, że to chrześcijanie są tą najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie i szczególnym obowiązkiem Europy, która wyrosła przecież z kultury chrześcijańskiej, powinna być ich obrona. Tak jak państwo Izrael zajmuje się obroną prześladowanych Żydów na całym świecie, nawet jeżeli nie są jego obywatelami. Podobne stanowisko powinna mieć Unia Europejska i kraje europejskie. A tymczasem tak nie jest. (…)

Jeżeli w ciągu ostatnich kilku dekad liczba chrześcijan na Bliskim Wschodzie zmniejszyła się o trzy czwarte, do kilkuset tysięcy – to jest bardzo wyraźny ubytek. Natomiast w tej chwili mówimy o powrotach rzędu kilkuset czy kilku tysięcy osób.

To jest dopiero początek, a nie coś, co mogłoby doprowadzić do odrodzenia sytuacji status quo ante, czyli sytuacji sprzed tych wszystkich wydarzeń. Ale to jest już jakiś krzepiący, dostrzegalny ruch w drugą stronę.

Cały wywiad Antoniego Opalińskiego z Ryszardem Legutką pt. „Obrona chrześcijan na Bliskim Wschodzie to obowiązek Europy” znajduje się na s. 6 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Antoniego Opalińskiego z Ryszardem Legutką pt. „Obrona chrześcijan na Bliskim Wschodzie to obowiązek Europy” na s. 6 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook