Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Podpis prezydenta pod ustawą o IPN zostawia pole do ataków na Polaków, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

Fot, domena publiczna, Wikipedia

Gdyby nie otwarcie tej podrzuconej nam puszki Pandory, to nieporuszeni bezczelnością zarzutów ostatni świadkowie tamtych dni, nie chcąc rozgrzebywać starych ran, zabraliby swą wiedzę do grobu.

Antoni Ścieszka

Ja zaś nie zmobilizowałbym się do oddania do druku poniższych fragmentów z rękopisu pamiętnika Stanisława Ursyna-Niemcewicza, ziemianina urodzonego na Białorusi jeszcze w XIX w. (dożył lat siedemdziesiątych XX w). W swych zapiskach porusza między innymi problem stosunków polsko-żydowskich, nie bez racji diagnozując przyczyny niechęci narosłych pod zaborami i potem. Przed zaborami, jak zauważył premier Mazowiecki (przemówienie w Chełmie), Żydzi byli już na tyle zintegrowani z Polską, że bronili jej jak swojej ojczyzny. Oto w oryginale opinia St. Niemcewicza odpowiadająca na pytanie zawarte w tytule.

Drugim po cerkwi śmiertelnym wrogiem polskości na Kresach byli żydzi. Duszą i ciałem oddani Moskwie, stali się najlepszym czynnikiem rusyfikatorskim. Z chłopem białoruskim mówili tylko po rosyjsku, a bogaci żydzi z dumą głosili – „u nas ruskij dom”. Ten ich oportunizm, a także chciwość i oszustwa sprawiały, że byli oni ogólnie nielubiani, a nawet stało się to powodem nienawiści tym bardziej, że ekonomicznie gnębili ludność. Ludność miejscowa była przeważnie niepiśmienna, tymczasem każdy żyd przeszedł szkołę żydowską – tzw. cheder – i umiał czytać i pisać.

Nie mając prawa stałego pobytu w Rosji [taki był ukaz cara], zaleli swoim elementem Królestwo [rdzenną Polskę], Litwę i Ukrainę, monopolizując cały drobny i wielki handel i większą część rzemiosła. Żydów – tak zwanych „asymilatorów”, to jest uważających się za Polaków wyznania izraelskiego – było niezmiernie mało. Na zwyż 3 miliony żydów, liczono około 10 tysięcy asymilatorów, pomimo że duża ich część mieszkała od setek lat w Polsce. I tak: żydzi w Polsce i na Litwie uważali się za Rosjan, żydzi w poznańskiem – za Niemców itp. Nie tylko byli oni oportunistami, ale gorliwie w dziedzinie wynarodowienia pracowali. (…)

Antysemityzm polski nie był antysemityzmem (w pełnym tego słowa znaczeniu), a zwykłą obroną przed zalewem i wynarodowieniem. Biada Polakowi, który zakładał sklepik na Kresach. Natychmiast gmina żydowska nakazywała współwyznawcom opuścić ceny towarów poniżej ich wartości. Straty pokrywała gmina do chwili zlikwidowania polskiego handlarza. Wówczas ceny się znacznie podnosiły i handel żydowski pokrywał straty z nadwyżką. Jedynie wędliniarze mogli egzystować, bo ubój wieprzy był żydom przez Zakon zakazany. Solidarność żydowska nie dopuszczała chrześcijan do handlu i tu można o dyskryminacji rasowej mówić.

W literaturze zachodniej roi się od opisów pogromów w Polsce i na Litwie. Tymczasem pogromy prawdziwe miały miejsce jedynie na Ukrainie. Był wprawdzie pogrom w Białymstoku, ale urządzony (dosłownie) przez władze rosyjskie i przy pomocy wypuszczonych z więzień złoczyńców. Jeśli krew się w Wilnie polała, to była to krew zabitego przez żydów studenta. (…)

Straszliwa kara spotkała żydostwo z rąk zbirów hitlerowskich, ale nie zdołała im oczu otworzyć. Ich oddanie w Polsce podbitej komunizmowi, ich znęcanie się nad patriotami i AK-owcami – wkrótce owoce przyniosło; komuniści polscy zmusili do opuszczenia Polski [1968 r.] resztę pozostałych żydów. I dziś nadal oskarżają i szkalują Polskę i Polaków. Oskarżają kościół i papieża [Piusa XII-go] o współdziałanie z hitlerowcami. Równocześnie daje się zauważyć dziwny fenomen – starzy żydzi za granicą tęsknią do Polski, młodzi zieją nienawiścią do wszystkiego co polskie. Sympatia do Niemiec nie zmalała mimo mordowni hitlerowskiej, ale braku praw towarzyskich – żydzi nam nie darowali i nie darują.

Zwraca uwagę pisanie ‚Żyd’ z małej litery, ale tak też pisał J. Baczyński w wydanych w 1910 r. „Dziejach Polski”. Podobnie Romów nazywano cyganami; dziś prawdziwych cyganów już nie ma – jak głosi piosenka. Tuż po wojnie, nawet w urzędowych dokumentach figurują… niemcy (wiadomo, jaki był powód przejściowej degradacji). W wymienionych trzech przykładach takiej pisowni nie należy doszukiwać się szowinizmu. (…)

Nie ma istotnych różnic, na podstawie których można by segregować obywateli naszego kraju. Jesteśmy udaną mieszanką narodowościową, bo osadzoną nie gdzieś w kątku Europy, ale w najbardziej centralnym i przelotowym jej miejscu. Stąd może najwięcej szaroburych i kasztanowatych szatynów – mieszanki brunetów, blondynów i rudych, oraz ładnych, oryginalnych, pięknookich kobiet. Stąd może najwięcej ludzi zdolnych, dumnych aż do zadziorności, zróżnicowanych aż do kłótliwości. Stąd może u nas i żydowskie talenta, skutkujące postrzeganiem za granicą Polaka jako wyróżniającego się pomysłowością i zaradnością.

Cały artykuł Antoniego Ścieszki pt. „Czego nam Żydzi nie darowali i nie darują?” znajduje się na s. 7 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Antoniego Ścieszki pt. „Czego nam Żydzi nie darowali i nie darują?” na s.7 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook