Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Francja grająca pierwsze skrzypce w europejskiej obronności i strategii bezpieczeństwa – do tego dąży Emmanuel Macron

Fot. Jean-Michel Roche (CC A-S 3.0, Wikipedia)

Stare francuskie powiedzenie ludowe: „Francja jest zawsze niezwykle dobrze przygotowana na poprzednią wojnę” ma stracić rację bytu. Odtąd francuska armia ma nieustanie się modernizować i zmieniać.

Zbigniew Stefanik

Od roku 2019 wydatki na francuską obronność mają wzrosnąć o 1;7 mld rocznie do roku 2022. 197;8 mld zostanie wydane na armię w latach 2019–2022. Od roku 2023 wydatki na francuskie wojska zostaną powiększone o 3 mld euro rocznie i ten stan rzeczy będzie trwał do roku 2030. Do roku 2025 zaś Francja ma osiągnąć dwa procent swojego PKB wydatków na obronność w skali rocznej, zgodnie ze zobowiązaniami członkowskimi NATO. Budżet francuskiego wywiadu zewnętrznego i wojskowego zostanie podwojony. Znacząco wzrośnie również budżet jednostek i podmiotów militarnych zajmujących się tzw. wojną elektroniczną i elektroniczno-magnetyczną, wojną w cyberprzestrzeni oraz obroną Francji przed cyberatakami.

Wszelkie braki w sprzęcie wojsk lądowych będą uzupełnione, a przestarzałe wyposażenie – wymienione. Lotnictwo dostanie nowe samoloty myśliwskie, patrolowe i wielozadaniowe. Marynarka wojenna – dodatkowe fundusze z budżetu; lotniskowiec Charles de Gaulle zostanie zastąpiony nowocześniejszą jednostką pływającą i wycofany z użytku do roku 2040. Oto główne postanowienia „mapy drogowej” programującej francuskie wydatki na obronność i ustalającej priorytety Francji w zakresie wojskowości i bezpieczeństwa w następnych siedmiu latach. (…)

Inaczej niż Polska, Francja nie musi obecnie obawiać się zagrożeń wynikających z wrogiej postawy czy agresywnych działań swoich geograficznych sąsiadów. Ponadto dysponuje bronią atomową, co daje Francuzom poczucie bezpieczeństwa, jeśli chodzi o atak konwencjonalny na ich kraj. W sposób oczywisty możliwość atomowej riposty minimalizuje zagrożenie Francji.

Jednak Francja coraz częściej musi stawiać czoła atakom terrorystycznym planowanym daleko poza jej granicami, na Bliskim Wschodzie czy w Afganistanie. Najbardziej niebezpieczni wrogowie Francji znajdują się obecnie na innych kontynentach i to z nimi Francja podejmuje dzisiaj walkę. (…)

Pod względem niezależności od swoich partnerów obecna francuska zdolność obronna pozostawia wiele do życzenia. W operacjach zagranicznych francuska armia jest w wielkiej mierze uzależniona logistycznie od armii amerykańskiej. Ten stan rzeczy dał się Francji we znaki podczas francuskiej operacji wojskowej w Libii w 2011 roku i trwa po dziś dzień. W Syrii, Afganistanie, czy nawet w Mali francuskie siły zbrojne są uzależnione od amerykańskich dostaw paliwa i amunicji. Francja nie ma dostatecznej zdolności zaopatrzeniowej swoich sił zbrojnych na obszarach oddalonych nierzadko o kilkanaście tysięcy kilometrów od francuskiego terytorium.

Przyjęta przez rząd Edouarda Philippe’a „mapa drogowa” transformacji armii francuskiej przewiduje znaczne nakłady finansowe na niezbędny sprzęt i środki konieczne do zwiększenia francuskich możliwości zaopatrzeniowych wojsk prowadzących operacje zagraniczne. Obecna słabość zaopatrzenia francuskiej armii działającej za granicą powoduje, że Francja nie jest traktowana przez Stany Zjednoczone jako równorzędny partner militarny. Wysiłek na rzecz zwiększenia francuskich możliwości logistycznych i zaopatrzeniowych za granicą ma podnieść wartość francuskich wojsk na arenie międzynarodowej. Tego chce Emmanuel Macron i do tego dąży rząd Edouarda Philippe’a.

Dwudziesty wiek był świadkiem wielu francuskich militarnych klęsk spowodowanych nieprzystosowaniem francuskiej armii pod względem technicznym, logistycznym i strategiczno-taktycznym do zmieniającego się otoczenia i podmiotów, które były motorem tych zmian. W roku 1914 francuska armia posiadała tylko 50 radiostacji, a przekazywanie wiadomości między poszczególnymi dywizjami odbywało się za pomocą gołębi. (…)

W 1940 roku Francja była absolutnie nieprzygotowana na strategię niemieckiej wojny błyskawicznej. Mimo że posiadała więcej samolotów i czołgów niż nazistowskie Niemcy, francuskie wojska zostały pokonane przez Wehrmacht, który prowadził ofensywę za pomocą zgrupowań pancernych i zmasowanych ataków samolotów pikujących, bombowych i myśliwskich. Według francuskiej myśli wojennej, czołgi i samoloty miały służyć do osłony i wsparcia piechoty; czołgi miały również pełnić zadania obronne. W tamtym okresie francuskie dywizje pancerne i dywizjony lotnicze nie stanowiły głównego trzonu francuskiego natarcia, co doprowadziło w krótkim czasie Francję do całkowitej katastrofy militarnej, której wówczas mało kto na świecie i we Francji się spodziewał… (…)

Aktualnie rządzący Francją podjęli się największej od osiemdziesięciu lat restrukturyzacji, transformacji i modernizacji armii. Ich cele są bardzo ambitne, jednak zadłużenie państwa francuskiego, obecnie stanowiące niemal równowartość francuskiego rocznego PKB, każe postawić pytanie, czy Francję stać na ich realizację?

Zapowiedziane zwiększenie wydatków na francuską armię spotyka się aktualnie z niemal powszechną akceptacją Francuzów. Jest to w dużej mierze spowodowane poczuciem zagrożenia francuskich obywateli, które zrodziło się pod wpływem zamachów terrorystycznych, jakie miały miejsce w ostatnich latach. Zagrożenie terrorystyczne jest nadal bardzo wysokie, czego Francuzi mają pełną świadomość. Nie wiadomo jednak, jak długo potrwa ta społeczna akceptacja znacznych nakładów na obronność, zważywszy, że działania rządzących w innych dziedzinach idą raczej w kierunku redukcji wydatków publicznych oraz budżetowych cięć.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Czy Francja będzie supermocarstwem?” znajduje się na s. 13 marcowego „Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Czy Francja będzie supermocarstwem?” na s. 13 marcowego „Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook