Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Dziś parę miliardów ludzi marzy o europejskim raju i szuka dróg do tego raju wiodących, bo do Ameryki dopłynąć trudno

Fot. J. Beaufort, (CC0, domena publiczna), Pixabay.com

Jedyną osłonę przed bronią demograficzną stanowi… broń demograficzna! Kraje ludne zachowają istnienie i swoją kulturę, a ludność krajów bezdzietnych zostanie wymieniona na dzieci ludów obcych.

Andrzej Jarczewski

Czy Europa może przyjąć sto milionów migrantów z Afryki i Azji? Oczywiście może, zmierza ku temu i nastąpi to szybciej, niż się spodziewamy. Ale czy przyjmiemy miliard przybyszy? Teoretycznie i to jest możliwe; naturalnie pod warunkiem, że z góry zaakceptujemy cywilizacyjną zmianę, której nie da się wtedy uniknąć.

Ale czy zmieszczą się tu dwa, trzy miliardy? Pytanie to nie jest pozbawione sensu. Już dziś parę miliardów ludzi marzy o europejskim raju i szuka dróg do tego raju wiodących, bo do Ameryki dopłynąć trudno, z Australii zawracają łodzie, a Japończycy w ogóle nie chcą słyszeć o jakichkolwiek przybyszach.

Gdy rozpatrujemy zjawiska demograficzne we własnym kraju, trzeba mieć na uwadze to, co dzieje się wokół. Geografia nie znosi próżni. Geografia nie znosi nawet słabego zaludnienia, co już widzimy np. na Syberii, stopniowo kolonizowanej przez Chińczyków, czekających tylko na jakieś przesilenie w Rosji, by zrealizować swoje mniej czy bardziej uzasadnione nadzieje.

W historii i prehistorii zawsze tak bywało, że tam, gdzie ludzi jest mało, przybywają nadwyżki z miejsc, w których jest ich dużo. To jest coś w rodzaju prawa (ludzkiej) przyrody i działa niezawodnie.

Owszem, tu i ówdzie można budować mury graniczne, można nawet – jak w bogatych krajach naftowych – zamykać granice w inny sposób, ale to są półśrodki o krótkiej gwarancji. Jedyną obronę przed bronią demograficzną daje broń demograficzna. Kraje ludne przetrwają, a ludność krajów bezdzietnych zostanie wymieniona na dzieci obcych ludów. Bo ludzkość tworzy naczynia osmotycznie połączone. (…)

Dramatyczne wyrwy poczynione przez II wojnę światową, nałożone na nieczytelne już straty z I wojny, powtarzają się co pokolenie naprzemiennymi niżami i wyżami. Żaden rząd nie prowadził polityki antycyklicznej, która powinna polegać na wspieraniu dzietności, gdy nadciąga niż, i na nieingerencji, gdy zaczyna się naturalny wyż. (…)

Wszystko można było z grubsza przewidywać już 60 lat temu, ale na tych zagadnieniach znali się tylko nieliczni demografowie, których nikt nie słuchał. Dlatego (tylko pod tym względem) rozgrzeszam Gomułkę. Ale Jaruzelskiego już nie rozgrzeszam, a jego następców wręcz potępiam! To oni są winni i depopulacji, i tej niezwykle kosztownej cykliczności, która sprawia, że raz brakuje szkół, a po niewielu latach trzeba je masowo zamykać.

Że albo do pediatry nie można się z dzieckiem dostać, albo na akademiach medycznych wykreśla się kształcenie pediatrów, bo jest ich za dużo, a np. pedagogika to kierunek gwarantujący bezrobocie. To samo dotyczy innych zjawisk, o których już nie będę pisał, ale proszę Czytelnika, by odrobił tę lekcję samodzielnie, by zastanowił się, ile w różnych dziedzinach kosztuje nas naprzemienne występowanie wyżów i głębokich niżów. (…)

Wróg jest potężny, mury niskie, a blanki słabe. Ten wróg – to ogólnoeuropejskie trendy cywilizacyjne. Nie oskarżałbym młodych Polaków o wygodnictwo czy egoizm. Propaganda demograficznego wygaszania Europy dociera do nich z każdego telewizora, z kolorowych miesięczników i nawet z uniwersyteckich katedr.

To jest straszna presja, a jednocześnie… tak fajnie się żyje bez dzieci! I nie wytłumaczysz młodym, że z dziećmi będzie jeszcze fajniej, choć może chwilami… ciekawiej. Nie wytłumaczysz im, że dzieci nadają naszemu życiu sens. Że innego sensu życia na Ziemi… nie ma!

Cały artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Zrozumieć polską demografię” można przeczytać na s. 4 czerwcowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Zrozumieć polską demografię” na s. 4 czerwcowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook