Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Tadeusz Strzępek: To jest rząd będący na usługach korporacji. W kwestii GMO nie działają w imię dobra narodu polskiego

Fot. LloydTheVoid / Pixabay.com

Rolnicy są coraz bardziej świadomi, i widzą, że jeśli nie będziemy stawiać oporu, to polskie rolnictwo zostanie zniszczone – na antenie Radia WNET mówił gość Stefana Truszczyńskiego

Gościem Stefana Truszczyńskiego był Tadeusz Strzępek, prezes Fundacji Zielony Kazimierz, która zajmuje się m.in. rozwijaniem i propagowaniem postaw sprzyjających edukacji prozdrowotnej. Tematem rozmowy były Genetycznie Modyfikowane Organizmy, w skrócie GMO, przeciw wprowadzeniu których gość Radia WNET aktywnie działa. Strzępek podkreślił w tej kwestii rolę koncernu Monsanto, największego na świecie koncernu w dziedzinie produkcji nasion GMO, przejętego w ubiegłym roku przez niemieckie przedsiębiorstwo farmaceutyczne Bayer za 66 mld $. Przypomnijmy, że Bayer AG to pierwszy w historii producent legalnej heroiny, której swego czasu wypuszczał na rynek tonę. Według gościa Stefana Truszczyńskiego żywność GMO jest, obok szczepień i smug chemicznych, istotnym powodem chorób, schorzeń i dolegliwości, które będą zbierały swoje żniwa przez kilka pokoleń.

Tadeusz Strzępek od ponad roku bierze udział w organizowanych w sejmie debatach na ten temat wprowadzenia GMO, a same obrady w tej sprawie nazywa kpiną uzasadniając, iż gdyby rząd miał czyste intencje to nie procedowałby ustaw na ten temat tak długo. Dodał także, iż modyfikowana genetycznie żywność przyczynia się do niszczenia drobnego rolnictwa, a polska żywność jest poszukiwana na całym świecie właśnie ze względu na swą autentyczność i naturalność.

Gość Radia WNET zaznaczył również, iż zakaz pasz GMO został wprowadzony w 2006 przez PiS, i mimo upływu 12 lat nadal nie jest wprowadzony w życie. Pozostaje mieć w tej kwestii nadzieje, że niedawna zmiana na fotelu ministra środowiska wpłynie na postawę rządu w tej sprawie.

W drugiej części audycji Stefan Truszczyński rozmawiał z Marylą Ścibior-Marchocką, autorką opowiadania pt. ,,Sprawiedliwi. Rzecz o tych, którzy w czasach nieludzkich pozostali ludźmi” na temat Ukraińców, którzy podczas II wojny światowej, mimo panujących na Ukrainie antypolskich nastrojów, decydowali się wielokrotnie wspierać eksterminowanych Polaków. Według gościa Radia WNET wspomnienie ,,sprawiedliwych Ukraińców” mogłoby być milowym krokiem w relacjach polsko-ukraińskich. ,,Wyciąganie rzeczy, które są szlachetne i dobre jest też sposobem na to, by w jakikolwiek sposób zacząć rozmawiać” dodała. Podkreśliła także, iż byłby to gest, którego brakuje chociażby organizacjom żydowskim, które zamiast głośno mówić o Polakach jako Narodzie, który mimo widma śmierci, będącej konsekwencją za pomoc Żydom, uratował ich najwięcej podczas wojny, teraz próbują wymusić na państwie polskim miliardy dolarów odszkodowań.

,,Gdyby już w 1990 roku powstał Krzyż Wschodni, i to tego ewentualne profity dla tamtych rodzin, chociażby w formie stypendiów dla potomków dzielnych bohaterów, dzisiaj nie mielibyśmy problemu banderyzmu za wschodnią granicą. Wszyscy ceniliby tam wówczas ludzi, którzy pomagali Polsce i Polakom.”

Autorka zapowiedziała również kolejne publikacje. Jedna z nich dotyczyć będzie Marianny Marchockiej, zakonnicy klasztoru Sióstr karmelitanek bosych w Krakowie, która była pierwszą w Polsce kobietą spisującą autobiografię. Zważywszy, że jej proces beatyfikacyjny jest w toku, a jako zakonnica nosiła imię Teresa, może niebawem będziemy święcić polską Matkę Teresę.

Ostatnim gościem audycji Stefana Truszczyńskiego był Bogdan Rutkowski, projektant wzornictwa przemysłowego, a także rzeźbiarz, malarz i grafik, który został pozbawiony swojej pracowni artystycznej. Jego warsztat znajduje się 2 km od Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Gość dzisiejszej audycji liczy na zainteresowanie się sprawą ministra Jakiego do którego zwraca się formalnie o pomoc, jednak póki co jest zdany sam na siebie. Artysta wystąpił o pozwolenie na budowę pracowni plastyczno-artystycznej w…1978 roku. Proces administracyjno-budowlany trwa już więc 40 lat. Sprawa utknęła w wojewódzkim sądzie administracyjnym, i bez wątpienia jest precedensowa. Miejmy nadzieję, że odpowiednie organy zainteresują się niewątpliwą patologią tego nieporozumienia.

jon

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook