Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Koloseum: Paweł Rakowski „Wojna w Syrii już bliska końca”, Oblicza Syrii – wystawa w Polach Dialogu

źródło: PKWP

Autorką zdjęć jest Lilian Nazha, Syryjka mieszkająca na co dzień w mieście Homs. Jej pasją jest fotografia. Zdjęcia, które będą pokazane na wystawie ukazują różne oblicza Syrii w czasie wojny.

Zapraszamy do wysłuchania audycji Koloseum. W audycji Koloseum gościli Paweł Rakowski i Zbigniew Stefanik. Paweł Rakowski, korespondent TV Republika i Gazety Polskiej Codziennie przebywa w Libanie. Mówi, że w sąsiednim państwie – w Syrii, dobrze uzbrojona armia rządowa prezydenta Assada,  zamierza w ciągu najbliższych tygodni zlikwidować ostatnie rebelianckie punkty zbroje wojennych przeciwników. Prognozuje, że wojna może zakończyć się jesienią. Opisuje również sytuację w Jordanii. Tam miały miejsce antyrządowe demonstracje. Zbigniew Stefanik mówi o procesach sądzonych terrorystów islamskich, którzy działali na terenie Europy. Mówi, że w Iraku i w Syrii przebywa nawet do 700. dzieci terrorystów, których rodzice – obywatele państw Europy przebywają w więzieniach. Rodziny tych dzieci zabiegają do władz Francji o przewiezienie ich do Europy. Problem jest analizowany.

Zapraszamy też do obejrzenia ciekawej wystawy w Krakowie. Autorka prac, Lilian w dniach 11-14. czerwca będzie w Polach Dialogu w ramach wolontariatu.
Zaczynamy o godz. 19:00. Stradomska 6, Kraków.

Biografia Lilian Nazha:
Kiedy miała 16 lat w Homs rozpoczął się konflikt wojenny. Wraz z rodzicami, bratem Fouadem i siostrą Zain musiała opuścić dom i przez prawie 3 lata przebywała w innych rejonach Syrii. Zaraz po przybyciu do Homs w 2015 roku, jako woluntariuszka zaangażowała się w niesienie pomocy humanitarnej dla dzieci dotkniętymi skutkami wojny. Przez dwa lata współpracowała z Jesuit Refugee Service w Homs. Obecnie jest animatorką katechezy i wydarzeń studenckich.

Lilian jest związana z parafią prowadzoną przez oo. Jezuitów w Homs pod wezwaniem św. Jana Franciszka Regisa. To w ogrodzie tego domu parafialnego o. Frans van der Lugt został zastrzelony przez ekstremistę 7 kwietnia 2014 roku.

Lilian jest absolwentką Wydziału Tłumaczeń Uniwersytetu Al-Baath w Homs.

W Syrii w ciągu 7 lat wojny zginęło 400 tysięcy osób, w tym ponad 20 tysięcy dzieci.
Trauma, której doświadczają najmłodsi, każe im coraz częściej patrzeć w przyszłość przez pryzmat przemocy. W swym krótkim życiu nie zaznały niczego poza stratą, chorobami, cierpieniem, głodem. Poprzez akcję „Kielce dla Syrii” PKWP, władze samorządowe Kielc i mieszkańcy chcą pomóc syryjskim dzieciom, wysyłając ich na kolonie, w czasie których otrzymają niezbędną pomoc, także psychoterapeutyczną.

 

 

 

OŚWIADCZENIE WYDANE PRZEZ KONFERENCJĘ BISKUPÓW KATOLICKICH W NASTĘPSTWIE ZAMORDOWANIA DWÓCH KSIĘŻY I ICH PARAFIAN PODCZAS ODPRAWIANIA MSZY ŚWIĘTEJ W MBALOM, STAN BENUE.

Z głębokim szokiem, smutkiem i skrajnym przerażeniem przyjęliśmy makabryczne, straszliwe i nikczemne morderstwa dwóch katolickich księży wraz z ich piętnastoma parafianami, dokonane we wczesnych godzinach porannych we wtorek, 24 kwietnia, 2018 r. Te niewinne dusze doznały przedwczesnej śmierci z rąk morderczych terrorystów, którzy zamienili znaczne tereny środkowego pasa oraz inne części Nigerii w masowy cmentarz. Ich niepohamowany chaos stał się metaforą przedwczesnej śmierci, będącej teraz przeznaczeniem wielu naszych współobywateli.

Fakt, iż nasi dwaj księża, ojciec Joseph Gor i ojciec Felix Tyolaha wraz z piętnastoma parafianami zostali napadnięci w trakcie Mszy Świętej o wczesnym poranku, wskazuje bardzo wyraźnie, że ich morderstwo zostało dokładnie zaplanowane. O nikczemnym czynie nie można powiedzieć, że był to atak odwetowy (jak często się utrzymuje), kogo bowiem ci duchowni zaatakowali? W istocie odkryliśmy właśnie, że 3 stycznia tego roku ojciec Gor napisał na Tweeterze: „Żyjemy w strachu. Ludzie ze szczepu Fulani są wciąż tu, w Mbalom [tam właśnie doszło do zabójstw]. Nie chcą odejść. Wciąż tu wypasają. Nie mamy oręża, by się bronić”. Ich rozpaczliwe wołania o bezpieczeństwo i pomoc nie zostało zauważone przez tych, którzy powinni byli je usłyszeć. Mogli uciec, ale, zgodnie ze swoim powołaniem, pozostali, by dalej służyć powierzonym sobie ludziom – aż do śmierci.

Jesteśmy smutni. Czujemy gniew. Czujemy, że jesteśmy w najwyższym stopniu narażeni. W obliczu tych ciemnych chmur strachu i niepokoju nasi ludzie codziennie słyszą, by się bronili. Czym jednak się obronić ? Rząd federalny nie zapewnia ochrony życia, nadto żąda od ludzi, by sami się bronili, podburzają tych ludzi do samosądu. Struktury bezpieczeństwa z rozmysłem ignorują wołania i lamenty bezradnych i bezbronnych obywateli, którzy są łatwym celem w swoich domach, gospodarstwach, na drogach, a teraz nawet w świętych miejscach kultu.

Już od ponad dwóch lat Konferencja Biskupów Katolickich, wraz z wieloma innymi Nigeryjczykami dobrej woli, konsekwentnie nalega na Prezydenta, by rozważył reorganizację aparatu bezpieczeństwa i jego strategię. Wraz z milionami Nigeryjczyków wyraziliśmy nasz brak zaufania do struktur bezpieczeństwa, wprowadzonych przez Prezydenta umyślnie w rękach zwolenników tylko jednej religii.

8 lutego tego roku, gdy złożyliśmy Prezydentowi kurtuazyjną wizytę, podnieśliśmy alarm w sprawie bezpieczeństwa narodu oraz zalewu przemocy bezkarnie popełnianej przez ludzi, którzy nie mają szacunku dla wartości ludzkiego życia, ani też poważania dla prawa w naszym kraju – jednocześnie nalegając na Prezydenta, by podjął zdecydowane kroki w celu powstrzymania przypływu zła. Od tego czasu intensywność i brutalność krwawych zbrodni oraz zniszczenie domów i upraw nasiliły się. Nasze kościoły są profanowane a nasi ludzie mordowani na ołtarzach. Jako przywódcy stale prosimy naszych wiernych, by przestrzegali prawa, nawet w obliczu najgorszej formy prowokacji. Dzisiaj, my chrześcijanie czujemy, że podlegamy terrorowi. Czujemy się zbiorowo porzuceni i zdradzeni.

My, katoliccy biskupi Nigerii, jesteśmy obecnie w Rzymie z oficjalną wizytą u Ojca Świętego. Oczywiście ta sprawa będzie poruszona. Nie możemy znaleźć wytłumaczenia, dlaczego tak się sprawy mają w naszym kraju, gdzie tak wiele jest śmierci. Czujemy smutek i lęk, zegar tyka. Bomba musi być „rozbrojona” możliwie szybko, nim eksploduje.

Jeśli Prezydent nie jest w stanie utrzymać kraj w bezpieczeństwie, automatycznie traci zaufanie obywateli. Nie powinien dalej rządzić tym „masowym cmentarzem”, którymi staje się nasz kraj. Powtarzane przez nas i wielu innych Nigeryjczyków wezwania do Prezydenta, by podjął bardzo drastyczne kroki w celu odwrócenia tej odrażającej tragedii, pozostały bez odpowiedzi. Oczywiste jest, że Prezydent zawiódł w pełnieniu swego podstawowego obowiązku, którym jest ochrona życia nigeryjskich obywateli. Czy wynika to z nieumiejętności działania, czy też braku woli politycznej? To jest czas wyboru honorowego wyjścia i rozważenia rezygnacji gwoli ratowania narodu przed całkowitym upadkiem.

Wzywamy wszystkich Nigeryjczyków, by trwali na rzecz swego fundamentalnego prawa do życia i bezpieczeństwa. Rząd powinien wspomóc swoich obywateli w ochronie siebie i swych miejsc zamieszkania. To nie czas na rozbrajanie z legalnie nabytego oręża, służącego samoobronie. To nie są zwyczajne czasy. Ci, którym płacimy, by nas chronili, zawiedli w pełnieniu swoich obowiązków. Nigeria może powrócić do normalności, jeśli szczerze się zjednoczymy.

Niechaj Bóg obdarzy wiecznym pokojem ofiary tych nieludzkich zbrodni, pocieszy ich rodziny i niechaj przywróci pokój w naszym kraju.

Augustine Akubeze Arcybiskup Benin City,  Przewodniczący CBCN
Camillus Umoh Biskup Ikot Ekpene, Sekretarz CBCN

Tłum. Stefan Weber

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook