– Zrobić film to jest jedna rzecz, a druga to jeszcze komuś pokazać w kręgu szerszym niż u cioci na imieninach. To mnie w tej chwili absorbuje – powiedział Grzegorz Braun, który gościł w Poranku WNET.
[related id=40633]Jakie jest przesłanie filmu? – Główne przesłanie to powrót do korzeni i powrót do faktów. Kończy się rok 2017, rok tego nieszczęsnego jubileuszu buntu Lutra. Rozpętał się światowy festiwal „ekumaniacki”, w którym fakty kompletnie się zagubiły. Mało kto pyta, z kim prowadzony jest dialog ekumeniczny – odpowiedział znany reżyser.
Grzegorz Braun uważa Marcina Lutra za ojca założyciela „naszej nowoczesności”. W nim i jego rewolucji widzi źródło nieszczęść, które spadły na ludzkość w następnych stuleciach. Rewolucja Lutra jest bowiem „prototypem dla rewolucji jakobinów, bolszewików i tych wszystkich współczesnych rewolucji, które dokonują się pod innymi sztandarami, niekoniecznie czerwonymi czy brunatnymi, ale tęczowymi, zielonymi i tak dalej”.
[related id=27224 side=left]Film zwraca też uwagę na pewne powinowactwa między rewolucją protestancką a islamem. Dla Imperium Osmańskiego w XVI wieku protestantyzm odgrywał rolę pożytecznej dywersji na tyłach. Wielu książąt protestanckich przyjmowało subsydia ze Stambułu. Jak wskazuje reżyser, pisali o tym historycy, ale zostało to zapomniane, a „w rocznicowym sentymentalnym dyskursie” w ogóle o tym nie ma mowy.



