Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Xi Jingping umacnia swą władzę. Po zjeździe Komunistycznej Partii Chin

fot. flickr

Skupienie całości władzy przez Xi Jinpinga może być dla niego niebezpieczne, bo w razie niepowodzeń to on będzie obarczony odpowiedzialnością. Mao zaatakowany, odpowiedział rewolucją kulturalną.

Uchwała właśnie zakończonego Zjazdu Komunistycznej Partii Chin „Myśl Xi Jinpinga dla nowej ery socjalizmu o chińskiej specyfice” została wpisana w statut partii komunistycznej. Oznacza to, że Xi Jinping w pełni skonsolidował swoją władzę i ma pozycję niemal taką jak Mao Zedong i Deng Xiaoping. Dla członków partii komunistycznej, a zwłaszcza dla jego rywali, jest to jasny sygnał, że jakakolwiek próba kwestionowania jego władzy i polityki będzie uznana za atak na podstawy ideologii partii komunistycznej. Będzie to traktowane jako herezja i bardzo ostro zwalczane.

Jak mocno będzie to zwalczane, mogliśmy dowiedzieliśmy się również w trakcie zjazdu. Wskazane zostały nazwiska sześciu osób, które zajmowały bardzo wysokie stanowiska za rządów Xi Jinpinga, a które miały być sprawcami nieudanego zamachu. Usiłowały bowiem przejąć kontrolę nad państwem, partią i obalić prezydenta. Krótko mówiąc, byli oni, i są, zdrajcami.

Z tych sześciu osób pięć już siedzi w więzieniu skazanych na dożywocie, a szósty prawdopodobnie za chwilę uzyska taki wyrok. Wrócono do tej sprawy po to, aby jasno powiedzieć przeciwnikom Xi Jinpinga, że jakakolwiek próba podważenia jego władzy zostanie rozliczona z całą surowością i nie będą oskarżeni o korupcję, ale zostaną uznani zdrajcami, a za to grozi kara śmierci. Zapowiada to na najbliższe pięć lat ostrą walkę Xi Jinpinga z jego przeciwnikami.

Wybrany został skład siedmiu osób do Komitetu Stałego Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin. Nie ma pośród nich następcy Xi Jinpinga. Oznacza to przedłużenie jego władzy co najmniej o kolejne pięć lat, a może nawet do jego śmierci.

W składzie Komitetu Stałego są ludzie lojalni wobec Xi Jinpinga, co również świadczy o sile jego władzy. Jest tam m.in. Li Zhanshu – zwolennik mocnych związków z Rosją, który, jak mówi się, będzie przewodniczącym parlamentu chińskiego. Osobą kontrolującą partię będzie najmłodszy członek tego komitetu, co również jest symptomatyczne, bo oznacza, że będzie on długo piastował tę funkcję i jego polityka będzie długofalowa.

Te dwie nominacje pokazują również filozofię Xi Jinpinga, że partia i państwo to jedno, partia decyduje o wszystkim. Myśl Xi Jinpinga będzie czytana przez członków partii, ale nie tylko, bo już minister edukacji zadekretował odczytywanie jej w szkołach.

Skupienie całości władzy przez Xi Jinpinga może być dla niego bardzo niebezpieczne, bo skutkować będzie również jego odpowiedzialnością w razie niepowodzeń, które jego wrogowie na pewno wykorzystają do ataku na niego. Mieliśmy tego przykłady w przeszłości, jak w przypadku Mao Zedonga, który pod koniec lat 50. ogłosił wielki skok naprzód, co miało wyprowadzić Chiny z zacofanego państwa na potęgę przemysłową, a zakończyło się klęską głodu. Wtedy Mao został zaatakowany przez przeciwników, na co odpowiedział rewolucją kulturalną. W przypadku Xi Jinpinga podobny mechanizm nie jest wykluczony i może w konsekwencji doprowadzić do chaosu w Chinach.

Kluczowe decyzje zapadły bez wątpienia już przed zjazdem, a więc sam zjazd był swego rodzaju teatrem. Były jednak sygnały pokazujące, kto m.in. jest niezadowolony z obrotu spraw. Jiang Zemin kilka razy na tym zjeździe w trakcie przemówień Xi Jinpinga ziewał, wskazywał na zegarek, to samo zrobił poprzedni prezydent Hu Jintao, ale gdy przychodziło do klaskania wszyscy równomiernie klaskali.

Najważniejsza aktualnie dla Chin będzie listopadowa wizyta Donalda Trumpa w Pekinie. Zwłaszcza że sygnały z Waszyngtonu świadczą o ostrym stanowisku USA wobec Chin. Rex Tillerson w wypowiedzi dla jednego z think tanków amerykańskich mówił wiele na temat, jego zdaniem, prowokacyjnego działania Chin na Morzu Południowochińskim. Określił też mianem „drapieżnej gospodarki” projekt Jedwabnego Szlaku. Mają one – uważa – wpędzić w spiralę zadłużenia państwa, które wezmą w nim udział.

Hanna Shen z Tajwanu

 

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook