Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

USA / Tillerson chce ustabilizować stosunki z Rosją. Ocenia też, że największym zagrożeniem dla USA jest Korea Północna

Rex Tillerson EPA/MICHAEL REYNOLDS Dostawca: PAP/EPA.

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson, który we wtorek stawił się na przesłuchaniu przed komisją spraw zagranicznych Senatu, powiedział, że pracuje nad ustabilizowaniem stosunków z Moskwą.

Pytany o przyszłość sankcji nałożonych na Rosję, które będą w tym tygodniu tematem debaty w Senacie, Tillerson powiedział, że nie chce robić niczego, co zamknęłoby „kanały komunikacji” z Moskwą.

„Pracujemy (z Rosją) przede wszystkim na wybranych kilku obszarach, by sprawdzić, czy istnieją podstawy do odbudowania jakiegoś rodzaju roboczych relacji z rządem Rosji, które byłyby dla nas korzystne” – wyjaśnił sekretarz stanu; dodał, że próby znalezienia płaszczyzny porozumienia koncentrują się na konflikcie w Syrii.

Ocenił, że w tej chwili relacje Ameryki z Rosją są na historycznie najniższym poziomie; zastrzegł jednak, że współpraca z Moskwą w sprawie konfliktu w Syrii „rozwija się pozytywnie”.

Powiedział także, że obecnie największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych jest Korea Północna. Ameryka współpracuje z Chinami i Rosją w sprawie nacisków na Pjongjang, starając się też wyjaśnić, w jaki sposób ważne towary i surowce, w tym ropa naftowa, dostarczane są do tego kraju.

– Musimy zacząć pracować z partnerami nad tym, by pozbawić Koreę Północną podstawowych dostaw, takich jak ropa, paliwa (…) rzeczy, które łatwiej jest monitorować – wyjaśnił. Zapowiedział, że sprawa Korei Północnej będzie głównym tematem rozmów z przedstawicielami Chin na wysokim szczeblu, które odbędą się w przyszłym tygodniu.

Tillerson przyznał, że ze względu na brak międzynarodowej współpracy w tej kwestii, USA rozważają możliwość nałożenia dodatkowych sankcji na kraje, które prowadzą interesy z Koreą Północną. Podkreślił, że Chiny podjęły „widoczne kroki, które możemy potwierdzić”, aby zwiększyć naciski na Pjongjang.

Biały Dom zaproponował, by w przyszłorocznym budżecie federalnym radykalnie ograniczyć wydatki na na działalność Departamentu Stanu oraz amerykańskich agencji odpowiedzialnych za pomoc zagraniczną – o około 19 mld dolarów. Sekretarz stanu bronił przed komisją senacką tej propozycji prezydenta Donalda Trumpa. Powiedział też, że trwa przegląd Departamentu Stanu oraz Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego (USAID), który pozwoli ocenić, w jaki sposób należy je zreorganizować; dodał, że oczekuje, iż plan takich zmian będzie gotowy pod koniec 2017 roku.

Republikański szef komisji spraw zagranicznych, senator Bob Corker oświadczył, że proponowane przez prezydenta zmiany budżetowe w tym obszarze nie zostaną zaakceptowane. Reuters wyjaśnia, że propozycje zredukowania wydatków na dyplomację i pomoc zagraniczną zostały skrytykowane w Kongresie zarówno przez Republikanów, jak i Demokratów.

Sekretarz stanu odniósł się też do planów dotyczących zmiany polityki wobec Kuby i powiedział, że państwo to musi „podjąć wyzwanie związane z prawami człowieka”, jeśli chce, aby USA nadal zmierzały do normalizacji stosunków z nim, zainicjowanej przez prezydenta Baracka Obamę.

PAP/JN

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook