Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Witt: Nadchodzące wybory we Francji są jedną z ostatnich szans ratunku dla francuskiej tożsamości i kultury

Fot. Konrad Tomaszewski/Radio Wnet

Sztuka rozrywkowa, niegdyś specjalność francuska, nadająca ton całej Europie, dziś jest zdominowana przez Afrykańczyków udających Amerykanów – w Poranku Wnet mówił Piotr Witt

W telewizji panują Nagui, Apati i el-Kabash, w teatrze Jasmina Reza, a w literaturze Leila Slimani, laureatka ostatniej nagrody Goncourtów. Są to z pewnością autorzy pełni talentów, ale mający we krwi wartości innej kultury, innej cywilizacji – konstatował, tym razem przebywający w warszawskim studio Radia Wnet, nasz korespondent we Francji.

Piotr Witt przedstawił historyczne tło destrukcji francuskiego ducha, tak wyraźnie dziś widocznej – Mimo rewolucji, mimo wojującego antyklerykalizmu, a nawet rozdziału kościoła od państwa, Francuzi starali się nie utracić związku z historycznymi, a nawet antycznymi korzeniami swojej cywilizacji. Poczynając od socjalistów Mitterande’a, kolejne rządy starają się wyeliminować tradycję z pejzażu kulturalnego.

Czyż to nie Mitterand doprowadził do likwidacji instytutów kultury francuskiej w Polsce, ucinając im dopływ gotówki? Ograniczenie lekcji historii w szkołach, usunięcie z obiegu części autorów, na czele z Wolterem, oskarżanym o antysemityzm, wystawiło na ciężką próbę francuskie poczucie tożsamości narodowej – zauważył rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

Zapraszamy do lektury całego felietonu Piotra Witta

Za trzy tygodnie Francuzi oddadzą głosy w pierwszej turze wyborów prezydenckich. W obecnej kampanii toczy się gra o najwyższą stawkę. Od czasu uchwalenia obowiązującej Konstytucji w 1958 roku władza prezydenta jest ogromna. To on nadaje bieg życiu politycznemu Francji, zatwierdza kandydatów na najwyższych urzędach państwowych, wytycza strategię gospodarczą, decyduje o polityce międzynarodowej, wydaje wojny i zawiera przymierza. Komentatorzy niezależni -nie ma ich zbyt wielu – mówią o wyborach ostatniej szansy. Chodzi o zachowanie tożsamości narodowej, albo raczej tego, co z niej zostało. „Musi się pan dostosować” – powiedzieli murzyńscy chłopcy starszemu panu, który ich prosił, aby mówili ciszej, bowiem przeszkadzają mu czytać gazetę. I jeden z nich dodał „Teraz jest już inaczej”. „Teraz jest już za późno” mówi wielu Francuzów nie bez pewnej racji. Niepoprawni optymiści oczekują prezydenta, który zmusi murzyńskich chłopców, żeby to oni raczej dostosowali się do charakteru kultury francuskiej i do francuskiej obyczajowości starszego pana, niż na odwrót.

Sztuka rozrywkowa – niegdyś specjalność francuska nadająca ton Europie jest dziś zdominowana przez afrykańczyków, udających Amerykanów. Jeżeli któryś z nich zapragnie napisać piosenkę francuską, w najlepszym razie wychodzi mu rap. Jeśli zabiera się do produkcji filmu wychodzą przygody muzułmanina zagubionego we francuskim żywiole . W telewizji panują Nagui, Apati i Elkabach, w teatrze Yasmina Reza, i w literaturze Leila Slimani. Są to autorzy, z pewnością pełni talentów, ale mający we krwi wartości innej kultury, innej cywilizacji. Francuskie poczucie humoru, lekkość i erudycję możecie jeszcze napotkać w jednym z nielicznych kabaretów, lub w komediach Gilberta Sibleyrasa. Ale, „Theatre des deux anes”jest drogi podobnie jak ekskluzywny teatr Edouard VII. Kultura francuska stała się luksusem. Na co dzień serwuje się amerykańsko – muzułmański chienlit.

Przykład amerykański pokazuje, że cudzoziemcy mogą w kraju stworzyć pewną kulturę od nowa z dobrymi rezultatami. Hollywood zbudowali polscy Żydzi. Panowie Metro, Goldwyn i Meyer wszyscy pochodzili z Warszawy, podobnie jak później wielcy reżyserzy, podobnie jak ojciec kompozytora Gershwina. Dżinsy wynalazł Strauss, jazz – murzyni. Ale to wszystko było możliwe w kraju Żelaznej Stopy i Siedzącego Niedźwiedzia, gdzie wcześniej nie było nic, nie licząc egzotycznych wierzeń i obyczajów indiańskich.

Kultura francuska, kultura najstarszej córy Kościoła przeciwnie, jest stara i okrzepła. Gdziekolwiek znajdziecie się na francuskiej wsi możecie orientować się w terenie dzięki widocznej z daleka kościelnej wieży. Jesteście w łacińskim świecie chrześcijańskim. Mimo rewolucji, mimo wojującego antyklerykalizmu a nawet rozdziału kościoła od państwa Francuzi starali się nie utracić związku z historycznymi, a nawet antycznymi korzeniami swojej cywilizacji. Jeszcze w latach trzydziestych dwudziestego wieku gazety zamieszczały krzyżówki po łacinie i grecku.

Poczynając od socjalistów Mitterranda kolejne rządy starają się wyeliminować tradycję z pejzażu kulturalnego. Czyż to nie Mitterrand doprowadził do likwidacji Instytutów Kultury Francuskiej w Polsce ucinając im dopływ gotówki. Potem musiano zaczynać od nowa. Od schlebiania potrzebom i przyzwyczajeniom ludności napływowej wyznania mahometańskiego cierpieli także nieliczni afrykańczycy wychowani w innym duchu przez chrześcijańskich misjonarzy. Ograniczenie lekcji historii w szkołach, usunięcie z obiegu części autorów francuskich, na czele z Wolterem oskarżonym o antysemityzm wystawiło na ciężką próbę francuskie poczucie tożsamości narodowej. Obalenie autorytetów stanowiło cios łaski. Autorytet rodziny został podkopany poprzez filozofię gender, wychowanie seksualne w szkołach, oraz natrętne przypominanie dzieciom o tym, że dorośli je karcą ponieważ są ich wrogami. Zachęcone przez akcje władz dzieci składały fałszywe skargi. W aferze Doutroux kilka osób spędziło kawał życia w więzieniu dopóki nie wyszło na jaw, że oskarżenia wniesione przeciwko nim przez dzieci były fantazyjne i fałszywe. Zniszczono autorytet nauczycieli w szkołach. Autorytet policji i służb porządkowych władze rozbiły ze strachu przed gorącymi przedmieściami. W konfliktach wichrzycieli z policją wolały stawać po stronie wichrzycieli. Rezultatem były masowe samobójstwa sfrustrowanych policjantów.

Od przyszłego prezydenta Francuzi oczekują uzdrowienia sytuacji. Wybór jest trudny. Kandydatów wciąż pozostaje kilku na placu boju, z których realne szanse na wejście do finałów ma troje. Emanuel Macron, zajmuje wciąż czołowe miejsce w sondażach. Wszczął kampanię wyborczą jako programowo bezpartyjny. Wyborcy nie zorientowali się w pierwszej chwili skąd przychodzi i

czyje interesy reprezentuje ten zielony ludzik bez pagonów i bez sztandaru. Tajemnica rozwiała się wkrótce. Były dyrektor stowarzyszony banku Rotszylda, późniejszy minister gospodarki w rządzie socjalistycznym Emanuel Macron jest synem duchowym Francois Hollanda. Jego mityngi są opłacane przez lobby przemysłowo finansowe. Nic nie jest pozostawione przypadkowi. Podczas mityngów kandydata, silnie mediatyzowanych 150 – 200 działaczy jego ruchu otrzymuje od organizatora Bruno Bonella polecenia na smartfonach „Bijcie bravo!”, krzyczcie „Macron prezydent!”, albo wołajcie: „To przejdzie !”.

Sondaże sytuują Marinę Le Pen na równi z Macronem. Z 26 oma – 28-oma % w sondażach przewodnicząca Front National jest prawie wyżej niż wszystkie partie za V tej Republiki. Według rozmaitych ankiet funkcjonariusze państwowi zdecydowali się głosować na nią masowo. Podobnie jak robotnicy. Córce Le Pena dopomagają także stałe ataki socjalistów. Stara, przewrotna strategia Mitterranda – atakować codziennie FN, aby odciągnąć skrajne skrzydło prawicy. Frontu N i tak nie wybiorą, a prawicę pozbawi się części elektoratu. Flirt Mariny z Putinem zaszkodził jej wizerunkowi.

Mimo nieprzerwanej nagonki medialnej, mimo wszelkich prowokacji, których jest

przedmiotem Francois Fillon wciąż ma szanse na wygraną. Nie tylko ja tak sądzę. Kwietniowy numer miesięcznika l’Evenement przynosi na okładce wielki tytuł DLACZEGO ON WYGRA. Zdjęcie, które mu towarzyszy pochodzi z mityngu, na który, na Trocadero, w deszcz i wiatr przyszło 200 000 paryżan.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook